Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2017-09-02 23:58:10 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: DVV / inf. własna
Finał ME & medal ME & comeback ME! Niemiecka reprezentacja podczas ME w Polsce wywalczyli awans do finału po sensacyjnym wyścigu pościgowym i tym samym mają zapewniony pierwszy medal w historii ME! Historyczne zwycięstwo nastąpiło przy 8,5-tysięcznej publiczności w Tauron Arenie w Krakowie, gdzie podopieczni Andrei Gianiego po stanie 0:2 wygrali 3:2 (24:26, 16:25, 25:18, 27:25, 15:13) w meczu przeciwko faworytom, Serbom. Najlepiej punktującymi zawodnikami byli Georg Grozer (20), Denis Kaliberda (12), Christian Fromm (11) i Tobias Krick (10). W finale, który odbędzie się 3 września (20:30, na żywo na bezpłatnym streamie na Sport1.de lub w płatnym systemie Pay-TV SPORT1+), czekać będzie zwycięzca drugiego półfinału pomiędzy Belgią i Rosją.
Mocny powrót nie opłacił się
Podobnie jak w trzech spośród dotychczasowych czterech spotkań w ME Andrea Giani w podstawowym składzie wystawił Lukasa Kampę na rozegraniu, Georga Grozera na ataku, przyjmujących Denisa Kaliberdę i Christiana Fromma, środkowych Michaela Andrei i Tobiasa Kricka, jak i libero Juliana Zengera. Z kolei Serbowie rozpoczęli mecz w oczekiwanym składzie, tzn. największa gwiazda, Atanasijević, siedział na ławce. Oba zespoły od początku grały bardzo skoncentrowane, nie było „badania się”. Serb Kovacevic zadbał o najbardziej spektakularny punkt, kiedy uratował zagrywkę Kampy, odbijając piłkę stopą, i ostatecznie atakując (4:5). Na pierwszej przerwie technicznej Serbowie prowadzili dwoma punktami, ponieważ udało im się skutecznie zablokować Grozera (6:8). Kiedy Grozer nie wykorzystał okazji na wyrównanie, a Serbowie w kolejnej wymianie wykorzystali ją lepiej, przewaga wynosiła już trzy punkty (7:10). As Luburicia dał im już przewagę 8:12, Serbowie zaczęli lepiej spotkanie i złapali lepszy rytm, Giani wziął czas. Grozer w ogóle nie wszedł jeszcze w spotkanie, po raz trzeci jego atak został podbity stopą (9:14). Jednak największym problemem było to, że niemieckie zagrywki były albo błędne albo wywierały za małą presję. Zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku przeciwnika, który po kolejnym asie zmierzał do prowadzenia 1:0 w setach (10:16). 18-letni Krick, najlepiej punktujący zawodnik w pierwszym secie (na koniec seta miał na koncie 5 punktów) obok Kaliberdy, zapunktował podwójnie z ataku i bloku i wniósł swój wkład w grę (13:18), zagrywka Grozera doprowadziła do stanu 15:19. Kiedy Kampa „zatrzymał” swoim pojedynczym blokiem Luburicia i Luburic po raz drugi uderzył w złym kierunku, niemiecki zespół był już blisko wyrównania (18:20). Niemieccy zawodnicy weszli w końcu w mecz, Andrei i Kaliberda swoimi atakami zatroszczyli się o zbliżenie do wyniku, blok Kaliberdy dał remis (22:22). Później Serbowie mieli piłkę setową, jednak Grozer obronił ją (24:24). Przy drugiej Andrei został zatrzymany przez blok Podrascanina. Na koniec nastąpiła gorzka strata seta, ponieważ niemiecka reprezentacja po sześciopunktowej stracie świętowała swój sensacyjny powrót do gry. Jednocześnie sygnał do przeciwnika, że przeciwnik wraca do gry, że wkrótce zagrywka zacznie funkcjonować (7 błędów w pierwszym secie).
Zagrywki i blok na korzyść Serbów
Oba zespóły wystartowały w drugim secie w niezmienionym składzie, kiedy Grozer dwukrotnie wyrzucił piłkę poza boisko, wynik był już 5:8. Wydawało się, że niemiecki zespół już wszedł w rytm meczowy, niestety nie dotyczyło to jednak Grozera, którego skuteczność w pierwszym secie wynosiła 30%. W efekcie Serbowie podkreślili swoją moc w bloku i podnieśli przewagę (6:11). Marcus Böhme wszedł na boisko w miejsce Michaela Andrei i niemiecki zespół zbliżył się do wyniku: zagrywki Grozera zaczęły wywierać presję, Böhme powalczył na siatce (11:12). Jednak niemiecka wspaniałość szybko przeminęła, ponieważ kolejne cztery punkty zawędrowały na konto Serbów, którzy utrudnili grę Niemcom dużą presją z zagrywki i dobrą grą blok-obrona (11:16). I drugi raz zawodnikom z kapitanem Kampą nie udało się wystartować z wyścigiem pościgowym. W przeciwieństwie: Serbia była za stabilna na zagrywce i przyjęciu, oddalała się coraz bardziej i bezpiecznie zapewniła sobie zwycięstwo w secie. Zagrywka była decydującym kryterium, dostarczyła punkty wynikające z problemów z przyjęciem. Serbowie mieli w tym elemencie plus i dlatego zapewnili sobie znaczące zwycięstwo.
Seria Kampy dała przełom
Jak wrócił niemiecki zespół z dziesięciominutowej przerwy? Böhme pozostał na boisku, Serbowie na razie pod presją. 3 drużyna rankingu CEV serwowała nadal stale i mocno, niemiecki zespół od początku pozostawał w tyle (5:7). Później – po długim czasie – prowadzenie Niemców, ponieważ Böhme zatrzymał Kovacevicia (9:8). Giani zaciskał pięści, czy da to coś jeszcze? Po kolejnym bloku, tym razem Kricka, przewaga pierwszy raz wynosiła 2 punkty, Kampa podwyższył ją jeszcze czterema dobrymi zagrywkami, w tym aż trzema (!) asami serwisowymi, na 16:10. Z niczego sytuacja w secie odwróciła się, trener Serbów, Nikola Grbic, zmienił rozgrywającego i atakującego, Serbowie zaczęli się zbliżać (19:15). Niemiecka reprezentacja nie pozwoliła na więcej, pewnie punktowała z przyjęcia i wciąż korzystała z okazji blok – obrona boiska. Grozer wykorzystał drugą piłkę setową, atakując na zakończenie seta. Lepsza gra na zagrywce (3 punkty), związana z lepszą grą w blok-obrona (4 punktowe bloki), jak również z napędem w pewności siebie dały Niemcom pierwszy wygrany set w półfinale ME.
Mocne nerwy zostały wynagrodzone
Wygrany set dał dwojakie skutki: niemieccy siatkarze wrócili z przerwy z podniesionymi głowami, Serbowie nieco podłamani. Błędy Serbów w ataku i wykorzystane punktowe szanse przez Fromma doprowadziły do stanu 5:2. Wprawdzie udało się Serbom szybko wyrównać, jednak as Hammerschorscha, jak i atak Böhme dały ponowne prowadzenie (8:7). Jednak zagrywki Niemców za rzadko znajdowały swoje miejsce na boisku przeciwnika, zatem zbyt często punkty zostały „ofiarowane” Serbom (11:13). Jednak niemiecka kontra przyszła szybko: Grozer i Fromm punktowali atakami i blokami i własnymi zagrywkami i ponownie wywalczyli prowadzenie (15:14). Dwie punktowe szanse nie zostały wykorzystane przez Niemców, zarówno Grozer, jak i Kaliberda, zostali zatrzymani przez blok. Mimo to prowadzenie pozostało, ponieważ funkcjonował atak z przyjęcia (18:17). Później serbski blok znów zaczął działać i doprowadził do zmiany prowadzenia (20:21), które niemiecki zespół później znów wyrównał (23:23). Podrascanin wywalczył dla Serbów pierwszą piłkę meczową, Böhme obronił ją (24:24). Rafinowany Kovacevic obił niemiecki blok, jednak Kaliberda utrzymał swój zespół w meczu (25:25). Później zafunkcjonował niemiecki potrójny blok, nagle pojawiła się piłka setowa dla Niemców (26:25). A ponieważ tak dobrze szło, po raz kolejny Serbom się nie udało – wyrównanie, szaleństwo!
Druga piłka meczowa wykorzystana
Kto uwierzyłby w to po dwóch setach? Dzięki niesamowitemu sposobowi myślenia Niemcy wymusili tie-breaka. Ten rozpoczął się wyrównanie (4:4), przy czym Serbowie otrzymali trzy punkty przez błędy Niemców na zagrywce. Ale bez presji nie da się! Później Böhme zadbał o pierwszy punkt zdobyty po własnej zagrywce, jego pojedynczy blok na Lisinaciu dał stan 5:3. Nadeszło wyrównanie, Grozer nie wykorzystał dobrej szansy na zdobycie punktu. Przy stanie 8:7 nastąpiła zmiana stron, ponieważ Kaliberda dzięki dobremu przeczuciu (i odrobinie szczęścia) wyciągnął w obronie piłkę po bloku Serbów. Kolejne trzy punkty w secie zanotowali Serbowie, ponieważ Lisinac mocno serwował, a Grozer praktycznie w ogóle nie grał dobrze na ataku. Dzięki dwóm fantastycznym akcjom w obronie niemiecki zespół wywalczył zbliżenie się do wyniku, zmiennik Hirsch zdobył dwa punkty ze swojej zagrywki – sensacyjnie (11:10). Fromm wywalczył minimalne prowadzenie dzięki atakom, później nie wykorzystał ich Atanasijević. Niemiecką reprezentację dzieliły dwa punkty od sensacji (13:11), a później już tylko jeden, kiedy Böhme wywalczył piłkę meczową (14:12). Pierwszą obronili Serbowie, później był niemiecki blok (w sumie 13 i najpiękniejszy), który zakończył mecz i dał okrzyki radości, szaleństwo i pierwszy medal w historii ME. Ten zespół był w piekle, ale tego niemieckiego zespołu nie można nigdy skreślać. Z niewiarygodnym pokładem energii, ponownymi przenikliwymi zmiennikami i niewiarygodną wolą zanotowali piąte zwycięstwo w piątym meczu i teraz mogą sięgnąć gwiazd.
Propozycja TV: podsumowanie spotkania można obejrzeć dziś w Aktuellen Sportstudio na ZDF (od 23:30)
Po meczu powiedzieli:
Andrea Giani: To niewiarygodne! W pierwszym secie zdobyliśmy pięć punktów, później zagraliśmy naszym systemem i przegraliśmy niewielką różnicą. Drugi set był słaby, apelowałem do zawodników, aby podnieść jakość naszej gry i pokazać nasz styl gry. Blokiem, obroną, jako drużyną i wiarą w siebie. Tie-break był niesamowity, Simon zrobił to super. Zawsze myślę o mojej drużynie, to jest podstawa mojej pracy i jako trener muszę od tego wychodzić. Także w finale musimy uwierzyć w siebie i wejść w mecz z wolnymi głowami. Obejrzę mecz, a jutro będziemy gotowi na mecz.
Lukas Kampa: Jestem ekstremalnie opustoszały, bardzo zmęczony i drżę na całym ciele. Myślałem o tym, cieszę się, jeśli zaawansujemy do finału ME, ale przed nami kolejny mecz. Jasne jest, że już wygraliśmy medal, ale jutro będziemy walczyć o złoty. Jest niesamowicie ważne, aby wrócić do swojej gry w pierwszym secie. Widzieliśmy, że jesteśmy na wysokości oczu przeciwników, jeśli zagramy poprawnie tak, jak potrafimy. Przypomnieliśmy sobie o tym podczas dziesięciominutowej przerwy. Jak szeroką kadrę mamy, dzisiaj znów było widać. Można podkreślić, że każdy wniósł coś dzisiaj do gry. Myślę, że nie dostanę polskiego obywatelstwa, ale w Polsce czuję się bardzo dobrze, ponieważ poznaję coraz więcej osób. Trzymam kciuki za Belgię, finał przeciwko Vitalowi byłby czymś pięknym. Ale priorytetem jest fizjo, jedzenie i spanie.
Julian Zenger: Myślę, że dojdzie to do mnie dopiero wtedy, kiedy będziemy już w hotelu. To, że dalej tworzymy historię, nikt by w to nie uwierzył, to coś wspaniałego. Przy stanie 0:2 w setach Andrea powiedział nam, że mecz zaczyna się znów od 0:0, chociaż oczywiście tak nie było. Później zaczęliśmy dobrze grać na zagrywce, dobrze bronić i cała gra odwróciła się – nie mam pojęcia jak to się stało, ale zrobiliśmy to. Pierwszy w historii medal ME i ja jestem w tej historycznej sytuacji. Teraz obejrzymy mecz i będziemy w spokoju przygotowywać się do finału.
Georg Grozer: Wszystko się poplątało i wszystko jest niesamowite. Polska nam pasuje, musimy to wykorzystać.
Marcus Böhme: Bez medalu w ręce wszystko jest jeszcze ciężko dostępne, ale totalnie odjazdowe! Na początku byliśmy relatywnie poddenerwowani, dwa pierwsze sety nie wyglądały zbyt dobrze, nie było wiary w siebie. W przerwie znaleźliśmy w sobie coś, co dało nam ogromny napęd do gry!
Simon Hirsch: Nie mogę w to uwierzyć, taki mecz, tak blisko. Po stanie 0:2 coś się odwróciło, to był efekt pracy całego zespołu. Zasłużyliśmy sobie na finał. Moim zadaniem było wykonać kilka asów serwisowych, które na szczęście wykonałem. Podczas przerwy usłyszeliśmy, że musimy zacząć grać i działać zespołowo i wywrzeć presję dzięki zagrywce.
Plan rundy finałowej:
Półfinały w Krakowie:
17:30: Niemcy – Serbia 3:2 (24:26, 16:25, 25:18, 27:25, 15:13)
20:30: Rosja – Belgia
Finały w Krakowie:
17:30 mecz o 3 miejsce: Serbia vs. przegrany meczu Rosja - Belgia
20:30: finał: Niemcy vs. wygrany meczu Rosja – Belgia
Plan transmisji na SPORT1+ i Sport1.de:
SPORT1+: sobota, 17:25, Niemcy – Serbia
Sport1.de: sobota, 17:25, Niemcy – Serbia
SPORT1+: sobota, 20:25, Rosja – Belgia
Sport1.de: sobota, 20:25, Rosja – Belgia
SPORT1+: niedziela, 17:25, mecz o 3 miejsce
Sport1.de: niedziela, 17:25, mecz o 3 miejsce
SPORT1+: niedziela, 20:25, finał
Sport1.de: niedziela, 20:25, finał
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.