Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2011-09-16 13:37:42 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna / ffvb.org
Les Bleus wczoraj pożegnali się z Mistrzostwami Europy. Francuzi zajęli 7. miejsce na tej imprezie i nie uzyskali bezpośredniej kwalifikacji do ME 2013, ale zrealizowali swój cel - ćwierćfinał, a także zdobyli prawo startu w turnieju pre-kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w 2012.
Brązowi medaliście Mistrzostw Świata - Serbowie - odprawili z kwitkiem "Trójkolorowych". Reprezentacja Francji przegrała ćwierćfinałowe spotkanie 1:3 i straciła możliwość walki o medale. Pierwszy set rozpoczął się po myśli siatkarzy znad Sekwany, którzy uzyskali kilkupunktową przewagę nad Serbami. Rywale wyrównali, a potem zwyciężyli na przewagi. Druga partia zdecydowanie należała do podopiecznych Igora Kolakovica, którzy prowadzili od początku do końca. Francuzi przegrywali już 0:2 w setach i zostali postawieni pod ścianą, lecz udało im się pokonać Serbów w kolejnej odsłonie spotkania. Ostatnia partia również toczyła się na przewagi, a sędzia ostatnią akcję rozstrzygnął na korzyść zawodników z Bałkanów (odgwizdał błąd Benjamina Toniuttiego).
- Serbowie mieli to "coś", czego nam zabrakło. Na szczególne słowa uznania zasługują Ivan Miljković i Nikola Kovačević, którzy potrafili zakończyć akcje w trudnych momentach meczu. To są bardzo doświadczeni zawodnicy, potrafiący zachować zimną krew. My możemy być dumni z tego, że zaprezentowaliśmy dobrą siatkówkę - chcę pochwalić Samuela Tuię za jego postawę w przyjęciu zagrywki i Antonina Rouziera, który wreszcie zagrał na swoim najwyższym poziomie - mówi trener reprezentacji Francji, Philippe Blain. - Spotkanie z Serbią mogło się podobać, było emocjonujące. Jesteśmy zawiedzeni, że sędziemu przytrafił się błąd, dodatkowo w końcówce. Niemniej jednak stoczyliśmy bój z bardzo dobrą drużyną, a sami jesteśmy jednym z ośmiu najlepszych zespołów Europy - to cieszy. Nadal nie straciliśmy szansy na awans do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Mamy doskonałą bazę, musimy jeszcze więcej popracować z zawodnikami, ale wierzę, że uda nam się zdobyć bilet do Londynu - dodaje szkoleniowiec Les Bleus.
Jednym z siatkarzy francuskich, którzy przed Mistrzostwami Europy mieli największe nadzieje na zdobycie medalu, był Earvin N'Gapeth. Ambitny zawodnik Cuneo nie bał się głośno mówić o udziale w półfinałach, a nawet o awansie do finału europejskiego czempionatu i powtórzeniu sukcesu sprzed dwóch lat. On też był najbardziej rozczarowany po wczorajszej porażce z Serbią.
- Nie mieliśmy prawa przegrać w pierwszym secie, ale nie można zrzucać całej winy na sędziego. W drugiej partii Serbowie zagrali agresywniej, wręcz zmiażdżyli nas. Udało się nam powrócić do gry w następnej odsłonie. W ostatnim secie mogliśmy zwyciężyć i doprowadzić do tie-breaka, gdyby nie pomyłka arbitra - ocenia przyjmujący, który był jednym z najlepszych siatkarzy "Trójkolorowych" podczas ME. - Ciężko nam pogodzić się z porażką. Gdybyśmy dotarli do półfinałów, znacznie łatwiej byłoby nam walczyć o awans do Igrzysk Olimpijskich. Tak się nie stało. Musimy próbować trenować jeszcze ciężej. Może jesteśmy trochę zbyt młodym i niedoświadczonym zespołem, ale jestem pewny, że prezentowaliśmy poziom godny gry w półfinale. To wstyd, że nie dotarliśmy do tej fazy turnieju - ostro stwierdza N'Gapeth.
W łagodniejszym tonie wypowiada się libero Jean-François Exiga, który zagrał w czterech z pięciu spotkań na Mistrzostwach Europy. W barażu z Turcją odpoczął, a zastąpił go Jenia Grebennikov. Exiga - tak jak wszyscy reprezentanci Francji - uważa, że sędzia wypaczył wynik ćwierćfinału.
- Ta porażka jest bardzo dotkliwa, bo utrudniliśmy sobie przez to drogę do Londynu. Naszym podstawowym celem był co prawda udział w ćwierćfinałach, ale każdy z nas miał nadzieję na osiągnięcie coś więcej, tym bardziej, że nasz zespól ma potencjał - twierdzi libero Maceraty. - Żałuję, że przegraliśmy z Serbią w taki sposób, ciężko nam zaakceptować pomyłkę sędziego. Teraz wrócimy do swoich klubów, a już w listopadzie czeka nas turniej pre-kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich. Będzie ciężko dobrze się tam zaprezentować bez wcześniejszego wspólnego treningu. Mimo wszystko nie poddamy się tak łatwo - zapowiada Exiga.
Antonin Rouzier rozegrał wczoraj swój najlepszy mecz na Mistrzostwach Europy, zdobywając 25 punktów (58% skuteczności w ataku). Serbowie okazali się jednak drużyną silniejszą, bardziej doświadczoną, która nie zawodzi w decydujących momentach i wykorzystuje potknięcia swoich przeciwników.
- Staraliśmy się grać bardziej agresywnie, mocno atakować. Dzisiejszy mecz może trwałby pięć setów, gdyby nie sędzia i jego pomyłki. To niedopuszczalne, żeby popełniać błędy w takich spotkaniach, lecz zapomnijmy o tym - mówi rozgoryczony Rouzier. - Tak czy inaczej - pojedynek stał na wysokim poziomie. Sami pomyliliśmy się kilkukrotnie, a Serbowie na czele z ich liderem, Ivanem Miljkovicem, wykorzystali to. Ta drużyna zawsze jest znakomicie przygotowana na wielkich imprezach. Najgorsze jest to, że w meczu uzyskiwaliśmy dużą przewagę nad naszymi rywalami, a potem traciliśmy ją. Nasza gra falowała w przeciwieństwie do poziomu prezentowanego przez Serbów. Świetne momenty przeplataliśmy bardzo słabymi. Potrzebujemy więcej regularności, aby pokonać tak wielkie i utytułowane drużyny, jaką jest chociażby Serbia - twierdzi nowy zawodnik Zaksy Kędzierzyn-Koźle.
Zawodnicy Philippe'a Blaina wierzyli w awans do strefy medalowej i zapowiadali walkę do końca, lecz nie zdołali dostać się do półfinałów. Z drużynami teoretycznie słabszymi (Belgia i Turcja) grali na niskim poziomie, ale kiedy musieli zmierzyć się z reprezentacjami uznawanymi za faworytów do medali (Włochy i Serbia), prezentowali się znacznie lepiej. Ostatecznie Les Bleus zajęli 7. miejsce, które nie daje im bezpośredniego awansu do kolejnych Mistrzostw Europy. Francuzi będą musieli powalczyć o prawo do gry w czempionacie Starego Kontynentu organizowanego przez Danię i Polskę.
- Reprezentacja Francji może triumfować w wielkich turniejach, jestem o tym przekonany. Jeśli chodzi o mnie, to w pojedynku z Serbią dałem z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło, żeby zwyciężyć. Postaram się pracować w dalszym ciągu nad sobą. Mistrzostwa Europy jednak mi nie wyszły. Szkoda, że nie potrafiłem pomóc kolegom tak, jak tego chciałem. Wtedy Francja byłaby o wiele trudniejsza do pokonania - zapewnia Rouzier. - Chciałbym podziękować moim przyjaciołom z reprezentacji za cały turniej, za ten cały czas, który spędziliśmy razem. Widziałem Earvina N'Gapetha płaczącego po meczu z Serbią - chciałbym mu powiedzieć: nie martw się, następnym razem wygramy! - kończy atakujący Zaksy.
* opracowała Magdalena Gajek (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.