Puchar Polski | 2013-01-30 15:31:46 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
- Puchar Polski Enea Cup 2013 wygrała drużyna, która na to zasłużyła. Mieliśmy swoje szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy. Teraz stawiamy na ciężką pracę, aby ten zespół miał charakter, tożsamość. Aby w fazie play-off Resovia była monolitem, który nie ugnie się przed nikim w jakiejkolwiek sytuacji boiskowej i poza boiskowej - zapowiada Michał Mieszko Gogol, statystyk drużyny mistrza Polski.
AssecoResovia Rzeszów przegrała w finale Pucharu Polski Enea Cup z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 1:3. Co Twoim zdaniem zadecydowało o tej porażce? Nerwy, błędy własne, czy pewność siebie po wygranym pierwszym secie?
Michał Mieszko Gogol: - Myślę, że wiele się złożyło na tę porażkę. Wyszliśmy na to spotkanie agresywnie usposobieni. Chcieliśmy ten mecz wygrać. Wiedzieliśmy, że aby wygrać z ZAKSĄ musimy zagrać agresywnie na zagrywce i dobrze przyjmować. W pierwszym secie potrafiliśmy dobrze wykorzystać trudne i sytuacyjne piłki. Graliśmy mądrze, cierpliwie, potrafiliśmy kiwnąć, nabić na blok, wykorzystać słabsze punkty przeciwnika. Natomiast w kolejnych partiach mieliśmy ogromne problemy z tych samych piłek. Nasze przyjęcie nie było dobre, ale mimo to w pierwszym secie jakoś daliśmy sobie radę. Później, kiedy mieliśmy źle przyjętą piłkę graliśmy wąsko, nisko, ryzykowaliśmy ataki z trudnych piłek, atakowaliśmy prosto w środek bloku. W tym momencie umknęła nam cierpliwość. Z kolei przeciwnik odbudował się, nabrał pewności siebie i wypunktował nas. Przy okazji Michał Ruciak i Łukasz Wiśniewski napsuli nam dużo krwi zagrywką. Uważam, że należy się duży szacunek dla przeciwnika. Wiedzieliśmy, że Antonin Rouzier zmagał się z kontuzją. A mimo to ryzykowali i desygnowali go do gry. Ponadto grali odważnie, potrafili kamuflować swoje słabości i wygrali ten mecz. Z kolei my nie wykorzystaliśmy tych słabości. Moim zdaniem w niedzielę wygrała ta drużyna, która na to zasłużyła. Nie oznacza to jednak, że nie mogliśmy wygrać tego meczu. Mieliśmy swoje szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy. I to jest najgorsze, ponieważ po takim spotkaniu pozostaje ogromny niedosyt.
Porównując mecz półfinałowy i finałowy w Waszym wykonaniu dostrzega się jedną ważną różnicę. W sobotę atak w drużynie był równo rozłożony między atakującego, przyjmujących i środkowych. Niestety w niedzielę tej równowagi już zabrakło.
- Tak. W niedzielę mieliśmy zdecydowanie mniej akcji środkiem, ale sobotni mecz był bardziej wojną techniczną, wojną na floty, na miękkie nabicia, przebicia, na cierpliwą grę. Zarówno my, jak i Delecta Bydgoszcz graliśmy bardzo cierpliwie. Natomiast w niedzielę mieliśmy słabsze przyjęcie, nieco słabszy mecz zagrał Paul Lotman i nie mogliśmy już tyle grać pierwszym tempem. Musieliśmy grać skrzydłami, a na tych skrzydłach popełnialiśmy błędy.
* rozmawiała Katarzyna Porębska
** więcej w serwisie plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.