Puchar Polski | 2012-01-20 23:27:44 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
Wtorkowe zwycięstwo nad Arago de Sète było szóstym z rzędu zespołu z Rzeszowa, co wskazuje na to, iż forma drużyny z Podkarpacia rośnie. - Na pewno dążyliśmy do tego, żeby być w optymalnej formie, co było widać po naszych ostatnich treningach i zwycięskich meczach – mówi Lukas Tichacek. - W drużynie panuje dobra atmosfera i optymizm. Czujemy się bardzo dobrze i zrobimy wszystko żeby odczuwać radość również po meczach pucharu Polski. Już w sobotę przekonamy się, czy tak rzeczywiście będzie.
W półfinale zagracie ze Skrą, którą pokonaliście w Rzeszowie na początku rozgrywek. Po ostatniej kolejce dzięki zwycięstwu w Kędzierzynie – Koźlu Skra wróciła na fotel lidera PlusLigi i gra z pewnością lepiej niż na początku sezonu.
Lukas Tichacek: - Rzeczywiście. Pojedynek Skry z ZAKSĄ pokazał, że Bełchatów jest w dobrej dyspozycji. Wszyscy wiemy, jak mocny jest to zespół i jak trudne czeka nas zadanie żeby go pokonać w półfinale. My jednak mocno wierzymy w swoją szansę i zrobimy wszystko żeby pokonać Skrę.
Puchar Polski, to oprócz prestiżu wielka szansa na zapewnienie sobie udziału w przyszłorocznej edycji Champions League i większy spokój do końca sezonu, ponieważ jeden ważny cel zostanie już zrealizowany.
- To świetna sprawa żeby mieć już w styczniu zagwarantowany udział w Lidze Mistrzów na przyszły sezon. Moim zdaniem jednak nie powinniśmy obciążać sobie głowy dodatkową presją i cały czas myśleć o tym, ile korzyści może dać wygranie PP. Lepiej jest podejść do tego turnieju z większym spokojem, jak do każdego innego meczu.
Czy czujesz się już odpowiednio zgrany z zespołem i masz większą swobodę w grze, ponieważ po pierwszej części sezonu pojawiły się opinie, że nie do końca spełniasz pokładane w tobie nadzieje i nie grasz w Rzeszowie na tak dobrym poziomie, jaki prezentowałeś we Friedrichshafen, czy w reprezentacji Czech?
- Czuję się dobrze w zespole i nie mam problemów z komunikacją. Natomiast ciężko jest grać w taki sam sposób, kiedy się jest w innych realiach. We Friedrichshafen grałem aż pięć lat i to w większości z tymi samymi zawodnikami, jak np. ze środkowym z Portugalii Joao Jose. Od pewnego momentu mogłem z nim już grać praktycznie z zamkniętymi oczami. Każdy środkowy jest inny, ma swoje preferencje i nie jest łatwo powielić pewne schematy gry przy różnych wykonawcach. To jest już inne granie, kiedy jeden zawodnik może zaatakować z krótkiej wrzuconej szybko nawet z trzeciego metra, a inny potrzebuje dokładniejszej i wyższej piłki. We Friedrichshafen mogłem na przykład grać bardzo szybkie piłki ze środkowymi i to nawet przy niedokładnym przyjęciu. W Rzeszowie mamy po prostu innych zawodników i inny styl gry niż to miało miejsce we Friedrichshafen, czy w reprezentacji Czech. Trzeba też wziąć pod uwagę, że kombinacyjna gra jest uzależniona od w miarę poprawnego przyjęcia, które nie zawsze jest naszą mocną stroną.
* więcej w serwisie PlusLiga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.