Puchar Polski | 2012-01-24 06:52:13 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
Nie jastrzębianie, a podopieczni Jacka Nawrockiego świętować mogli sukces w niedzielnym finale Enea Cup 2012. - Spodziewaliśmy się dużo trudniejszego pojedynku, jednak pamiętajmy - Jastrzębie przystąpiło do tego spotkania z problemami - podkreśla rozgrywający PGE Skry Bełchatów, Miguel Angel Falasca.
Z siatkarzami Jastrzębskiego Węgla przyszło zmierzyć się wam w wielkim finale Enea Cup 2012. Powiedz, co zadecydowało o tak szybkiej wygranej Skry?
Miguel Angel Falasca: - Byliśmy po prostu właściwie przygotowani do tego spotkania, w tym przygotowani pod kątem mentalnym. Zagraliśmy dobrze - zarówno w elemencie zagrywki, jak i ataku. Nasi przeciwnicy mieli z nim problem. Na pewno spodziewaliśmy się dużo trudniejszego pojedynku, jednak pamiętajmy - Jastrzębie przystąpiło do tego finałowego spotkania z problemami. Mówię tu konkretnie o problemach Bartmana.
Jak porównałbyś niedzielny finał do meczu ligowego z Jastrzębiem? W tamtym spotkaniu pokonaliście rywali stosunkiem 3:1.
- Tamten mecz, był to zupełnie inny mecz, rywale zagrali w nim na podobnym do naszego poziomie. Było sporo gry, sporo walki, zwłaszcza w dwóch ostatnich partiach. Jastrzębie to, bez wątpienia, bardzo mocna ekipa. W Rzeszowie - to nie był ich dzień, niemniej to cały czas ten sam zespół, który pretendować będzie do walki o tytuł mistrza Polski.
Waszym półfinałowym przeciwnikiem była Resovia. Choć przegraliście pierwszą partię, w kolejnych trzech okazaliście się już lepsi...
- Było to wspaniałe spotkanie, a jednocześnie - spotkanie bardzo dla nas trudne. Na początku, Grozer grał na niewyobrażalnie wysokim poziomie, my jednak byliśmy spokojni, "przetrzymaliśmy" napór rywali. Było to dla nas bardzo ważne zwycięstwo. Ludziom wydawać się może, że końcowy sukces w Pucharze przyszedł nam łatwo, ale aby znaleźć się w finale, musieliśmy wygrać także dzień wcześniej. A mogliśmy przegrać...
Porównując dwa zespoły - Resovię i Jastrzębski Węgiel, który z nich wydaje ci się trudniejszym rywalem w walce o mistrzostwo Polski?
- W ten weekend trudniejszym była dla nas Resovia, niemniej każda drużyna z "czwórki" jest bardzo mocna. To, że Resovia okazała się teraz bardziej wymagającym rywalem, nie oznacza, że w meczach o mistrzostwo kraju, będzie tak samo. Jastrzębie to Klubowi Wicemistrzowie Świata, mają silną ekipę. Kiedy grają "swoje", są bardzo niebezpieczni.
O złote krążki sezonu 2011/2012 powalczyć zechce zapewne jeszcze ZAKSA...
- To prawda, jest jeszcze ZAKSA, z którą graliśmy niedawno w Kędzierzynie (Skra zwyciężyła 3:1 - przypis red.). Był to ciężki bój, bardzo wyrównany pojedynek. Zespół z Kędzierzyna ma w swoim składzie nowych zawodników - ma Rouziera, ma Samicę... Pokonać tego rywala jest trudno. Ogólnie rzecz ujmując - wygrywać nie jest łatwo.
Już w sobotę czeka was kolejna konfrontacja z Resovią, tym razem ligowa. Zapowiada się "powtórka z rozrywki"? Pokusicie się o kolejną wygraną?
- Nie wiem, na pewno spróbujemy znów wygrać. Cieszy zwycięstwo w półfinale Pucharu Polski, cieszy sukces w finale, ale zwycięstwa te nie sprawią, że od teraz będzie grało nam się łatwiej. To kolejny z cyklu bardzo trudnych meczów. Będziemy chcieli zachować pierwszą lokatę. Zagramy najlepiej jak potrafimy, a zobaczymy jak się to potoczy.
Sporo mówi się, że Resovia to... Grozer. Jak odniósłbyś się do tych słów?
- Tutaj, generalnie dużo się mówi (uśmiech). Grozer to świetny atakujący, jednak Resovia to też znakomity rozgrywający - Tichacek, czy zawodnik taki jak Akhrem. Słowa, że Resovia to tylko Grozer to, jak dla mnie, bzdura. Jest tam ważną postacią, często bierze na siebie odpowiedzialność, ale są też inni. Resovia ma wielu wspaniałych, kompletnych zawodników. Podobnie jak Skra, to zespół dysponujący naprawdę szerokim składem.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.