Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2016-11-02 10:48:38 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- Nasza grupa jest stosunkowo młoda, zatem w kontekście rywalizacji z aktualnymi europejskimi potentatami siatkówki, o medale będzie naprawdę trudno. Niezależnie od tego, chcemy maksymalnie wykorzystać naszą obecność w Polsce. Na pewno będzie to dla nas cenne doświadczenie - przyznaje reprezentant Hiszpanii, Toni Llabrés, który wraz z kolegami wywalczył w październiku awans na przyszłoroczny czempionat Starego Kontynentu. Utalentowany siatkarz występuje na co dzień w barwach zespołu mistrzów hiszpańskiej Superligi.
Twoja drużyna, Unicaja Almería, od zwycięstwa bez straty seta rozpoczęła tegoroczne zmagania na parkietach Superligi. Jak zapamiętałeś wasz bój z CV Melillą? Na ile dał wam się we znaki niezwykle aktywny tamtego dnia na siatce, Toufik Mouhdjabi?
Toni Llabrés: - Mecz przeciwko Melilli był meczem „pułapką”, chociaż jego wynik może mówić zupełnie coś innego. Główną trudność stanowił fakt, że ze względu na obowiązki reprezentacyjne, część naszej kadry dołączyła do zespołu dopiero tuż przed rozpoczęciem ligi. Mieliśmy tym samym tylko pięć dni, aby zgrać się z naszymi kolegami. Myślę, że naszym kluczem do zwycięstwa w tamtej konfrontacji była lepsza od rywali postawa w poszczególnych elementach oraz to, co zazwyczaj charakteryzuje naszą drużynę - mało błędów własnych i dobra praca na linii blok-obrona. Jeśli chodzi natomiast o Toufika Mahdjoubiego, to faktycznie, był podstawowym bombardierem ekipy rywali. Ciężar ataku opierał się właściwie wyłącznie na nim. Nie da się ukryć, że sporo pracy kosztowało nas zatrzymywanie go na siatce. Spotkanie zakończył z siedemnastoma punktami na koncie.
Waszym drugim ligowym rywalem był zespół Ca'n Ventura Palma. Również to starcie rozstrzygnęło się dla was szczęśliwie.
- Co prawda udało nam się zwyciężyć 3:1, jednak było to wymagające i wyrównane spotkanie. Po końcowy, korzystny dla nas wynik sięgnęliśmy za sprawą zachowania zimnej krwi oraz opanowania nerwów, których nie brakowało zwłaszcza w dwóch konkretnych setach naszej rywalizacji. Włodarze klubu Ca'n Ventura skompletowali na ten sezon bardzo mocny skład, mierzący w wysokie cele. Znam dobrze występujących tam zawodników - niektórych z poprzednich sezonów w Almerii, a innych z reprezentacji.
W jednym z wywiadów, znany w Polsce ze swoich występów w PGE Skrze Bełchatów, Israel Rodríguez stwierdził, że waszym celem na ten sezon jest wygrana we wszystkich tegorocznych spotkaniach. Myślisz, że to realny do wykonania plan?
- Każdy z nas chciałby na pewno wygrywać wszystkie możliwie mecze. Ciężko trenujemy w tym celu, równocześnie wiedząc, że sezon jest długi i w którymś ze spotkań może nadejść gorszy moment. Istotne jest, by te momenty, nie przytrafiały się nam w ważnych w sezonie konfrontacjach, a tym samym nie przeszkodziły nam w wywalczeniu kolejnych tytułów. Naszym zadaniem, na każdy nowy sezon, jest walka o trofea. Unicaja Almería to silny klub, dlatego wymaga się od nas najważniejszych tytułów w kraju.
Przygodą z polską ligą, spośród zawodników Almeríi, może pochwalić się nie tylko Israel Rodríguez, ale i Miguel Ángel de Amo, który występował przez rok w Częstochowie...
- Takie doświadczenie to zawsze atut. Bardzo cieszymy się, że możemy liczyć na ich wsparcie - potrafią przywrócić spokój w trudnych chwilach i pomóc w ten sposób drużynie. Zarówno Israel, jak i Miguel Ángel opowiadali nam wiele o Polsce i polskiej lidze. Niestety, w Hiszpanii siatkówka nie cieszy się tak wielką popularnością jak tam. U nas, transmisje telewizyjne z meczów siatkówki są prawdziwą rzadkością, a o tym, by hala wypełniła się trzema-czterema tysiącami kibiców, możemy praktycznie tylko pomarzyć. To przykre, jak bardzo siatkówka w Hiszpanii traci na zainteresowaniu.
Wasza drużyna to mieszanka młodych i doświadczonych zawodników. Jak sprawdza się ona w polu walki?
- Moim zdaniem taka właśnie mieszanka doświadczonych i młodych zawodników jest optymalna. Młodzi gracze aż palą się do ciężkich treningów, wykonując je z pełnym oddaniem i zaangażowaniem. Cały czas mogą przy tym liczyć na cenne rady starszych kolegów, na których obecność młodych, ambitnych graczy działa zawsze motywująco i mobilizująco. Zespół bardzo wiele zyskuje także dzięki naszemu trenerowi. Piero Molducci to wspaniały szkoleniowiec, z konkretną wizją, jak powinna wyglądać nasza gra, by przynosiła ona efekty. Poprzez wspólną pracę staramy się ją skutecznie realizować.
Twoja kolekcja tytułów wraz z Unicają Almería jest imponująca - mimo młodego wieku sięgnąłeś już po trzy złote medale Superligi, dwa Puchary Króla Hiszpanii i dwa SuperPuchary. Czy chciałbyś spróbować swoich sił w innej lidze?
- O propozycje spoza Hiszpanii dla graczy występujących na pozycji libero, zazwyczaj ciężko. Na ten moment, szczerze mówiąc, nie rozważam żadnej oferty. Almería to mój dom - jestem tu już sześć lat. Gra w barwach tego klubu niezmiennie sprawia mi dużą przyjemność. Nie ukrywam za to, że marzy mi się, by Unicaja Almería powróciła w najbliższej przyszłości do rywalizacji w europejskich pucharach. Z przyczyn finansowych, aktualnie nie jest to możliwe - zobaczymy, co przyniesie w tym temacie przyszłość.
Jeszcze zanim rozpoczął się nowy sezon Superligi, uzyskałeś z narodową kadrą Hiszpanii awans na Mistrzostwa Europy 2017 w Polsce. O waszym sukcesie zadecydował dwumecz z Grecją. Jakie emocje towarzyszyły tym występom?
- Nasz pierwszy mecz z Grecją, który odbył się w Las Palmas, był niesamowity - publiczność zgotowała nam naprawdę wspaniałe przyjęcie, popychając nas wręcz do sięgnięcia po zwycięstwo. Należy dodać, że nasza gra układała się tamtego dnia praktycznie idealnie, co bardzo pomogło nam całkowicie zdominować Greków. Druga konfrontacja z nimi, przebiegała już inaczej. Po naszej wygranej w inauguracyjnym secie, rywale zaczęli napierać na nas serwisem i atakiem, doprowadzając do wyrównania, a następnie wyszli na prowadzenie. Na szczęście zdołaliśmy przełamać ich dobrą passę i wygrać w czwartej partii, która to zapewniła nam awans na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy. Choć ostatecznie ulegliśmy w tie-breaku, cel na te mecze został zrealizowany - był to nasz wielki sukces. Niestety nie mieliśmy czasu na świętowanie - w ramach nowego sezonu rozgrywek ligowych czekał nas wspomniany już wcześniej mecz z Melillą.
Jak układała się wasza współpraca z trenerem Fernando Muñozem? Z jakimi nadziejami stawicie się w przyszłym roku w Polsce?
- Trzeba przyznać, że Fernando doskonale zaplanował nasz okres przygotowawczy, dzięki czemu na najważniejsze dla nas starcia, idealnie wstrzeliliśmy się z formą fizyczną, jak i pod względem technicznym. Zadbał on szczegółowo o każdy, nawet najmniejszy detal. A wybiegając już w przyszłość, do przyszłorocznego czempionatu Starego Kontynentu - nasza grupa jest stosunkowo młoda, zatem w kontekście rywalizacji z aktualnymi europejskimi potentatami siatkówki, o medale będzie naprawdę trudno. Niezależnie od tego, chcemy maksymalnie wykorzystać naszą obecność w Polsce. Wierzymy, że wiele się tam nauczymy. Na pewno będzie to dla nas kolejne niezwykle cenne doświadczenie.
* Rozmawiała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.