Młodzieżowe | 2008-09-12 21:55:55 | Nadesłał: Agata Pryszcz | Źrodlo: repezentacja.net
Polki pokonały Ukrainę i mają już zapewnione szóste miejsce w rozgrywanych we Włoszech Mistrzostwach Europy Juniorek. Dzisiejszy mecz z Ukrainkami był jednak jednym z najsłabszych w wykonaniu „biało – czerwonych”. O ocenę tego spotkania serwis Reprezentacja.net poprosił szkoleniowca kadry juniorek Zbigniewa Krzyżanowskiego.
Po przegranej z Serbią w meczu o finałową czwórkę wszyscy zastanawiali się, czy polska reprezentacja jest w stanie odpowiednio zmobilizować się na pojedynek z teoretycznie słabszą Ukrainą.
- To był mecz o pewną stawkę, o to, by pokazać jeszcze w tym turnieju dobre oblicze – komentował to spotkanie trener kadry juniorek Zbigniew Krzyżanowski. – Miał to być mecz łatwy, natomiast okazał się być bardzo nerwowy. Wcześniej wiele razy wygraliśmy z Ukrainkami, co wcale nie znaczyło, że i dziś będzie tak samo.
Podopieczne duetu trenerskiego Krzyżanowski – Peć po raz kolejny pokazały, że ciężko im odnaleźć właściwą mobilizację na mecz ze słabszym przeciwnikiem. Polki wyraźnie nie czują się komfortowo, kiedy występują w roli faworytek.
- Dzisiejsze spotkanie miało różne oblicza: raz grał jeden zespół, raz drugi. Widać było, że żadna z drużyn nie jest w swojej najwyższej dyspozycji tego dnia – ocenia trener Krzyżanowski.
Przede wszystkim niepokoić mogły liczne błędy w przyjęciu polskiego zespołu.
- Przyjęcie było bardzo słabe – przyznaje Krzyżanowski. – Nawet te piłki, które udało się przyjąć, były bardzo niedokładnie dograne do rozgrywającej. Niestety na palcach jednej ręki można policzyć zagrywki przyjęte dziś w punkt. Mówi się, że przyjęcie jest odbiciem stanu ducha drużyny. Jeśli tak rzeczywiście jest, to nasz stan ducha był dziś bardzo słaby. Musimy sobie jasno powiedzieć, że zagraliśmy słaby mecz, ale wynik cieszy.
Oprócz negatywów były również i pozytywy. Polki po raz kolejny pokazały swoją niezwykłą siłę charakteru i wolę walki do końca i nie pozwoliły Ukrainkom doprowadzić do tie – break’a.
- Nasze dziewczyny miały w niektórych fazach tego meczu takie przestoje, jakie im się jeszcze w tym turnieju nie zdarzały – mówi Krzyżanowski. – Dobre w ich wykonaniu były na pewno końcówki: w trzecim secie, kiedy wygraliśmy na przewagi oraz w czwartym, gdy od stanu 14:7 wyciągnęliśmy wynik do 15:16 i w efekcie zwyciężyliśmy w tym meczu. Po raz kolejny ten zespół potwierdził, że gdy jest duże zagrożenie, że mogą stracić set czy cały mecz, zaczynają się nakręcać. To świadczy o tym, że zawodniczki nie potrafiły się wcześniej zmobilizować, dopiero przeciwnik zmusił je do tego, by się skoncentrować i zagrać na miarę swoich możliwości w końcówce. Nie potrafię powiedzieć, skąd się biorą takie mecze, ale one są i trzeba je „przecierpieć”.
Polska reprezentacja osiągnęła już minimum, jakie przed nią postawiono jeszcze przed wyjazdem do Włoch. Mówiło się bowiem, że zajęcie szóstej lokaty na Starym Kontynencie będzie dużym sukcesem tej ekipy. To jednak nie koniec. Jutro Polki zmierzą się z Niemkami w walce o piąte miejsce w Mistrzostwach Europy Juniorek. Jakie są rokowania trenera przed tym spotkaniem?
- Powiem przekornie, że mam nadzieję, iż ekipie niemieckiej po tym, co dziś zobaczyła w wykonaniu Polek, trudno będzie się zmobilizować na jutrzejszy mecz z nami – uśmiecha się trener Krzyżanowski. – Ja natomiast wiem, że dziewczyny z trudnym przeciwnikiem potrafią czasem bardzo dobrze zagrać. Liczę więc, że jutrzejszy pojedynek z Niemkami będzie bardzo zacięty i wyrównany tym bardziej, że zazwyczaj po takim spotkaniu jak dzisiejsze kolejne jest bardzo dobre. Mam nadzieję, że jutro potwierdzimy tę zasadę. W najgorszym wypadku mamy szóste miejsce, czyli to, po które jechaliśmy i które było naszym celem. A jutro postaramy się powalczyć o coś ekstra. Mam nadzieję, że nie będziemy bez szans.
* Z Foligno dla serwisu Reprezentacja.net - Joanna Majtyka
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.