Młodzieżowe | 2011-08-11 19:43:40 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: pzps.pl
Brak mobilizacji bywa groźniejszy niż sam przeciwnik. Polskie kadetki muszę zmotywować się na spotkanie z egzotycznym Egiptem, od którego zaczną występy w mistrzostwach świata w Ankarze. – Dziewczyny zarzekają się, że nie popełnią tego błędu, co na mistrzostwach Europy. Wtedy porażka w pierwszym meczu kosztowała nas wejście do strefy medalowej – przypomniał trener Andrzej Peć.
Marta Gula: Dziewczyny już zdobyły złoty medal Mistrzostw Europy Wschodniej, zajęły 4. miejsce na ME, piąte na Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy (EYOF). Ten zespół daje nadzieje, że znów poczujemy słodki smak sukcesu?
Andrzej Peć, trener reprezentacji Polski kadetek: - Z pewnością jest i będzie to zespół, który będzie się liczył w Europie i na świecie. To perspektywiczna drużyna. Drzemie w niej ogromny potencjał. Na ostatnich mistrzostwach Europy zajęliśmy piąte miejsce. Jeśli na kolejnych nam się nie poszczęści i też nie zdobędziemy medalu, ale będziemy blisko europejskiej czy światowej czołówki, będzie to dla dziewczyn bardzo cenne doświadczenie na przyszłość. Zaowocuje tym, że parę zawodniczek z tego rocznika będzie w przyszłości stanowiło o sile naszej reprezentacji. W turniejach wszystko zależy od drabinki, na kogo się trafi, jak się to poukładają pary w ćwierćfinałach, półfinałach.
To brzmi tak, jakby medale były w tym wszystkim drugoplanowe. Najważniejsze, żeby się ogrywały z pożytkiem dla reprezentacji seniorskiej w przyszłości.
- Medale są ważne i każdy chce je zdobyć, ale trzeba też być realistą. Często kibice zarzucają trenerowi, że nie zakłada, że zespół jedzie po medale. „Co to za trener, skoro skazuje zespół na porażki?”. Z drugiej strony, jeśli trener zapowiada medal, a drużyna zajmuje ósme miejsce, znów są pretensje, że nie dotrzymał słowa. Rola kibica jest czasami nieadekwatna do tego, co się dzieje w reprezentacji. My staramy się podchodzić do tego bardziej realistycznie. Mobilizujemy dziewczyny do tego, żeby wygrywały każdy mecz, grały jak najlepiej. Jeżeli jesteśmy pewni, że możemy powalczyć o medale, to takie zadania przed nimi stawiamy. Tak było na ostatnich ME kadetek. Wtedy byłem świadomy tego, że dysponuję zespołem, który może się włączyć do walki o medale i może rzeczywiście stanąć na podium. To nie były moje wyimaginowane przemyślenia, a realistyczna ocena zespołu, który mam.
A jak Pan ocenia swój zespół, który za chwilę zacznie grę na MŚ?
- Z Egiptem, Algierią i Turcją w grupie zakładam awans do pierwszej ósemki. Później wszystko będzie zależeć od tego, na kogo trafimy. Droga do medali może nam się ułożyć dość prosto, ale też możemy trafić np. na Brazylijki i Chinki. Tak naprawdę jednak nie ma zespołów niepokonanych. W sporcie, zwłaszcza młodzieżowym, wszystko jest możliwe. Furtka do medali jest otwarta. Pytanie kto na kogo trafi w turniejowej drabince.
W Trabzonie na Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy Pańskie zawodniczki pokazały, że siatkarsko już trochę dojrzały?
- To było kolejne cenne doświadczenie. Niemniej dziewczyny same przyznały, że w tym turnieju zabrakło im pokory, mobilizacji. Wygrane kwalifikacje, czyli wyeliminowanie Rosji z ME, walka z Serbią i Turcją o wejście do czwórki, samo pokonanie Turczynek przed ich publicznością w fazie grupowej, jako jedyni zresztą w turnieju, z jednej strony dało naszym zawodniczkom świadomość, że są mocne, z drugiej wywołało zbyt duża pewność siebie. Wdała się jakaś nonszalancja. Okazało, że w każde zwycięstwo trzeba włożyć ogrom sił i koncentracji. Czy się tego nauczyły, zobaczymy dopiero na tym turnieju.
* rozmawiała Marta Gula
** więcej w serwisie PZPS.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.