Mistrzostwa Europy mężczyzn | 2011-09-09 08:01:50 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna
W sobotę rozpoczynają się Mistrzostwa Europy. Francuzi pierwsze spotkanie w Innsbrucku rozegrają z Finami. Pierre Pujol nie lekceważy przeciwników i uważa, że grupa C nie należy do najłatwiejszych. Jednocześnie podkreśla, że podstawowym celem "Trójkolorowych" jest udział w ćwierćfinale ME.
W środę reprezentacja Francji zakończyła przygotowania do Mistrzostw Europy. Po ostatnim sprawdzianie przed czempionatem - Tounoi de France, w którym "Trójkolorowi" zajęli drugie miejsce (za Słowenią, a przed Bułgarią i Turcją) - siatkarze Philippe'a Blaina mieli jeden dzień wolny, a później udali się dwudniowe zgrupowanie do Lille. Prawie półtora miesiąca trwało szlifowanie formy przed najważniejszą imprezą tego sezonu.
- Cały okres przygotowawczy przepracowaliśmy bardzo dobrze. Poprawiliśmy się pod względem taktycznym i fizycznym. Na Tournoi de France mieliśmy co prawda wzloty i upadki, ale wygraliśmy dwa mecze. Najbardziej cieszy nas to, że udało nam się pokonać Bułgarów. Oczywiście, zawsze można było grać lepiej, lecz przygotowania przebiegły według mnie dobrze - ocenia rozgrywający Francji, Pierre Pujol.
Podczas Tournoi de France Francuzi rozegrali trzy mecze: dość niespodziewanie przegrali w tie-breaku ze Słoweńcami (późniejszymi triumfatorami tego towarzyskiego turnieju), zrewanżowali się Bułgarom za porażkę w Sofii, a potem stoczyli pięciosetowy bój z Turkami, ostatecznie zakończony zwycięstwem. Niektórzy krytykują Les Bleus, ponieważ ich dyspozycja nadal faluje, przez co nie są w stanie zagrać trzech spotkań na podobnym, dobrym poziomie. Co sądzi o tym nowy zawodnik Farta Kielce?
- Wbrew temu, co mówią niektórzy, nasz zespół jest wciąż w fazie budowy, wiele rzeczy się zmienia. Nie zdobyliśmy w tym składzie jeszcze zbyt wiele doświadczenia na arenie międzynarodowej, na wielkich imprezach. Drużyna, która gra na najwyższym poziomie, nie zostaje stworzona w dwie minuty. Proces ten wymaga czasu. Zawodnicy muszą ze sobą grać, "dojrzewać" razem - twierdzi Pujol.
Podstawowy rozgrywający "Trójkolorowych" nie brał udziału na poprzednich Mistrzostwach Europy. Francuzi awansowali do ścisłego finału po pasjonującym i pełnym emocji półfinałowym pojedynku z Rosją. Les Bleus mieli szansę wybrać 3:0, jednak Sborna doprowadziła do tie-breaka. W pewnym momencie najkrótszego seta Rosjanie prowadzili już 13:9 i niewiele wskazywało na to, że siatkarze Philippe'a Blaina wyjdą z tego spotkania zwycięsko. Udało im się zremisować 13:13, lecz dopiero trzecia piłka meczowa została wykorzystana. Asem serwisowym popisał się Guillaume Samica, który do Innsbrucka nie pojechał (po niedawnej kontuzji pleców nie zdążył dojść do zadowalającej formy). Francuzi w finale zostali pokonani przez Polskę i z Izmiru wyjechali ze srebrnym medalem. Na boiskach Austrii i Czech będą zatem bronić tytułu wicemistrzów Europy. Pierre Pujol przyznaje, że w szatni można odczuć atmosferę poddenerwowania przed najważniejszą imprezą tego roku.
- Skłamałbym, mówiąc, że jest bardzo spokojnie. Nie jesteśmy Brazylią czy Rosją. Te zespoły nawet, gdy zagrają na 50% swoich możliwości, są w stanie wygrać z każdym. Nie osiągnęliśmy takiego pułapu jak oni - mówi Pujol. - Zdajemy sobie sprawę, że nasi kibice wiele od nas oczekują. Przygotowaliśmy się do Mistrzostw Europy najlepiej, jak było to możliwe. Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy. Teraz z niecierpliwością czekamy na pierwszy mecz. Nie możemy się bać, musimy poradzić sobie z tremą i presją, aby pokazać znakomitą siatkówkę.
Zarówno zawodnicy, jak i trener Philippe Blain zgodnie twierdzą, że Francja powinna awansować do ćwierćfinałów czempionatu. Niektórzy z nich uważają, że Les Bleus mogą liczyć się w walce o medale. W podobnym tonie wypowiada się Pujol.
- Cel postawiony przez zarząd FFVB i przez sztab szkoleniowy jest jasny: udział w ćwierćfinałach. Jednak jeśli jesteś sportowcem, który gra na międzynarodowym, najwyższym poziomie, zawsze pragniesz osiągnąć coś więcej. Zwłaszcza z reprezentacją - uważa zawodnik pochodzący z Bordeaux.
Liga Światowa została zapamiętana przez kibiców Les Bleus jako pasmo niepowodzeń. Nieporadna Francja nie była w stanie początkowo stawiać oporu Włochom czy Kubańczykom, jednak z biegiem czasu siatkarze znad Sekwany grali coraz lepiej. Mimo to bilans nie mógł zadowolić ani zawodników, ani sztabu szkoleniowego. "Trójkolorowi" zwyciężyli trzy razy, dziewięciokrotnie zostali pokonani. Pierwszy punkt zdobyli dopiero w szóstym meczu (przeciwko Kubie), a łącznie udało im się zapisać na swoim koncie jedenaście "oczek".
- Jestem przekonany, że w Innsbrucku zagramy lepiej niż podczas Ligi Światowej. Wtedy przytrafiały się większe lub mniejsze urazy, nieobecności, zawieszenia, nie wszyscy byli w formie. Poprzedni sezon był bardzo długi. Obecnie jesteśmy silniejsi niż na "Światówce". Powracając jeszcze do Mistrzostw Świata - gdyby nie kontuzja, której nabawił się Antonin Rouzier, mielibyśmy większą szansę zajść naprawdę daleko - twierdzi Pierre Pujol.
Podczas Ligi Światowej bardzo dobrze prezentował się Samuele Tuia, świetnie atakował wspomniany Rouzier, który kilkakrotnie zdobywał po 30 punktów w meczu. To niewątpliwie były dwa najjaśniejsze punkty Francji, o której mówi się, że bazuje bardziej na technice niż na sile czy wzroście (niewielu zawodników mierzy więcej niż 200 cm). Jakie są najmocniejsze strony "Trójkolorowych"?
- Moim zdaniem jeszcze nigdy nie mieliśmy tak dobrze atakujących zawodników. Rouzier, N'Gapeth i Tuia to nasi "bombardierzy". Mają wielki potencjał - chwali kolegów Pujol. - Poprzednio w reprezentacji znajdowali się siatkarze bardziej stabilni, jednak nie atakowali w sposób tak imponujący. Przyznaję, że mamy również kilka słabych punktów, lecz musimy głównie rozwijać nasze mocne strony, aby być w europejskiej czołówce.
W Innsbrucku rozstaną rozegrane mecze grupy C (Włochy, Belgia, Finlandia i Francja). W sobotę, w pierwszym meczu w stolicy Tyrolu siatkarze Philippe'a Blaina podejmą reprezentację Suomi, którą prowadzi były szkoleniowiec biało-czerwonych - Daniel Castellani. Podobnie jak "Trójkolorowi", Finowie nie awansowali do Final Eight Ligi Światowej, zajęli również 3. miejsce w swojej grupie, lecz w przeciwieństwie do Les Bleus wygrali pięć spotkań. Na tą drużynę uwagę zwraca nowy rozgrywający Farta Kielce.
- Kiedy ludzie widzą, że w grupie C zmierzymy się z Włochami, Finlandią i Belgią, to mówią, że najgroźniejsi będą siatkarze z Italii, pozostałe dwie reprezentacje nie będą się liczyć. Otóż nie, Finlandia w ciągu ostatnich kilku lat poczyniła znaczące postępy i osiągnęła bardzo wysoki poziom gry. W 2007 roku byli czwartą ekipą na Mistrzostwach Europy. Trzech czy czterech siatkarzy z ich podstawowej szóstki występuje w lidze włoskiej i polskiej, i to w tych najlepszych klubach. To znaczy, że są to naprawdę znakomici siatkarze. Finowie zrobią wszystko, aby odnieść wielki sukces na arenie międzynarodowej. Zdajemy sobie sprawę z tego, że mecz z nimi będzie trudny - analizuje Pujol. - Włosi, jak wszyscy wiemy, są faworytem do złota na Mistrzostwach Europy. Belgowie to drużyna, która może zrobić duże zamieszanie na turnieju. Wielu młodych graczy reprezentujących ten kraj będzie występować w lidze włoskiej. Na razie Belgia nie jest zaliczana do światowej czołówki, ale ma bardzo dobrych kadrowiczów. Wbrew pozorom, grupa C nie jest taka łatwa - zapewnia Francuz.
Liga Światowa 2011 mogła być pewnego rodzaju przetarciem przed Mistrzostwami Europy, sprawdzeniem, które reprezentacje mogą liczyć się w ostatecznym starciu na parkietach Austrii i Czech. W prestiżowej imprezie rozgrywanej od maja do lipca najlepiej prezentowali się Rosjanie, którzy w finale w gdańskiej Ergo Arenie pokonali Brazylijczyków 3:2. Na niedawno zakończonym Memoriale Huberta Wagnera w pojedynku Włochy - Rosja lepsi okazali się siatkarze prowadzeni przez Mauro Berruto. Oni też wygrali cały turniej rozgrywany w katowickim Spodku. Kto według Pierre'a Pujola jest faworytem do zdobycia złota na Mistrzostwach Europy?
- Oczywiście poza Francją? - śmieje się rozgrywający. - Rosja, Włochy i jeśli miałbym wybrać trzecią drużynę, to może Bułgaria, która jednak jest za wymienionymi przeze mnie reprezentacjami. Włochów i Rosjan umieściłbym na takim samym poziomie. Siatkarze trenera Vladimira Alekno są faworytami na wielkich imprezach już od 20 lat, jednak nie zdobywają zbyt wielu medali. Teraz wygrali w Lidze Światowej. Ta kadra poznała już smak zwycięstwa na międzynarodowym turnieju, w dodatku kształtowała się przez ostatnie pięć lat i jest gotowa na odniesienie ogromnego zwycięstwa - stwierdza zawodnik, który w ubiegłym sezonie bronił barw Sisleya Treviso.
Na Mistrzostwa Europy został powołany Earvin N'Gapeth. Niesforny siatkarz został odsunięty od kadry w październiku ubiegłego roku z powodów dyscyplinarnych. Po dobrym sezonie (Puchar Francji i wicemistrzostwo kraju wywalczone z Tours VB) przyszedł czas na rehabilitację i powrót w szeregi "Trójkolorowych".
- To coś wspaniałego, chociaż nie nazwałbym tego powrotem. Wszystko, co się wydarzyło na Mistrzostwach Świata, było swego rodzaju nieporozumieniem, które urosło do takich rozmiarów, do jakich tak naprawdę nie powinno. Cieszymy się, że Earvin jest z nami. To dobry człowiek i świetny siatkarz. Dzięki temu nasza reprezentacja stała się silniejsza - mówi Pujol.
Po tym, jak z powodów zdrowotnych z dalszych występów w kadrze zrezygnował dotychczasowy kapitan Oliver Kieffer, przywódcą Francuzów został Guillaume Samica. Niestety, zawodnik ZAKSY Kędzierzyn-Koźle podczas Ligi Światowej nabawił się urazu pleców. Kontuzja ta sprawiła, że Samica nie zdążył dobrze przygotować się do występów na Mistrzostwach Europy, dlatego szkoleniowiec Philippe Blain postanowił skreślić przyjmującego ze listy powołanych. Nicolas Maréchal pełnił obowiązki kapitana, kiedy Samica nie mógł grać w spotkaniach Ligi Światowej. Trener jednak postanowił, że na turnieju w Austrii i Czechach to Pierre Pujol zostanie nowym przywódcą Les Bleus.
- Bycie kapitanem reprezentacji jest dla mnie bardzo ważne. Ta kreska pod numerem wiele dla mnie znaczy, lecz nie zamierzam spocząć na laurach. Nadal będę ciężko pracował nad sobą - obiecuje Pujol.
Terminarz meczów grupy C (Innsbruck)
sobota, 10 września:
15:00 - Francja - Finlandia
18:00 - Belgia - Włochy
niedziela, 11 września:
15:00 - Belgia - Francja
18:00 - Włochy - Finlandia
poniedziałek, 12 września:
16:00 - Finlandia - Belgia
19:00 - Włochy - Francja
Bezpośrednio do półfinałów awansuje zwycięzca rywalizacji w grupie C. Zespoły, które zajmą drugą i trzecią lokatę, zmierzą się w barażach z drużynami z grupy A, które również uplasują się na drugim i trzecim miejscu.
*opracowała Magdalena Gajek (PrzegladLigowy.com) na podstawie sports.fr
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.