Młodzieżowe | 2016-09-12 12:38:14 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: pzps.pl
Reprezentacja Polski juniorów nie miała sobie równych podczas mistrzostw Europy w Bułgarii. Podopieczni Sebastiana Pawlika w meczu finałowym pokonali Ukrainę 3:1 i po 20 latach przerwy Polacy stanęli na najwyższym stopniu podium kontynentalnego czempionatu. - Byliśmy w tarapatach, ale potrafiliśmy się podnieść i to również jest powód do radości - mówił libero mistrzów Europy juniorów Mateusz Masłowski po przylocie do Warszawy.
pzps.pl: Gratuluję złotego medalu. Podczas mistrzostw Europy nie mieliście sobie równych.
Mateusz Masłowski: Tak, cieszymy się z tego, jak się zaprezentowaliśmy na tym turnieju. Walczyliśmy ze wszystkich sił. Nie było łatwo osiągnąć taki wynik. Wszystkie mecze wygraliśmy, ale tak naprawdę w każdym z nich musieliśmy stanąć na wysokości zadania i dać z siebie 110 procent. Niejednokrotnie byliśmy w tarapatach, jak np. w spotkaniu z Francją, ale cieszymy się z tego, że właśnie w takich trudnych momentach potrafiliśmy się podnieść. Mimo tak ciężkich meczów jak z Rosją, czy z Ukrainą, udało nam się wygrać i jesteśmy szczęśliwi.
W każdym spotkaniu widać było ducha walki i grę zespołową. Czy to właśnie było kluczem do zwycięstw?
- Tak naprawdę tworzymy ten zespół od trzech lat. Każdego dnia staraliśmy się robić krok do przodu, aby dotrzeć do celu, jakim było zajęcie pierwszego miejsca na podium. Cieszy nas wygrana i miejmy nadzieję, że niejedno zwycięstwo jeszcze przed nami.
Masz 19 lat, a jesteś już mistrzem świata, mistrzem Europy kadetów i juniorów. Bogaty dorobek medalowy.
-To prawda, trochę się tego uzbierało, Fajnie wygrać tyle turniejów, jednak nie można się tym zachłysnąć – mistrzem się było, a nie jest. Teraz trzeba wrócić do ciężkiej pracy i zapomnieć o wszystkich sukcesach.
*więcej na pzps.pl
**rozmawiała Iwona Stach
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.