Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi zagraniczne

Ligi zagraniczne | 2013-06-16 10:45:08 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: plusliga.pl

Tomaso Totolo: Takim trenerom jak Alekno się nie odmawia

Znany z Jastrzębskiego Węgla i Indykpolu Olsztyn Włoch Tomaso Totolo zasilił niedawno sztab szkoleniowy Zenita Kazań. - Bardzo szanuję Władimira Alekno i uważam, że pod jego okiem sporo jeszcze mogę się nauczyć - stwierdził szkoleniowiec.

Trafił pan do jednego z najlepszych i najbogatszych klubów na świecie, ale będzie pan znów tylko drugim trenerem.

Tomaso Totolo:
- Mówiąc szczerze, propozycję współpracy otrzymałem od trenera Alekno już rok temu, ale wtedy, ze względów niezależnych od nas obu, nie mogliśmy jej sfinalizować. Alekno dał mi słowo, że za rok ponowi propozycję i słowa dotrzymał. Ja również obiecałem mu, że jeśli tylko będzie to możliwe, zasilę jego sztab szkoleniowy. I choć w Iskrze Odincowo mogłem dostać dwa razy większe pieniądze, zrezygnowałem. Słowo to słowo. Bardzo szanuję Władimira Alekno i uważam, że pod jego okiem sporo jeszcze mogę się nauczyć. Szkoleniowcom takim jak on się nie odmawia.

- Jaka właściwie jest obecna sytuacja Iskry Odincowo?

- Zacznę od tego, że nawet wobec kłopotów finansowych jakie dotknęły klub, czułem się tam bardzo dobrze. Największym problemem w tej chwili jest to, że klub wciąż nie wie jakimi środkami finansowymi będzie dysponował w nowym sezonie. Na pewno zagrają w niższej lidze i zrobią wszystko, by szybko wrócić do Superligi. Prezes zaproponował mi, żebym został, mimo iż to pod moim przywództwem zespół przegrał play outy. Wiedział, że nagłe odejście Gavina Schmitta, tuż przed pierwszym spotkaniem play out podłamało zespół i sprawiło, że mówiąc kolokwialnie, siatkarzom odcięło prąd. Czułem się jak w koszmarnym śnie - zawodnicy nie chcieli grać, bo byli wściekli na klub i na swojego byłego kolegę, żadne argumenty do nich nie trafiały. W ciągu ostatniego sezonu wiele nauczyłem się o Rosji i tamtejszej siatkówce. To totalnie inny świat, w którym ciężko się zaaklimatyzować. Ale jeśli sztuka się uda, można ten kraj polubić.

Pierwszy szkoleniowiec Iskry Roberto Santilli opuścił klub w trakcie sezonu. Dlaczego solidarnie nie odszedł pan z nim?

- Sytuacja, która wykreowała się w klubie w tamtym czasie była problematyczna i niezwykle kłopotliwa. Znalazłem się pomiędzy decyzją Roberto o odejściu, a sytuacją w jakiej został postawiony zespół. Z jednej strony solidarność z dobrym kolegą, z drugiej walka o własny byt, o otrzymanie jakiegokolwiek wynagrodzenia za pracę, a także myślenie o tym jak nasze odejście może wpłynąć na drużynę. Zwłaszcza, że byliśmy wtedy 3 kolejki przed końcem rundy zasadniczej i czekały nas trzy niezwykle ciężkie pojedynki. Byliśmy w sytuacji niemal dramatycznej - po serii przegranych meczów, bez pierwszego trenera, bo Roberto Santilli wyjechał na jakiś czas do Włoch, no i na dodatek w dołku finansowym. Nie chciałem uciekać z tonącego statku, jesteśmy profesjonalistami i pewne sytuacje, także kryzysowe, są częścią naszej pracy. Chcę jednak podkreślić, że nigdy nie zrobiłem nic przeciwko Roberto. Przejmując posadę pierwszego szkoleniowca po prostu zaakceptowałem decyzję klubu. Wiem, że Roberto jest rozczarowany moją decyzję, jedyne co mogę powiedzieć, to że jest mi bardzo przykro.


* rozmawiała Ilona Kobus, więcej na plusliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane