Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2011-09-10 17:32:48 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna
Słowacja po niezwykle emocjonującym spotkaniu pokonała Bułgarię 3:2. Po dwóch pierwszych setach wydawało się, że siatkarze trenera Zaniniego pewnie wygrają z brązowymi medalistami poprzednich ME, lecz ci zdołali doprowadzić do tie-breaka, w którym ostatecznie polegli.
Spotkanie rozpoczęli Słowacy, lecz pierwszy punkt zanotowali Bułgarzy. Dzięki silnemu zbiciu ze środka Todorova to oni prowadzili 2:1. Po chwili Matey Kaziyski pomylił się w polu zagrywki (2:2), lecz ponownie zaatakował ze środka Todorov. Martin Sopko nie dał rady przedrzeć się przez podwójny blok ustawiony przez zawodników Radostina Stoycheva. Słowacy popełnili błąd w ataku, a w kolejnej akcji Yosifov zatrzymał Emanuela Kohuta. Przy prowadzeniu Bułgarów 6:3 trener Zanini prosi o przerwę w grze. Po czasie do gry naszych południowych sąsiadów zdarło się nieco chaosu, co skwapliwie wykorzystali Bułgarzy. Brązowi medaliści na pierwszej przerwie technicznej wypracowali sobie cztery "oczka" przewagi. Po wznowieniu meczu Lukas Divis znakomicie uderzył z lewego skrzydła. Do tego Słowacy dołożyli szczelną ścianę, przez co Bułgarom został jedynie jeden punkt w zapasie. Sytuację uratował Victor Yosifov (9:7). Znów kapitalnie z lewej strony zaatakował Divis, który chwilę później wykorzystał ręce bułgarskich blokujących i doprowadził do remisu. Zhekov zepsuł serwis (10:11). Od tego momentu Słowacy zaczęli grać coraz pewniej od swoich rywali. Najpierw zatrzymali Kaziyskiego, później Kmet udanie uderzył ze środka. Próbował odpowiedzieć kapitan Vladimir Nikolov, lecz nie był skuteczny. As serwisowy Nemeca i Radostin Stoychev musiał przerwać pierwszego seta (12:15). Po przerwie Nikolov wykorzystał dłonie Słowaków, atakując z prawego skrzydła. Z lewej strony uderzył Aleksiev, lecz to siatkarze trenera Zaniniego na drugą przer techniczną schodzili, prowadząc dwoma "oczkami". Chwilę później Bułgaria odrobiła stratę dzięki Aleksievowi i Kaziyskiemu. Zawodnik Trentino dał też prowadzenie swojej drużynie, które zniwelował Matrin Nemec. Walka pomiędzy Słowakami a Bułgarami toczyła się punkt za punkt. Żadna z ekip nie mogła wyjść na co najmniej dwupunktowe prowadzenie. Ostatecznie zrobiła to Słowacja, a konkretnie Kohut. W tym momencie szkoleniowiec zawodników z Bałkanów poprosił o czas. Brązowi medaliści poprzednich ME wyrównali (23:23). Nikolov zepsuł swoją zagrywkę i to podopieczni Zaniniego mieli pierwszą piłkę setową. Pierwszą partię skończył z lewego skrzydła Lukas Divis (26:24).
Niezbyt skutecznego Todorova zastąpił Kostadin Gadzhanov, który rozpoczął kolejną partię, jednak to Słowacy zdobyli pierwszy punkt. Aleksiev obił ręce blokujących. Dzięki Kaziyskiemu, który poradził sobie z potrójną ścianą rywali, to siatkarze z Bułgarii wyszli na prowadzenie 5:3. Dobrą akcją ze środka popisał się Kohut, lecz w polu zagrywki pomylił się Martin Nemec (6:4). Długą wymianę piłek wygrali Słowacy dzięki Emanuelowi Kohutowi. Kaziyski po raz kolejny po bloku Słowaków, którzy odwdzięczyli się skutecznym atakiem ze środka. Niemniej, to Bułgarzy prowadzili jednym "oczkiem" na pierwszej przerwie technicznej. Branislav Skladany doprowadza do wyrównania. Południowi sąsiedzi popisują się dobrą, szczelną ścianą. Aleksiev jednak potrafił poradzić sobie z następnym blokiem - kiwnął. Kapitan Bułgarów, Vladimir Nikolov, został zastopowany. Świetnie grali środkiem Słowacy (12:13). Kaziyski bez problemu umieścił piłkę w boisku rywali, a Nemec obił ręce przeciwników (13:14). Oba zespoły toczyły wyrównaną walkę. Żaden z nich nie zdołał uzyskać bezpiecznej przewagi, która dałaby spokojne prowadzenie do końca seta. Co prawda, na drugą przerwę techniczną to Bułgaria schodziła z jednym "oczkiem" zaliczki, ale po chwili Sopko zniwelował przewagę. Kiedy podopieczni Stoycheva punktują dwukrotnie z rzędu, trener Słowacji przerywa grę. Chwila oddechu pomogła siatkarzom Zaniniego, którzy znów doprowadzili do remisu. Na atomowe uderzenie Kaziyskiego odpowiedział Nemec atakiem z lewego skrzydła. Ponownie Kaziyski (20:19) . Nieskuteczny blok Bułgarów, a potem dobre zbicie Sopko i to szkoleniowiec brązowej ekipy poprzednich ME musiał poprosić o czas. Z lewej strony kapitalnie Martin Nemec. Niedługo później Kaziyski znów wyrównał (23:23), a potem Gazdhanov zablokował Nemeca. Piłka setowa nie została jednak wykorzystana - ani po stronie Bułgarów, ani po stronie Słowaków. Ostatecznie dwa niesamowite ataki Divisa dają Słowacji prowadzenie 2:0. Drugi set zaś zakończył się wynikiem 27:25.
Trzecią partię dobrze rozpoczął Matey Kaziyski. Po stronie słowackiej odpowiedział Lukas Divis (1:1), lecz pomylił się w polu zagrywki. Świetnie uderzył ze środka Todorov. Z lewego skrzydła wyrównali Słowacy (3:3). Aleksiev obił dłonie blokujących przeciwników, ale wysiłek zawodnika grającego z numerem 15 zniweczyli koledzy, po raz kolejny psując serwis. Sędzia zauważył piłkę rzuconą po stronie siatkarzy z Bałkanów (4:5). Słowacy postanowili wykorzystać nadarzającą się okazję i zaczęli konsekwentnie punktować. Bułgarzy nie byli w stanie wyprowadzić składnej akcji, zaś ich rywale grali jak w transie. Asem serwisowym popisał się Martin Sopko, dzięki któremu Słowacja schodziła na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc czterema "oczkami". Niedługo po czasie ocknęli się zawodnicy prowadzeni przez Radostina Stoycheva. Skrimov kapitalnie uderzył po skosie z lewego skrzydła, lecz Martin Nemec zauważył dziurę w bloku rywali. Nieskuteczne uderzenia Nikolova zmusiło szkoleniowca Bułgarii do przerwania gry. To był punkt zwrotny. Po czasie wziętym przez Stoycheva, Bułgarzy ze stanu 5:11 doprowadzili do 9:11. Również trener Zanini nie zamierzał czekać na dalszy rozwój sytuacji i poprosił o przerwę. Słowacy dosłownie stanęli - nie poradzili sobie z potrójnym blokiem postawionym przez przeciwników. Do wyrównania doprowadził Vladimir Nikolov, kapitan reprezentacji Bułgarii (11:11). Drugi czas wykorzystał Emanuele Zanini. Wreszcie udało się zapunktować Słowakom. Z lewego skrzydła odpowiedział niezawodny Kaziyski. Nasi południowi sąsiedzi zaatakowali w siatkę (13:12), niedługo później udało im się również powstrzymać blokiem Kaziyskiego. Wyrównana walka toczyła się po obu stronach siatki - raz na niewielkie prowadzenie wychodzili Słowacy, aby później stracić przewagę. To samo robili Bułgarzy. Kilkakrotnie dobrze uderzył Martin Nemec, a Kaziyski nie dawał rady w obronie. Słowacy próbowali obijać ręce rywali, co im się udawało. Zawodnicy z kraju-organizatora finałów Ligi Światowej 2012 mieli jednak w zanadrzu Nikolova, który potrafił kilkukrotnie uratować sytuację. Do piłki setowej doprowadzili Bułgarzy, a konkretnie Matey Kaziyski, jednak szansę zmarnował Gadzhanov (24:24). O przerwę w tym momencie poprosił Stoychev, bo sytuacja była bardzo niebezpieczna dla jego zawodników. Na szczęście dla nich, kapitalnie uderzył Vladimir Nikolov z prawego skrzydła, a potem świetnie zablokował Victor Yosifov. Trzecia partia zakończyła się wynikiem 26:24 dla Bułgarów, lecz w meczu nadal na prowadzeniu byli Słowacy.
Słowacy dobrze otworzyli kolejną partię. Wyrównał Kaziyski miękkim plasem. Martin Nemec zaś uderzył z lewego skrzydła (1:2). Bułgarzy ustawili szczelny, podwójny blok - wystarczający, aby powstrzymać rywali. Później Kaziyski mocno uderzył z lewej strony (4:2). Podobnym zagraniem odwdzięczył się Martin Sopko, dodatkowo piłka otarła się o ręce bułgarskich zawodników. Zawodnicy z Bałkanów ustawili potrójną ścianę (6:3). Emanuele Zanini wezwał swoich podopiecznych na krótką rozmowę. Po czasie Kaziyski, który wyraźnie grał dużo lepiej niż na początku spotkania, zdobył siódme "oczko" bezpośrednio z zagrywki. Sopko uderzył po skosie z lewego skrzydła (7:5). Słowacy popsuli serwis, dzięki czemu Bułgaria miała trzypunktowe prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej. Po niej udało się zapunktować siatkarzom Zaniniego. Martin Sopko popełnił błąd w polu zagrywki - piłka wylądowała poza boiskiem (9:6). Victor Yosifov złapał na pojedynczym bloku Emanuela Kohuta. Później zaczęła się niesamowita seria Vladimira Nikolova. Najpierw kapitan Bułgarii zdobył jedenaste "oczko" bezpośrednio z zagrywki, następnie kapitalnie uderzył z prawego ataku. Nie przeszkodził mu czas wzięty przez trenera Zaniniego, bo znów posłał asa serwisowego (13:6). Niedługo potem zrobiło się 14:8, po dwóch dobrych atakach Nemeca. Bułgarzy nie dali rady w bloku, jednak na drugą przerwę techniczną to siatkarze prowadzeni przez Radostina Stoycheva schodzili z uśmiechami na twarzy i z sześciopunktową zaliczką, która dawała im spore szanse na wygranie czwartego seta, a w konsekwencji na granie tie-breaka. Jedenaste "oczko" zdobyli Słowacy, jednak rozpędzeni Bułgarzy wierzyli, że uda im się osiągnąć sukces. Asem serwisowym popisał się Kaziyski (19:11) i chociaż ich rywale zanotowali dwa udane zagrania z rzędu, to coraz bardziej prawdopodobne było to, że mecz zakończy się w pięciu partach. Dwudzieste "oczko" na koncie Bułgarów zapisał Nikolov, a przewaga ekipy z Bałkanów zwiększyła się następnie do dziewięciu punktów - 23:14). Słowacy postanowili jednak jeszcze zawalczyć i zablokowali Aleksieva (23:17). Kapitan Vladimir Nikolov doprowadził do piłki setowej, którą wykorzystał Matey Kaziyski. Czwarty set pewnie wygrali Bułgarzy - 25:19.
Najkrótszy set spotkania znakomicie zaczął się dla Bułgarów - daleko w aut posłała piłkę Martin Nemec. Chwilę później Słowacy obili ręce rywali. Siatkarze z Bałkanów zablokowali Sopko (2:1), który poprawił się w następnej akcji. Na 4:3 wyprowadził kolegów Kaziyski. Ponownie wykorzystali dłonie przeciwników siatkarze Zaniniego, a potem atomowo zaatakowali. Bułgaria znów doprowadziła do remisu (5:5). Dobrze uderzył Vladimir Nikolov, zrewanżowali się Słowacy, którzy jednak pomylili się w polu serwisowym (7:6). Na podwójny blok nadział się Aleksiev i przy zmianie stron niewielką przewagę mieli reprezentanci Słowacji. As serwisowy Skladanego. Nikolov kiwnął lekko za blok (8:9), błąd w ataku popełnili siatkarze Zaniniego. Bułgarom pomógł Lukas Divis, zagrywając w siatkę (10:10). Pomylili się również zawodnicy Stoycheva, lecz zrehabilitowali się. Przy stanie 12:11 o czas poprosił szkoleniowiec Słowaków. Gadzhanov i Kaziyski ustawli skuteczny i szczelny blok. Ten drugi znakomicie uderzył ponad rękami rywali i to brązowi medaliści ME 2009 mieli piłkę meczową (14:12). Nie wykorzystali jej jednak. Martin Sopko zaserwował prosto w siatkę (15:14), ale wyrównał Nemec. Podwójny blok Słowacji i to oni mieli pierwszą szansę na skończenie seta. Sytuację próbował ratować Stoychev, który wziął czas - na próżno jednak. Słowacja wygrała tie-breaka 17:15, a całe spotkanie 3:2.
Słowacja - Bułgaria 3:2 (26:24, 27:25, 24:26, 19:25, 17:15)
Składy drużyn:
Słowacja: Kohut, Sopko, Nemec M., Skladany, Divis, Kmet, Ondrusek (L) oraz Hupka, Michalovic, Zatko, Nemec R.
Bułgaria: Zhekov, Kaziyski, Nikolov, Yosifov, Aleksiev, Todorov, Ivanov (L) oraz Bratoev, Sokolov, Gadzhanov, Skrimov i Bozhilov (L)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.