Plażowa | 2014-09-04 02:20:26 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
Bez medali opuścili Stare Jabłonki Hiszpanie Adrián Gavira i Pablo Herrera. Porażka w drugiej rundzie rozgrywek nie popsuła dobrego humoru urodzonemu w Cádiz Gavirze. - Turniej opisać można jednym słowem: spektakularny. Stare Jabłonki to wyjątkowe miejsce, publiczność zawsze docenia tutaj naszą grę - mówi 27-letni zawodnik.
Za nami kolejna edycja turnieju w Starych Jabłonkach. Powiedz, dlaczego nie udało Wam się zwyciężyć z Gibbem i Pattersonem?
Adrián Gavira: - W pierwszym secie mieliśmy wiele szans, których - jak dowodzi wynik - nie wykorzystaliśmy. To właśnie ta partia była bez wątpienia kluczem do zwycięstwa w całym tym pojedynku. Moim zdaniem, zabrakło nam skończonych kontrataków. Szkoda, że nie udało nam się awansować do wyższej fazy gry tego turnieju. Stare Jabłonki to wyjątkowe miejsce, publiczność zawsze docenia tutaj naszą grę.
W ostatnim, trzecim secie ulegliście 11:15. Co, Twoim zdaniem, poszło nie tak?
- W ostatniej partii doskwierało nam już zmęczenie z całego tygodnia, opadliśmy nieco z sił. Jakby tego było mało, po przeciwnej stronie siatki presję dobrymi zagrywkami wywierał na nas Casey Patterson, co skutecznie komplikowało pracę w przyjęciu. Przy kilku punktach przewagi przeciwników, trudno było już dogonić niewygodny rezultat. Mimo porażki, cieszymy się, że wszystkie nasze występy w tym sezonie ocenić można śmiało jako stojące na podobnym, dobrym poziomie.
Podczas meczu z Gibbem i Pattersonem, w dopingu nie ustawali zarówno Wasi kibice, jak i fani rywali. Czy donośne okrzyki sympatyków Amerykanów w jakiś sposób Was dekoncentrowały?
- Kiedy jesteśmy już w polu gry, koncentrujemy się tylko na tym, jak pokonać przeciwnika, który znajduje się po drugiej stronie siatki. Nie zważa się wtedy na to, kto krzyczy głośniej, kto ciszej. Jakkolwiek słyszeliśmy okrzyki kibiców przeciwników, nie wpływały one w żaden sposób na naszą grę. Bardzo cenimy sobie natomiast doping naszych kibiców - to grupa, która pomaga nam w każdym sezonie. Swoją obecnością wspierają nas także, gdy gramy w innych turniejach w Europie.
W fazie grupowej turnieju w Starych Jabłonkach rozegraliście trzy bardzo udane spotkania. Każdy z tych meczów zakończył się Waszą wygraną 2:0...
- Zarówno w spotkaniu z Niemcami, Dollingerem i Wicklerem, jak i z Kazachami, Yakovlevem i Kuleshovem, nieźle radziliśmy sobie w elemencie zagrywki. Niemieccy siatkarze to jeszcze stosunkowo młodzi zawodnicy, przed nimi wielka przyszłość. Trzeba im oddać, że grają naprawdę dobrze, jedyne, czego im brakuje, to doświadczenie. Problemów nie mieliśmy także w ostatniej konfrontacji w ramach grupy H, z reprezentantami Rosji, Konstantinem Semenovem oraz Viacheslavem Krasilnikovem.
Czym zaskoczyła Cię tegoroczna aura w Starych Jabłonkach?
- W Starych Jabłonkach zazwyczaj świeci słońce i jest gorąco, tym razem było nieco zimniej, trochę padało, pojawiał się wiatr. Co do samego turnieju, to najkrócej opisać go można jednym słowem: spektakularny. Nie ukrywam, że mam do niego szczególny sentyment. W Starych Jabłonkach zdobyłem ważny dla mnie, srebrny medal (w 2008 roku, w duecie z Inocencio Lario - przypis red.). Po nim, już razem z Pablo Herrerą sięgnęliśmy po brąz. Przykro jedynie, że nigdy nie udało się wywalczyć tu złota. Tym samym, tylko krążka o takim właśnie kolorze będzie mi brakować.
Z Pablo Herrerą grasz już wiele lat, widać, że wspaniale się rozumiecie. Jak sądzę, nie myślisz nawet o zmianie partnera?
- Nie, nie, absolutnie o tym nie myślę, z Pablo gra nam się razem świetnie. Przyjaźnimy się także poza boiskiem, na pewno nie będzie żadnych zmian, jeśli chodzi o nasz duet. Za nami udany zeszły rok, także w tym obecnym, w mojej opinii, ogólnie spisujemy się na piasku pozytywnie. W kolejnym sezonie pozostaje tylko szlifować naszą formę i doskonalić umiejętności, a myślę, że efekty pracy prędzej czy później same nadejdą.
Oprócz przyjaźni, łączy Was jeszcze jedno - wspólna strona internetowa - herreragavira.com. Żartując, choćby z tego powodu warto zachować partnera...
- Dokładnie tak, po co zmieniać? Za dużo niepotrzebnego zamieszania (śmiech).
Jakie plany, wraz z Pablo Herrerą, macie na najbliższe tygodnie?
- Teraz, po Mistrzostwach Hiszpanii (Gavira i Herrera zajęli na nich pierwsze miejsce - przypis red.), czekać nas będzie turniej w Brazylii. Zważywszy na to, że często awansujemy do ćwierćfinałów, mamy apetyt na brazylijski półfinał, a następnie na medal. Uczciwie powiem, że naprawdę na niego zasługujemy - gramy regularnie, gramy dobrze. Jeśli przydarza nam się porażka w ważnym meczu, to przeważnie ulegamy w nim dopiero w tie-breaku. Przydałoby się postawić ten kolejny krok i zwyciężyć.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
** Wywiad z partnerem Adriana Gaviry, Pablo Herrerą dostępny tutaj
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.