Najnowsze newsy

Siatkówka » Młodzieżowe

Młodzieżowe | 2011-08-23 21:35:50 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: pzps.pl

Andrzej Peć: Dziewczyny nabrały doświadczenia

Fot.: FIVB

- Przegraliśmy dwa ostatnie mecze i zajęliśmy najgorsze miejsce z możliwych. Po ostatnim meczu pozostaje kac. Ale uważam nasz występ za sukces - podsumowuje występ na MŚ kadetek trener Andrzej Peć.

Umie Pan sobie wyjaśnić, co stało się z Pańskimi zawodniczkami w meczu i brązowy medal MŚ? (3:0 dla Serbii - przyp. red.)

Andrzej Peć:
- Gdyby taki mecz przydarzył nam się na początku turnieju, to jeszcze można by to było jakiś zrozumieć. My natomiast walczyliśmy o medal MŚ kadetek - taki, który można wywalczyć tylko raz w życiu. Dziewczyny same wypuściły go z ręki. Nie wiem, czy tak jak to było po meczu z Brazylią, powodem było zmęczenie i brak koncentracji po wcześniej rozegranym spotkaniu? Bo trzeba przyznać, że dzień wcześniej w półfinale w Chinkami zagrały bardzo dobrze. Nie skończyło się to happy-endem, bo Azjatki były lepsze o 2-3 piłki w trzecim secie.

Rzeczywiście, nawet finał był w naszym zasięgu. Dziewczyny prowadziły w trzecim secie 11:4!

- Gdybyśmy wykorzystali prowadzenie, wygrali tę partię byłoby 2:1 i droga do finału stałaby otworem. Niemniej, słowa uznania dla dziewczyn za ten mecz. Tam pokazały wszystko to, czego zabrakło w meczu o brązowy medal. Z Serbkami bardzo ciężko nam się zarabiało punkty, a łatwo trwoniło. Widać było, że dziewczyny, choć bardzo chcą, to są zdekoncentrowane, zmęczone turniejem i ciężarem, który na nie spadł. Po prostu tego nie udźwignęły. Będziemy jeszcze rozmawiać. Mam nadzieję, że wspólnie dojdziemy do tego, co się stało i dlaczego tak się zaprezentowaliśmy w tym ostatnim spotkaniu.

Dziewczyny nie spoczęły na laurach, awansując do czwórki?

- Gdy rozmawialiśmy przed meczem, wszyscy zgodnie powtarzali, że jest to ostatni mecz reprezentacji kadetek - jedyna i ostatnia szansa na medal w tej kategorii wiekowej. Dziewczyny były też zaangażowane w rozgrzewkę przed meczem - pobudzone, dynamiczne. Wydaje mi się, że fizycznie zniosły te mistrzostwa. Być może tylko na twarzy było widać motywację, a pod tą powłoką kryło się coś innego. Może też czuły za duży respekt przed Serkami. A może właśnie miały już komfort, bo wiedziały, że poniżej czwartego miejsca nie spadną. A taki wynik to przecież jest sukces. Dziewczyny od wielu trenerów zebrały dobre opinie i recenzje. Jest więc sukces, ale i niedosyt. Jak się gra o medale, to powinno się wykrzesać z siebie resztki sił, zapomnieć o wszystkim, co się dzieje dookoła, postawić wszystko na jedną kartę i walczyć do końca. Tego w tym meczu zabrakło.

To był drugi mecz o medal, tak gładko przegrany przez Pana zespół. Podobnie było w Trabzonie w Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy. Jest jakieś podobieństwo do tych spotkań?

- W Trabzonie generalnie grało nam się ciężko. Być może z powodu trudnych warunków klimatycznych. Dziewczyny były bardzo zmęczone. Ze względu na problemy organizacyjne mało trenowały tuż przed pierwszym meczem. Poza tym, tam była inna atmosfera. Nie były skupione tylko na siatkówce. Inne były motywacje, inne emocje. Mam wrażenie, że dziewczyny tego nie "ogarnęły". Koncentracja na własnej dyscyplinie rozmieniła się na drobne - na inne dyscypliny. Po raz pierwszy miały z czymś takim styczność. Nie sprostały temu.

Wracamy na tarczy czy z tarczą?

- Nie zdobyliśmy medalu, ale dziewczyny nabrały ogromnego doświadczenia. Dziewczyny zagrały z takimi zespołami jak Brazylia, Chiny, Japonia - nigdzie indziej nie miałyby ku temu okazji. Pytałem dziewczyn, jak wyobrażają sobie siebie w kwalifikacjach do ME juniorek, gdyśmy tych wszystkich turniejów nie zagrali. Gra o stawkę to ogromne doświadczenie, które zaprocentuje i w juniorkach, i w seniorkach. Co do MŚ, wiedziałem, że prawdziwy turniej zaczniemy w II rundzie. Wiedziałem też po dziewczynach, że bardzo chcą pokazać się z dobrej strony. Udowodnić, że otarcie się o czwórkę ME i wyeliminowanie Rosji nie było przypadkiem. Tu wiedziałem, że czwórka jest możliwa, bo nie ma przecież drużyn niepokonanych. Dobre wejście w drugi etap było bardo ważne. Widziałem, że to nam pozwoli zawalczyć dalej. I wywalczyliśmy awans, ale bilans spotkań pozostał zły. Gdybyśmy zamiast tego walczyli o miejsca 5-8 bilans byłby lepszy, ale miejsce gorsze. Przegraliśmy dwa ostatnie mecze i zajęliśmy najgorsze miejsce z możliwych. Jeślibyśmy się nie dostali do czwórki, wiedziałem, że stać nas na miejsce tuż za. Mały kac jednak pozostaje.

*więcej na pzps.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane