Ligi zagraniczne | 2013-04-15 23:54:48 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna
Większość polskich kibiców doskonale pamięta słowackiego środkowego - Michala Cervena, który przez kilka lat reprezentował barwy bydgoskiej Delecty. W wywiadzie dla naszego portalu zawodnik opowiedział m.in. o tym, jak zaczęła się jego przygoda z siatkówką oraz czym różni się liga polska od ligi francuskiej, na którą zdecydował się w sezonie 2012/2013.
Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z siatkówką? Nie jest to zbyt popularna dyscyplina na Słowacji.
Michal Cerven: - Miałem 21 lat, kiedy mój kolega zabrał mnie na swój trening. Do tej pory trenowałem piłkę nożną i nie myślałem o tym, że zostanę siatkarzem. Trener mojego kolegi uznał, że nadaję się, bo byłem bardzo wysoki. Potem zdecydowałem, że wybieram siatkówkę. I tak zostało do dziś. Szczerze mówiąc siatkówka bardzo mi się spodobała.
Po kilku latach gry w Polsce postanowiłeś przenieść się do Francji. Czy dostrzegasz jakieś różnice między polską ligą a francuską?
- Przede wszystkim w Polsce zawodnicy do siatkówki podchodzą w sposób bardziej profesjonalny. To także tyczy się władz klubów. W Waszym kraju także zdecydowanie więcej się trenuje. Nie mogę jednak powiedzieć dokładnie, jak sytuacja wygląda w pozostałych francuskich klubach, mogę oprzeć się tylko na obserwacjach dotyczących mojego klubu. Poza tym siatkówka we Francji nie robi takiej furory jak w Polsce, tutaj na mecze przychodzi mniej kibiców. Sport ten jest zdecydowanie mniej popularny.
A jak wygląda rozkład sił w lidze francuskiej? Jest tam jedna drużyna, która dominuje w całych rozgrywkach?
- Najsilniejszą drużyną jest zespół z Tours, choć nie mówię, że inne nie są równie dobre. Niekiedy są takie sytuacje, że klub z dołu tabeli potrafi ograć ten, który znajduje się gdzieś tam na początku. Doskonałym przykładem jest zespół, w którym gram. W tym sezonie byliśmy beniaminkiem, co nie oznacza, że drużyną, którą łatwo było ograć. W sumie rozegraliśmy 10 tie–break’ów. Inne drużyny też rozegrały dużo meczów, które kończyły się w piątym secie. To świadczy o tym, że poziom ligi jest bardzo wyrównany. Przykład? W tym roku w Pucharze Francji tryumfował Tours, a przed rokiem – Rennes.
Śledzisz rozgrywki PlusLigi? Twój były klub, Delecta Bydgoszcz, walczy z Jastrzębiem o miejsce na najniższym stopniu podium Mistrzostw Polski.
- Oczywiście, że śledzę. Zwłaszcza interesują mnie wyniki osiągane przez Delectę. Jutro jadę na mecze do Jastrzębia (wywiad z zawodnikiem przeprowadzony został w niedzielę – przyp. red.). Wierzę, że Delecta jest w stanie wygrać rywalizację i zdobyć brązowy medal.
W finale jesteśmy świadkami pojedynków ZAKSY Kędzierzyn–Koźle i Asseco Resovii Rzeszów. Masz faworyta w tej parze?
- Myślę, że ciężko jest wskazać faworyta. Moim zdaniem ani ZAKSA, ani Asseco Resovia nim nie jest. Oba zespoły są bardzo mocne, oba grają podobnie. O tym, kto zostanie Mistrzem Polski zadecyduje dyspozycja dnia.
Jeszcze á propos polskiej siatkówki - wielu zawodników, którzy grali w Polsce, przyznaje, że zastanawia się czy jeszcze tutaj nie wrócić. Bierzesz pod uwagę możliwość powrotu do PlusLigi?
- Na mój powrót do Polski jest już za późno, tak mi się zdaje. W tym roku skończę 36. lat. Czuję się świetnie, myślę, że jeszcze przez kilka lat będę w stanie grać na wysokim poziomie. Jeśli zdrowie pozwoli, to w najbliższym czasie będę grać na dobrym, zadawalającym poziomie.
Niektórzy po zakończeniu kariery zawodniczej podejmują próbę prowadzenia siatkarskiej drużyny. Chciałbyś się tym zajmować?
- Nie wiem, nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie na dzień dzisiejszy. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.
* Rozmawiała Agnieszka Kaźmierska, przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.