Młodzieżowe | 2011-04-16 19:17:55 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: pzps.pl
Dziś w Ankarze rozpoczęły się Mistrzostwa Europy Kadetów. Przyjmujący reprezentacji Polski, Łukasz Łapszyński, opowiada o nadziejach drużyny w związku z turniejem, a także o ich sposobach na radzenie sobie ze stresem.
pzps.pl: Mistrzostwa Europy Kadetów to wasza pierwsza duża międzynarodowa impreza?
Łukasz Łapszyński: Tak, to nasz debiut na tak ważnej imprezie, choć wstępem do niej były tegoroczne kwalifikacje.
Czy odczuwacie tremę?
- Pracujemy wspólnie od kilku lat m.in. po to, by dobrze zaprezentować się na mistrzostwach Starego Kontynentu. Jest to dla nas nowe wyzwanie i na pewno czujemy pewien dreszczyk emocji.
Czego możemy spodziewać się po biało-czerwonych?
- Marzymy o medalu, lecz zdajemy sobie sprawę, że inne drużyny też. Bardzo ważny będzie początek.
Jesteśmy średniakiem, czy zaliczamy się do grona faworytów?
- Nie chcę oceniać innych. Powiem tak: mamy spore szanse, żeby w Turcji coś fajnego osiągnąć.
Kto jest najgroźniejszym rywalem?
- Mocni są Francuzi, Serbowie i Rosjanie. Z tymi ostatnimi wcześniej z reguły wygrywaliśmy, ale ostatnio to oni byli górą. Zrobili niesamowite postępy.
Kto jest twoim idolem siatkarskim?
- Od dziecka był nim Dawid Murek i nadal nim jest.
Dysponujesz podobnymi warunkami fizycznymi co Murek, mierzysz 194 cm. I też grasz jako przyjmujący.
- Mój wzrost powoduje, że chyba jestem lepszy technicznie od wyższych zawodników, lepiej radzę sobie w ataku z szybkich piłek.
Zdobyłeś ostatnio drugi raz z rzędu tytuł mistrza Polski juniorów. To twój największy sukces?
- Ostatnie dwa sukcesy zdobyłem z ekipą z Radomia, wcześniej byłem też mistrzem Polski kadetów z drużyną z Kędzierzyna.
Czyli jesteś kibicem ZAKS-y w jej finałowym starciu ze Skrą?
- Nie mam jedynej ulubionej drużyny w PlusLidze.
Zaskoczyło cię, że kędzierzynianie postawili się mistrzom Polski z Bełchatowa?
- Wydawało się, że Skra powinna łatwiej sobie radzić, więc to niespodzianka.
Jak sobie poradzicie ze stresem przed inauguracją ME?
- Tak, jak zawsze staramy się go rozładować podczas treningów.
W jaki sposób?
- Jeśli ktoś nie trafi czysto w piłkę, zrobi tzw. pazura, lub po zagrywce piłka nie dotknie nawet dolnej taśmy, to wtedy wszyscy zbiegamy się do takiego zawodnika i klepiemy go po plecach. Jest wtedy sporo radości.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.