Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2011-09-21 12:09:43 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: pzps.pl
Mistrzostwie Europy wrócili do kraju, a na ulicach Belgradu wiwatowały na ich cześć tłumy. Pod belgradzkim ratuszem zgromadziło się ok. 10 tysięcy kibiców. Celem Serbów było miejsce w pierwszej szóstce - a niespodziewanie udało im się wygrać wszystkie spotkania i zdobyć złoto.
Złota drużyna przejechała autokarem wśród wiwatujących ludzi ulicami stolicy Serbii pod Ratusz. Tam zgromadziło się ponad 10 tys kibiców, którzy stworzyli niepowtarzalna atmosferę. Zawodnicy rozrzucili fanom piłki z autografami i śpiewali piosenki. Później zespół trenera Igora Kolakovica spotkał się z władzami Belgradu oraz z głównym sponsorem reprezentacji.
Tegoroczni mistrzowie Europy – Serbowie nie byli stawiani w gronie faworytów. Zawodnicy oraz sam trener Igor Kolaković powtarzali, że przed rozpoczęciem turnieju marzyli o zajęciu miejsca w pierwszej szóstce. Bałkański zespół, podobnie jak dwa lata temu biało-czerwoni, wygrał wszystkie sześć rozegranych meczów – od pierwszego meczu w fazie grupowej zaczynając, na finale z Włochami kończąc.
- Przed przyjazdem na mistrzostwa Europy w Austrii i Czechach, naszym celem było zajęcie miejsca w pierwszej szóstce. Zdobyliśmy złoty medal i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. W każdym spotkaniu zagraliśmy z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem, szczególnie w meczu półfinałowym przeciwko Rosji. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, ponieważ wygraliśmy wszystkie sześć meczów. A to ciężkie zadanie, dla każdej drużyny – mówił po ceremonii dekoracji trener Igor Kolaković.
Po pierwszym międzynarodowym turnieju – Lidze Światowej, do którego finału ośmiu nie zakwalifikowała się drużyna Serbii, atmosfera i nastroje w drużynie nie napawały optymizmem. Do tego wielu podstawowych graczy nabawiło się kontuzji. - Rozgrywki Ligi Światowej rozpoczęły się zaraz po zakończeniu sezonu ligowego. Nie mieliśmy czasu na trenowanie, praktycznie przystąpiliśmy do tego turnieju z marszu. Dodatkowo kilku naszym zawodnikom przytrafiły się kontuzje – Nikicowi, Starovicowi, Janicowi. Podczas LŚ nie stworzyliśmy atmosfery zwycięzców – ocenia Ligę Światową serbski trener.
W Lidze Światowej nie grał Ivan Miljković. Jego powrót do reprezentacji był bardzo ważny. - Jest przywódcą naszej drużyny nie tylko z pełnionej funkcji kapitana. Przewodzi także mentalnie naszemu zespołowi. Tego w Lidze Światowej zabrakło – dodał trener.
W każdym meczu swą drużynę narodową dopingowali mieszkający i pracujący w Austrii Serbowie. To w dużej mierze dzięki nim, hala podczas finałowego spotkania była zapełniona prawie do ostatniego miejsca. - W Wiedniu mieszka i pracuje wielu Serbów, stąd mieliśmy tak liczną publiczność. Ten medal jeszcze bardziej cieszy, jeśli został zdobyty przy takim wsparciu naszych rodaków – zakończył trener mistrzów Europy Igor Kolaković.
* autorką tekstu jest Dorota Szturm de Hirszfeld (pzps.pl)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.