Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2013-09-17 13:11:11 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: inf. własna
"Musicie widzieć oczami duszy bilety lotnicze do stolicy Danii, gdzie rozegrane będą mecze o medale. Należy maksymalnie skoncentrować się na tym zadaniu." Tymi słowami motywował jeszcze w Spale siatkarzy, Andrea Anastasi. Memoriał Wagnera wlał też nieco nadziei w serca samych graczy, jak i kibiców.
Trener Anastasi bardzo długo zapewniał wszystkich, że przed europejskim czempionatem w składzie dojdzie do wielu niespodzianek. Swoją szansę dostali „młodzi zdolni”, pokazując, że ich obecność w reprezentacji nie jest kwestią przypadku. Zanim jednak odniesiemy się do poczynań nieco młodszych zawodników, należy odnieść się do wykluczeń, które mogły zszokować najbardziej.
Pierwszym, który musiał przełknąć gorzką pigułkę braku powołania na polsko-duńskie Mistrzostwa Europy był Krzysztof Ignaczak. Do tej pory był graczem numer jeden na swojej pozycji i przez wiele sezonów udowadniał kibicom i samemu sobie, że jest niczym wino – im starszy, tym lepszy. Co jednak kierowało Anastasim, by zrezygnować z usług tego doświadczonego libero? Sam szkoleniowiec otwarcie przyznawał, że miał na reprezentację nowy pomysł i musiał dokonać dość radykalnych zmian na kilku pozycjach. Jak to jednak w Polsce bywa, szybko pojawiły się teorie spiskowe jakoby znany „Igła” opuścił szeregi kadry ze względu na problem z nadużywaniem alkoholu. Te wierutne i wyssane z palca plotki dementował sam szkoleniowiec biało-czerwonych: - Kierowałem się wyłącznie tym, że moim zdaniem teraz przyszedł właściwy czas na to, żeby postawić na Pawła Zatorskiego, tak jak przez ostatnie dwa sezony wyraźnie stawiałem na "Igłę". Sam Ignaczak byłby gotowy na podjęcie się roli drugiego libero, ale trener nie chciał go stawiać w takiej sytuacji. Anastasi zapewnia, że nie skreślił całkowicie wieloletniego reprezentanta Polski i nie zamyka mu drzwi do reprezentacji na kolejny wielki turniej. Teraz jednak swoją życiową szansę dostał siatkarz bełchatowskiej Skry, Paweł Zatorski, który od momentu zaistnienia na plus ligowych parkietach dawał sygnały o wielkim talencie. Zator ma zadatki na Libero światowego formatu, co już nie raz udowodnił w spotkaniach Ligi Światowej czy podczas występów na Memoriale Huberta Wagnera. Trener Anastasi zdecydował, że drugim Libero zostanie Damian Wojtaszek, mający za sobą dobry sezon ligowy zakończony brązowym medalem. W reprezentacji jednak nie miał zbyt wielu okazji do zagrania na swojej pozycji, gdyż szkoleniowiec biało-czerwonych konsekwentnie próbuje tego zawodnika na pozycji przyjmującego. Jak ten duet poradzi sobie na wielkim turnieju? Przekonamy się już 20 września podczas pierwszego spotkania Polaków na europejskim czempionacie.
Nie samym brakiem Ignaczaka człowiek żyje. Brak Igły nie był jedyna niespodzianką przygotowaną przez trenera Anastasiego. Po spotkaniach rozegranych z reprezentacją Serbii dosyć nieoczekiwanie z kadrą rozstał się Zbigniew Bartman. Były siatkarz Asseco Resovii nie zachwycił formą podczas spotkań w Belgradzie i nie pojawił się już na Memoriale Wagnera. Szybko okazało się, że jego miejsce w reprezentacji zajmie kolejny młody zdolny – Grzegorz Bociek, który dał o sobie znać trenerowi Anastasiemu podczas Uniwersjady w Kazaniu, kończąc ją ostatecznie ze srebrnym medalem na szyi.
Brak powołania Bartmana na Mistrzostwa Europy dla wielu był szokiem. Trener Anastasi zabrał głos w jego sprawie i szybko wyjaśnił, że podstawowy do tej pory atakujący jest bez formy. Spotkań z reprezentacją Serbii nie należały do najwybitniejszych w jego wykonaniu. A to właśnie mecze w Belgradzie miały dostarczyć szkoleniowcowi odpowiedzi na najbardziej nurtującego go pytania. Tego sprawdzianu Bartman nie zaliczył i musiał przyjąć kilka dobitnych słów z ust szkoleniowca: W pewnym momencie powiedziałem mu szczerze: Zibi, nie mogę ci już w żaden sposób pomóc. Starałem się to robić przez cały sezon, ale dłużej nie jestem w stanie – powiedział trener Anastasi. Na jego pozycji nie ma jednak luki i szansę pokazania się w Europie dostał Grzegorz Bociek, nazywany przez włoskiego szkoleniowca polskim Claytonem Stanleyem. Słusznej postury reprezentant Zaksy Kędzierzyn, potrafiący zdobyć w jednym spotkaniu 30 punktów, może zadowolić malkontentów, którym od wielu lat brakuje w reprezentacji atakującego pokroju Wlazłego. Młody siatkarz dostał wielki kredy zaufania od szkoleniowca biało-czerwonych, , który otwarcie przyznał, że wiąże z Boćkiem i ma nadzieję, że będzie on przyszłością polskiej drużyny. Jego warunki fizyczne, potencjał i dobra gra, którą zaprezentował na Uniwersjadzie, zrobiły na Włochu duże wrażenie. Już pierwsze spotkanie Polaków w tegorocznym Memoriale Wagnera pozwoliło kibicom oswoić się ze stylem gry tego atakującego. Jak jednak zaprezentuje się Bociek na tle rywali, kiedy dojdą silne emocje i wielkie oczekiwania ze strony kibiców? Czy Andrea Anastasi postawi na niego już od pierwszego meczu Mistrzostw Europy? Tego chyba nie wie jeszcze nawet sam trener, a i zapomnieć nam nie wolno, że do dyspozycji Włocha jest także Jakub Jarosz, pragnący również toczyć batalię o medal europejskiego czempionatu już od spotkania z reprezentacją Turcji. Jedno jest pewne – na pozycji atakującego w polskim teamie będziemy mogli oglądać zaciętą rywalizację o posadę w pierwszej szóstce.
W obecności tych wielkich emocji, towarzyszących zarówno nam, kibicom, jak i siatkarzom warto chyba kilka słów wspomnieć o pozycji atakującego. A konkretniej – o roli Fabiana Drzyzgi w tym teamie. Liczne ciepłe słowa kierowane przez szkoleniowca pod jego adresem nie dodadzą mu doświadczenia, zdobywanego głównie dzięki grze. Tej, w przypadku tego gracza, było jak na lekarstwo. Na razie młody rozgrywający ogląda boiskowe poczynania swoich kolegów z wysokości kwadratu dla rezerwowych… Należałoby się zastanowić czy gracz, który według samego szkoleniowca może w przyszłości stanowić silne ogniwo w polskim teamie, nie mógł dostać więcej okazji do gry? Czy może Anastasi wierzy, że Łukasz Żygadło rozegra cały turniej bez jakichkolwiek problemów zdrowotnych?
Przetasowania w składzie nie zmieniły priorytetów polskiego teamu. Biało-czerwoni otwarcie przyznają, że podczas polsko-duńskich Mistrzostw Europy pragną zagrać w wielkim finale, co pozwoliłoby nieco zapomnieć wszystkim o nieudanej passie, towarzyszącej Polakom od Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Należy zaufać trenerskiej intuicji Andrei Anastasiego być może 29 września cała siatkarska Polska po raz kolejny popadnie w euforię...
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.