Ligi zagraniczne | 2013-03-13 22:17:36 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna
Giacomo Sintini - obecnie zawodnik broniący barw Trentino Volley, poza walką na boisku wygrał jedno z najważniejszych starć w swoim życiu. - Zanim wygrałem medal w Doha i powróciłem do gry w Serie A, moim największym i najsilniejszym rywalem była... choroba - przyznaje zawodnik Radostina Stoytcheva.
"Nie daj rakowi szansy" - taką koszulkę założył Sintini w trakcie zeszłorocznych Klubowych Mistrzostw Świata, gdy wraz ze swoim zespołem stanął na najwyższym stopniu podium tych prestiżowych rozgrywek. - Miała ona wszystkim przypomnieć, że był to dla mnie podwójny triumf - stwierdza siatkarz włoskiego klubu. Chwile, które poprzedziły jego powrót do zdrowia były długim i żmudnym procesem. - Przyznaję, byłem gotów się poddać, ale spojrzałem na swoją żonę oraz córkę i postanowiłem walczyć.
Zawodnik, który w tym roku skończył 34 lata, nie tylko podjął walkę, ale także ją wygrał. - Wierzę iż mój powrót na boisko może pokazać wszystkim, że mogą realizować swoje marzenia, gdy wyzdrowieją - kontynuuje swoją wypowiedź Giacomo "Jack" Sintini.
Popularny Jack, w swoim nowym klubie występuje w koszulce z numerem "2". - Kiedy trener Mauro Berruto zaproponował mi treningi z drużyną narodową, która przygotowywała się Igrzysk Olimpijskich w Londynie, powiedział, że teraz rozpocznę wersję 2.0 mojej kariery i życia- kończy swoją opowieść Jack Sintini.
* Na podstawie Volley World opracowała Anna Jabłczyk, przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.