Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2011-10-09 14:34:18 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna
Minął niespełna miesiąc od pierwszego gwizdka na ME. Kilka dni temu we Francji odbyła się konferencja prasowa z udziałem szkoleniowca "Trójkolorowych", Philippe'a Blaina. - Moi siatkarze bardzo potrzebowali ważnej imprezy, jaką są Mistrzostwa Europy, aby nabrać bezcennego doświadczenia - twierdzi trener.
Pięć meczów, dwie porażki - tak można w kilku słowach można opisać grę Francuzów na Mistrzostwach Europy. Te cztery wyrazy jednak nie oddają tego, co tak naprawdę się działo - "Trójkolorowi" przeplatali dobre mecze słabszymi, grali kapitalnie, aby dzień później okazać się drużyną, którą można dość łatwo pokonać. Nie był to turniej życia dla Antonina Rouziera. Również Gérald Hardy-Dessources nie radził sobie tak, jak można byłoby tego od niego oczekiwać. Jednocześnie w reprezentacji Francji pojawił się nowy siatkarz, który pomimo swoich 31 lat zaskoczył wielu ludzi. José Trèfle, bo o nim mowa, zastąpił w pewnym momencie kiepsko grającego Hardy-Dessourcesa i pojawiał się w wyjściowym składzie do końca zawodów. Nie wszystko w ekipie Les Bleus funkcjonowało tak, jak trzeba, ale trener Philippe Blain nie traci dobrego humoru.
- Jak wszyscy wiedzą, naszym celem było dotarcie do ćwierćfinału. Udało nam się zrealizować założenia, z czego się cieszymy - zapewnia szkoleniowiec, który myślami ciągle powraca do spotkania z "Plavi". - Który mecz utkwi nam najdłużej w pamięci? Na pewno ten przeciwko Serbom. Zagraliśmy kapitalne spotkanie, lecz nie zdołaliśmy wygrać. Wyciągnęliśmy już wnioski, a sam pojedynek posłuży nam jako materiał szkoleniowy do dalszej pracy, do przygotowań do kolejnych turniejów. Moim zdaniem jesteśmy w stanie zawsze grać na takim poziomie, jak podczas konfrontacji z "Plavi". Moi siatkarze bardzo potrzebowali ważnej imprezy, jaką są Mistrzostwa Europy, aby nabrać bezcennego doświadczenia.
Droga "Trójkolorowych" do ćwierćfinału nie należała do usłanych różami. Pierwsze spotkanie z Finami było decydujące. Pierwszy set pewnie wygrali Francuzi (25:14), aby w następnym wyraźnie ulec Suomi (17:25). Decydujące dwa sety były bardzo nerwowe. Les Bleus wprawdzie prowadzili na przerwach technicznych (16:15 i 16:13), ale w pewnym momencie tracili wypracowaną przewagę. Siatkarze z Północy błyskawicznie odrabiali straty. Chwile dekoncentracji na szczęście dla podopiecznych Philippe'a Blaina nie okazały się zbyt kosztowne - udało im się wygrać na przewagi zarówno trzecią, jak i czwartą partię (31:29, 28:26).
Wyzwalający duże pokłady adrenaliny mecz z Finami nie mógł nie odbić się na dyspozycji Francuzów. Niespełna dwadzieścia cztery godziny później Les Bleus musieli przystąpić do konfrontacji z Belgami. Możliwe, że spore zmęczenie, a także zbytnia pewność siebie zgubiła byłych już wicemistrzów Starego Kontynentu. Ponownie jak w spotkaniu z Suomi, "Trójkolorowi" grali na przewagi - z tym, że już nie dwa, ale aż trzy sety. Zdecydowanie lepsza postawa Belgów w bloku i bardziej efektywny atak był dla nich kluczem do zwycięstwa, które - jak się później okazało - było jedynym w dorobku drużyny trenera Gewehra.
Mimo porażki z Belgią, "Trójkolorowi" zapewnili sobie awans do kolejnej rundy Mistrzostw Europy, a konkretnie do etapu play-off. Wcześniej jednak czekali na nich Włosi - spotkanie z podopiecznymi Mauro Berruto mogło dać Francji pierwsze miejsce w grupie C. Mecz z siatkarzami z Italii był przedziwny: zawodnicy Blaina w początkowych fazach setów błyskawicznie obejmowali kilkupunktowe prowadzenie, które utrzymywali do drugiej przerwy technicznej. Wtedy rywale włączali turbonapęd i wygrywali dwie pierwsze partie. Gdy na tablicy wyników wyświetlało się 2:0 dla Włoch, właściwie było już pewne, że ten mecz padnie ich łupem. Nic bardziej mylnego. Rouzier, który wyraźnie nie radził sobie z blokiem zawodników z Italii, został zastąpiony przez Mariena Moreau w czwartym secie. Na boisku wcześniej pojawili się również Benjamin Toniutti i Nicolas Maréchal - te roszady sprawiły, że gra "Trójkolorowych" znacznie się poprawiła. Zaskoczeni Włosi ostatecznie przegrali ten mecz, ale utrzymali pierwsze miejsce w grupie C.
Les Bleus, którzy zajęli drugą lokatę w grupie, trafili w barażach na Turków. Z tą reprezentacją Francuzi mieli okazję zagrać podczas towarzyskiego turnieju tuż przed ME (3:2 dla siatkarzy Blaina). Tym razem spotkanie miało bardziej jednostronny przebieg - pierwsza i druga partia padła łupem "Trójkolorowych", w trzeciej już wyraźniej byli słabsi od swoich rywali. Mimo to udało im się pokonać Turcję 3:1 i awansować do ćwierćfinału. Mecz można zaliczyć do tych bez większej historii - Francuzi nie grali wybitnie, słabo spisywał się szczególnie Maréchal, a szkoleniowiec dał odpocząć Samuele Tui, Pierre'owi Pujolowi i Jean-François Exidze.
- Bilans Mistrzostw Europy jest bardzo pozytywny, chociaż zagraliśmy zdecydowanie zbyt nerwowo z drużynami, które prezentują poziom podobny do naszego, a nawet nieco niższy. Mam na myśli głównie reprezentację Belgii. Mecz z nimi wiele nas nauczył. Przede wszystkim tego, że w spotkaniach takich jak to, nie ma miejsca na to, żeby zadrżała ręka. Nie można się denerwować ani mieć sentymentów. Taki pojedynki po prostu trzeba wygrywać - mówi Philippe Blain. - Porażka z zespołem Claudio Gewehra jest doskonałą lekcją dla moich siatkarzy. To ważne przeżycie, które na pewno zaprocentuje w przyszłości. Przyznaję, że mieliśmy bardzo duże problemy z przyjęciem zagrywki, zwłaszcza we wspomnianym meczu z Belgią, ale ten element gry stawał się coraz lepszy w miarę upływu czasu. Im dłużej graliśmy na ME, tym lepiej funkcjonował odbiór zagrywki.
Przed Mistrzostwami Europy siatkarze znad Sekwany mieli jasno wyznaczony cel: znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych drużyn Starego Kontynentu. Mimo to kilku zawodników, m.in. Pierre Pujol, Jean-François Exiga i Earvin N'Gapeth wierzyło w awans do półfinałów. Sztuka ta się nie udała. Zamiast radości przyszło rozczarowanie, szczególnie w przypadku N'Gapetha, który nie był w stanie powstrzymać łez po porażce z Serbią. Podobnie jak w konfrontacji z Włochami, Francuzi potrafili wypracować sporą przewagę nad rywalami, ale nie umieli utrzymać jej do samego końca. W końcówkach setów znów zaczynali grać nerwowo, popełniać błędy, które wykorzystywali przeciwnicy - szczególnie dobrze było to widoczne w pierwszej partii spotkania. Les Bleus mieli szansę doprowadzić do tie-breaka. Niestety, sędzia Ralph Barnstorf przy match-ballu dla "Plavi" odgwizdał błąd Benjamina Toniuttiego, który miał rozegrać piłkę znajdującą się już po stronie rywali. Powtórki wyraźnie pokazały, że siatkarz Arago de Sète sięgnął po piłkę po swojej stronie siatki, a w rozegraniu przeszkadzał Nikola Kovacević. Dwudziesty szósty punkt powędrował dla Serbów, którzy później pokonali Rosjan i Włochów, a tym samym zdobyli złoto Mistrzostw Europy. Jednak nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy Francuzi wygraliby tą ostatnią akcję, a następnie cały set.
- Ogólnie rzecz biorąc, europejski czempionat oceniam na plus, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że moi zawodnicy chcieli osiągnąć dużo więcej. Cieszę się, że mam tak ambitnych podopiecznych - uśmiecha się Blain. - W meczu przeciwko Serbii byliśmy o krok od gry w tie-breaku, ale tak naprawdę należało wygrać pierwszego seta. Być może wtedy ćwierćfinał miałby zupełnie inny przebieg i może to my zagralibyśmy przeciwko Rosjanom. Jednak z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę fakt, że podopieczni Igora Kolakovicia zwyciężyli zarówno w półfinale, jak i w finale, dlatego mogę z całą pewnością powiedzieć, że ME w naszym wykonaniu były dobre - wyeliminowali nas przecież mistrzowie Europy. Jestem dumny z moich zawodników, że nie poddawali się i walczyli do samego końca, nieustannie wierząc w sukces - tłumaczy spokojnie szkoleniowiec Les Bleus.
Francuzom nie udało się obronić srebrnego medalu zdobytego w Izmirze w 2009 roku. Trzeba pamiętać, że to jest tak naprawdę nowa reprezentacja "Trójkolorowych". Od poprzednich mistrzostw Starego Kontynentu zaszło wiele zmian - wystarczy powiedzieć, że jedynie czterech siatkarzy, którzy cieszyli się z wicemistrzostwa Europy, pojechało walczyć o najwyższe trofea do Czech i Austrii. Kadra została znacznie odmłodzona i jest jeszcze niezbyt doświadczona, co podkreśla Blain.
- W drużynie było kilka jasnych punktów. Po pierwsze, bardzo dobrze na ME zagrał Earvin N'Gapeth. Sumiennie przepracował cały okres przygotowawczy do czempionatu. Jego umiejętności są coraz większe, a jego forma w ciągu tego lata znacząco wzrosła. To doskonały prognostyk przed kolejnymi turniejami. Co więcej, nie ma już śladu po nieprzyjemnym incydencie, który miał miejsce podczas ubiegłorocznych Mistrzostw Świata - analizuje szkoleniowiec. - Samuele Tuia również nauczył się wielu rzeczy. On też włożył najwięcej wysiłku w przygotowania do minionego turnieju, jednak nie w każdym meczu pokazywał pełnię swoich możliwości. Miał trochę problemów, ale w spotkaniu z Serbią zagrał koncertowo. To był jeden z najjaśniejszych punktów naszej drużyny w ćwierćfinale. Muszę pochwalić José Trèfle. Wielu ludzi uznało go za rewelację i wielkie odkrycie Mistrzostw Europy. To prawda, jego znakomita postawa mogła zaskakiwać. Duży nacisk położyliśmy na zagrywkę, dzięki czemu José zaserwował asa w ćwierćfinale i dał szansę na awans. Grał bardzo ofensywnie i wzmocnił naszą linię ataku - dodaje Blain.
Na Pucharze Świata, który odbędzie się w listopadzie, zagrają Serbowie, Włosi, Polacy i Rosjanie (dwie ostatnie ekipy dzięki dzikim kartom). Francuzi zajęli ostatecznie siódme miejsce, które nie tylko nie daje im awansu do pierwszego turnieju kwalifikacyjnego do Londynu, ale nie zapewnia im również udziału na ME 2013. Nad Sekwaną odbędzie się jednak turniej pre-kwalifikacyjny. Zwycięstwo w nim daje przepustkę do europejskiego turnieju kwalifikacyjnego (maj 2012). Gospodarze zmierzą się w nim z Czechami, Belgią, Niemcami, Grecją i Łotwą.
- Mówi się, że droga do Igrzysk Olimpijskich jest długa i wyboista. Ja twierdzę, że wprost przeciwnie. Zasady są jasne i przejrzyste: trzeba wygrać każdy mecz aż do Londynu - kończy z uśmiechem Philippe Blain.
* na podstawie sports.fr opracowała Magdalena Gajek (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.