Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2013-09-19 19:17:26 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna / yle.fi
Już jutro startują organizowane przez Polskę i Danię Mistrzostwa Europy. Dowodzeni przez trenera Tuomasa Sammelvuo Finowie w fazie grupowej o awans do dalszych gier walczyć będą z Holandią, Słowenią i Serbią. Wśród faworytów wymienianych przez ekspertów do stanięcia na podium na próżno można szukać biało-niebieskich, jednak historia już kiedyś pokazała, że reprezentanci Suomi potrafią robić niespodzianki swoim kibicom.
Mowa oczywiście o 2007 roku i czempionacie, który odbywał się w Rosji. Wtedy również Finlandia nie była zaliczana do czołowych ekip, a tymczasem jak burza przebrnęła przez fazę grupową i sensacyjnie znalazła się w półfinałach. Medalu, co prawda, podopiecznym trenera Mauro Berruto nie udało się wywalczyć, ale samo zajęcie czwartego miejsca było dla tej ekipy ogromnym sukcesem. Dwa lata później w Turcji, a następnie w Austrii i Włoszech, już pod wodzą Daniela Castellaniego, biało-niebieskim nie poszło tak dobrze i ich droga ku podium zakończyła się na ćwierćfinałach. Teraz, po raz kolejny pod batutą innego szkoleniowca, Finowie będą chcieli udowodnić, że stać ich na coś więcej, niż tylko wyjście z grupy. W jednym z wywiadów Tuomas Sammelvuo przyznał nawet, że oczekuje od swoich zawodników nie tylko pokazania pełni umiejętności, ale pójścia o krok naprzód - przełamania własnych słabości i ograniczeń. 292-krotny reprezentant i wieloletni kapitan kadry Suomi nie wyznacza jednak żadnych celów swojej drużynie, ale jednocześnie wymaga od niej pełnego zaangażowania w każdym meczu i rozegrania po prostu dobrego turnieju.
Wyzwanie, jakie stoi w tym roku przed Finami, na pewno nie należy do najłatwiejszych, ale także nie jest niemożliwe do zrealizowania. Grupowi rywale nie są anonimowymi drużynami, niekwestionowanym faworytem do pewnego awansu zdaje się być Serbia, jednak nie bez powodu siatkówka określania jest mianem jednego z najbardziej nieobliczalnych sportów i nie od dziś wiadomo, że to nie nazwiska i wcześniejsze sukcesy grają na boisku. Trzon biało-niebieskiej ekipy tworzą doświadczeni siatkarze, dla których polsko-duńskie mistrzostwa będą już nawet czwartymi w karierze. Skład uzupełnia młodzież, której Tuomas Sammelvuo nie bał się zaufać, chociaż wiele osób zastanawiało się czy decyzje personalne nowego szkoleniowca nie są zbyt odważne i radykalne. Kilka sparingów zdaje się jednak pokazywać, że zmiany dokonane po Lidze Światowej były strzałem w dziesiątkę. Przestawienie Urpo Sivuli na atak, a także "wymienienie" słabo spisującego się w tym sezonie Mattiego Hietanena na młodego i niezwykle ambitnego Niklasa Seppänena przyniosło pozytywne efekty - nie tylko poprawiła się jakość przyjęcia, ale, co chyba najważniejsze, w końcu pojawił się idealny zmiennik dla Mikko Oivanena w ofensywie. Sytuacja na innych pozycjach też nastraja optymistycznie - na środku zaciętą walkę o miejsce w szóstce toczą trzej równorzędni blokujący - Matti Oivanen, Jukka Lehtonen i Konstantin Shumov, którym po piętach depcze już Tommi Siirilä. Ciekawie przedstawia się również rywalizacja na pozycji libero. Za Juho Rajalą przemawia wiek i doświadczenie zebrane na ligowych boiskach, natomiast za Laurim Kerminenem młodość, pewność siebie i ogromna żywiołowość. W tej chwili bliżej podstawowego składu zdaje się być ten drugi, ale nowe przepisy najprawdopodobniej pozwolą obu graczom znaleźć idealną dla siebie rolę na parkiecie. Bez względu jednak na to, kogo zobaczymy od premierowych akcji na boisku, jasne jest, że zawodnicy zrobią wszystko, aby odpłacić się trenerowi za szansę, jaką im dał. Sam Sammelvuo także ma pewien kredyt zaufania do spłacenia, choć wydaje się, że on już jest zwycięzcą - zdobył to, co jest najcenniejsze w tej pracy - szacunek i posłuch u swoich podopiecznych, z którymi jeszcze niedawno odbijał piłkę pod siatką.
Na koniec warto zwrócić uwagę na kilka informacji, jakie przedstawili dziennikarze YLE. Po pierwsze - im młodszy skład, tym lepsze wyniki. W 2007 roku średnia wieku biało-niebieskich wyniosła 24,6. Cztery lata później, podczas Mistrzostw Europy we Włoszech i Austrii, wskaźnik pokazywał już 27,1, a teraz wskazówka zatrzymała się na liczbie 25,3. Na rezultaty wpływ oczywiście ma znacznie więcej czynników, ale zaangażowanie młodych zawodników i ich chęć pokazania się szerszej publiczności podczas wielkiej imprezy również odgrywa ogromną rolę w końcowym sukcesie drużyny. Sporo na ten temat może powiedzieć Konstantin Shumov, który sześć lat temu, jako 22-letni siatkarz, debiutował na mistrzostwach, na dodatek w kraju, w którym przyszedł na świat. Teraz, doświadczony już środkowy, nie ukrywa, że dla młodego chłopaka udział w takiej imprezie jest wielkim przeżyciem, ale, jak pokazuje historia, początkowy stres może nieść za sobą bardzo dużo radości. Drugą ciekawostką, jaką przytaczają Finowie, jest przynależność klubowa reprezentantów. Do niedawna większość z nich występowała za granicą, a najbardziej pożądanym kierunkiem była oczywiście Italia. Dzisiaj wszystko się zmieniło, a aż ośmiu zawodników z czternastu powołanych na tegoroczny czempionat minione rozgrywki spędziło w ojczyźnie. Co ciekawe, w kolejnym sezonie ani jeden fiński siatkarz nie zagra we Włoszech...
* opracowała Magdalena Kudzia (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.