Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2017-09-07 08:02:20 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl
- Z takim podejściem zawodników do pracy i z takimi charakterami, jakie mam w niemieckiej kadrze, praca jest wielką przyjemnością - powiedział słynny Włoch pytany o tajemnicę sukcesu Niemców podczas LOTTO EUROVOLLEY Polska 2017. Dwa lata temu, ze Słowenią Giani wywalczył srebrny medal mistrzostw Europy. W tym roku, tym razem z Niemcami powtórzył wynik.
PLUSLIGA.PL: Drugie mistrzostwa Europy w roli selekcjonera kadry narodowej i drugie srebro. Ma pan patent na wygrywanie?
ANDREA GIANI: Gdybym miał, to w minioną niedzielę wygralibyśmy złoto, które przecież było tak blisko. Ale nie narzekam. Wręcz przeciwnie, jestem niesamowicie dumny z mojego zespołu, z tego jak walczyliśmy w finale z Rosją. Pamiętajmy, że we wcześniejszych spotkaniach oni nie stracili nawet seta, a my stoczyliśmy z nimi wyrównaną bitwę. Z takim podejściem zawodników do pracy i z takimi charakterami, jakie mam w niemieckiej kadrze, praca jest wielką przyjemnością. Kluczowy mecz rozegraliśmy w półfinale. Zwycięstwo nad Serbami dało nam pierwszy w historii medal mistrzostw Europy dla Niemców. W finale zagraliśmy chyba jeszcze lepiej niż poprzedniego dnia, w głowach mieliśmy tylko jedno - zwycięstwo. Ja do końca wierzyłem, że to złoto będzie nasze. Przegraliśmy z Rosjanami dwoma oczkami, taka jest siatkówka. Lubię wygrywać, a walka o krążek z najcenniejszego kruszcu jest dla mnie czymś wyjątkowym. Dlatego za każdym razem, gdy podejmuję pracę trenera, mam tylko jeden cel - wygrać złoto. Tym razem się nie udało, ale nie poddamy się.
Dużo mówi pan o mentalnym podejściu do rywalizacji. W jaki sposób zaszczepił pan tę wiarę w sukces swoim zawodnikom?
- Wiadomo, że każdy siatkarz ma jakiś tam swój cel, swoje oczekiwania i trzeba to wszystko poukładać. Dlatego odbyłem wiele rozmów z tymi najbardziej doświadczonymi graczami na temat systemu gry niemieckiej kadry, ale także o tym jakie są w drużynie oczekiwania wobec mnie i naszej wspólnej pracy. Dało mi to mnóstwo materiału do analizy, który potem wspólnie z moimi asystentami przełożyliśmy na konkretne działania. Początek sezonu nie był udany, bo przegraliśmy kwalifikacje do mistrzostw świata, a mimo to zawodnicy nie stracili wiary w nasz wspólny sukces. Powiedziałem im, że widocznie trzeba więcej czasu, by osiągnąć poziom, który pozwoli nam wygrywać. Zrozumieli, zaufali mi i pracowali jeszcze ciężej. Przyjechaliśmy do Polski pełni wiary w zwycięstwo i sens naszej pracy. Do inauguracyjnego spotkania z Włochami nie podeszliśmy jak do jednego z trzech meczów w fazie grupowej, ale jak do tego jedynego, najważniejszego, które należy wygrać za wszelką cenę.
* rozmawiała Ilona Kobus (plusliga.pl)
** więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.