Młodzieżowe | 2008-09-07 19:59:15 | Nadesłał: Karolina Burda | Źrodlo: reprezentacja.net
To miał być przełomowy mecz z Rosjankami dla Polek. Przełomowy, bo wygrany. Niestety, po raz kolejny naszym siatkarkom przyszło przełknąć gorycz porażki. O przyczyny takiego rezultatu pojedynku ze Sborną serwis Reprezentacja.net zapytał trenera kadry juniorek Zbigniewa Krzyżanowskiego.
Reprezentacja.net:
Wydaje się, że zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Pana zdaniem było blisko czy daleko?
Zbigniew Krzyżanowski:
- Niestety zawsze zwycięża zespół, który ma większą wiarę w zwycięstwo, co objawia się tym, że wygrywa piłki w końcówkach. My mieliśmy dziś końcówki dla siebie i nie potrafiliśmy tego wykorzystać, popełnialiśmy zbyt wiele błędów. To świadczy o tym, że brakuje nam jeszcze wiary i takiego przekonania o własnej wartości jako zespołu. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, bo gdzie mieliśmy taką wiarę zdobywać? Do tej pory na poważnych imprezach niewiele graliśmy z mocnymi przeciwnikami – ME Kadetek nam nie wyszły, jedynie w eliminacjach do ME Juniorek mieliśmy okazję zagrać z Belgią i pokonaliśmy ją. Tymczasem inne mocne zespoły dużo częściej się ze sobą spotykają, grały razem na MŚ, a taka jedna poważna międzynarodowa impreza bardzo dużo daje zespołowi, „popycha” go do przodu jeśli oczywiście wygrywa lub walczy na styku punktów. Tak też oceniam ten dzisiejszy pojedynek. Mimo przegranej „popchnął” ona nas mentalnie do przodu. Zaczynamy wierzyć, że można walczyć i wygrywać z każdym. Rosjanki też mogliśmy dziś pokonać i wiemy to nie tylko my, ale również nasze rywalki, które to widziały. Wiedzą, że było bardzo blisko i tylko pojedyncze błędy poszczególnych zawodniczek w końcówkach były decydujące. Jeżeli zespół jest dobrze poukładany, to poradzi sobie po takiej porażce w kolejnych meczach, a wręcz to będzie procentowało. Szkoda tej przegranej, ale mimo wszystko jest to kolejny krok do przodu polskiej drużyny.
Co zadecydowało o porażce z Rosjankami?
- Mecz tak naprawdę rozgrywa się w końcówkach, a wszystko, co jest wcześniej jest o tyle ważne, że ma do tej końcówki doprowadzić. Prawdziwa wartość zawodnika czy całej drużyny widoczna jest właśnie wtedy, kiedy staje przed decydującymi piłkami i się nie myli. Niestety po naszej stronie zawodniczki, które nota bene napracowały się bardzo mocno w tym spotkaniu, w kluczowych momentach niestety popełniły błędy. Zwycięstwo dziś dawałoby nam pewność awansu do finałowej czwórki turnieju, natomiast w tej chwili są przed nami dwa mecze, które wygrać musimy. Jest to możliwe, chociaż na pewno niełatwe.
Dziewczyny teraz płaczą rozpamiętując porażkę. Czy zdołają się pozbierać do czasu kolejnego meczu?
- Moim zdaniem ten płacz to wyraz żalu i złości, że się nie wygrało, choć było tak blisko. Jeżeli płaczą to znaczy, że czują swoją wartość, że wiedzą, że stać je było na zwycięstwo, a tego nie zrobiły. Gdyby przeciwnik był zdecydowanie lepszy, a one uznałyby jego wyższość nie byłoby płaczu. Dlatego dla mnie to ich zachowanie jest bardziej na plus niż na minus i wcale nie świadczy o załamaniu dziewczyn.
* Z Perugii dla serwisu Reprezentacja.net - Joanna Majtyka
Więcej na reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.