Młodzieżowe | 2008-09-10 20:46:56 | Nadesłał: Michał Kępiński | Źrodlo: Reprezentacja.net
Reprezentacja Polski juniorek przegrała dzisiejszy mecz z Serbią i nie awansowała do czołowej czwórki ME. Trzysetowy pojedynek, który stoczyły dziś oba zespoły do najłatwiejszych jednak nie należał. - Sam trener Serbii powiedział po spotkaniu, że tak wyrównanego meczu jeszcze z nami nie grał i przyznał, że do końca drżał o wynik - powiedział trener Krzyżanowski.
Pomimo tego, że reprezentacja Polski uległa dziś Serbii 0:3 nie była to gładka przegrana, zwycięstwo naszym rywalkom nie przyszło łatwo. W czym upatruje Pan przyczyn porażki?
gniew Krzyżanowski:- Serbia jest zdecydowanie lepszym od nas zespołem. Graliśmy z nimi kilkakrotnie przed finałami ME juniorek i w czasie tych sparingów zdołaliśmy ugrać im zaledwie jednego seta. Wygrana w dzisiejszym meczu graniczyłaby więc według mnie z cudem, ponieważ nasz przeciwnik nie jest jakimś europejskim średniakiem. Już rok temu Serbki pokazały klasę, zajmując trzecie miejsce na świecie, mają bardzo dobre parametry fizyczne, a niemal wszystkie zawodniczki grają w swoim kraju w najlepszej lidze, bardzo dobrze znają swoją wartość. Nawet jeżeli grają trochę poniżej swoich możliwości, to i tak są dla nas zbyt silnym przeciwnikiem. Nasz zespół gra bardzo ambitnie, ale wynika z tego tyle samo złego, co dobrego. Potrafimy zagrać bardzo ładne, widowiskowe akcje, wyciągnąć trudne piłki, a za chwilę gubimy się w prostych akcjach i nie potrafimy skończyć piłki, którą skończyć powinniśmy. Możemy sobie mówić, że wygramy, poradzimy sobie, ale kiedy przychodzi co do czego, gramy i dla siebie i dla nich. Zdobywamy punkty dla siebie, tracimy dla przeciwnika. Jeśli to tracenie odbywa się sporadycznie, jak zdarza się Serbkom, to nic się nie dzieje. Kiedy jednak seria straconych punktów sięga pięciu czy sześciu, robi się z tego ogromny problem. Dziś szczególnie było to widać na zagrywce. W ważnych momentach popełnialiśmy błąd w tym elemencie, nie grając wcale jakąś szczególnie trudną zagrywką. Skoro dziewczyny nie potrafiły wykonać tak prostego elementu, to świadczy o tym, że one gdzieś w głębi siebie nie uwierzyły w to, że mogły dziś wygrać z Serbkami. Tego pozytywnego nastawienia starczyło im raptem na jeden, dwa sety. Później to gdzieś uleciało. Bo ile można próbować dochodzić rywala, kiedy ciągle nic z tego nie wynika? W pewnym momencie to wszystko „puszcza”. Nie wygraliśmy pierwszego seta, nie udało nam się w drugim, mimo tego, że prowadziliśmy w końcówce kilkoma punktami. Skoro tak dobrze nam szło i tak mocno byliśmy zaangażowani w grę, a i tak nam nie wyszło, to pewnie oznacza, że już nie da rady nic zrobić. Nie ma jednak co nad tym ubolewać. Jeżeli powalczymy o piąte miejsce, co będzie bardzo trudne, lub zajmiemy szóste, nie będziemy robić tragedii, gdyż jest to pozycja maksimum, którą planowaliśmy zająć tu przed wyjazdem. Cieszy jednak, że ten zespół nadal idzie do przodu, bo były dziś momenty naprawdę wyrównanej walki. Sam trener Serbii powiedział po spotkaniu, że tak wyrównanego meczu jeszcze z nami nie grał i przyznał, że do końca drżał o wynik.
Faza grupowa za nami. Jak oceniłby Pan występ naszych zawodniczek patrząc przez pryzmat całych dotychczasowych rozgrywek?
- Nie ma ani jednej osoby, która grałaby przez cały ten okres dobrze, na równym poziomie od początku do końca. Każda z dziewcząt miała lepsze i gorsze momenty. Zarówno Kasia Bryda jak i Tamara Kaliszuk popełniały błędy. Joanna Wołosz miała słabsze chwile w trakcie tej fazy grupowej. Podobnie nasze środkowe - Maja Tokarska miała świetne momenty, ale chociażby w dzisiejszym meczu widać było, że zaczynało brakować jej wiary. Patrycja Polak dobrze grała w ataku, ale często zdarzało jej się zapomnieć o wszystkim, czego się uczyliśmy, a duży akcent kładliśmy na obijanie bloku, podczas gdy ona przestała tak grać.
Serbki były dziś bardziej nastawione na grę. Ich trener bardzo mocno je pobudzał i dopingował, a zawodniczki spokojnie grały swoje. Natomiast u nas dziewczyny na każdą próbę zmobilizowania ich do gry działały nerwowo, bardzo emocjonalnie, co było niepotrzebne. To niestety ich gubiło. Nie potrafiły się skupić od początku do końca na grze. Były bardzo niezadowolone z tego, że im nie idzie, przez co nerwowo reagowały na boisku.
Czy wiadomo już z kim zagramy w Foligno?
- Jeśli wszystko dobrze pójdzie i zajmiemy trzecie miejsce w grupie, to prawdopodobnie najbliższe spotkanie zagramy albo z Czechami albo z Ukrainą. Bilans naszych spotkań zarówno z jednym jak i drugim zespołem mamy zwycięski, liczymy na to, że i tym razem dobra passa zostanie podtrzymana. Wygrana dawałaby nam już co najmniej szóste miejsce, które planowaliśmy zająć tu przed wyjazdem.
* Z Perugii dla serwisu Reprezentacja.net - Joanna Majtyka
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.