Ligi zagraniczne | 2012-10-11 18:47:01 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: skra.pl
Klubowe Mistrzostwa Świata zbliżają się wielkimi krokami. Czwarty raz z rzędu odbędą się w stolicy Kataru Dausze. Poprzednie trzy edycje wygrało włoskie Trentino Volley.
Zahaczając o historię tych rozgrywek, musimy sięgnąć aż do 1989 roku. To wtedy we włoskiej Parmie rozegrano pierwsze Klubowe Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej. Gospodarze nie okazali się zbyt gościnni. Drużyna Mexicano Parma pokonała w finale rosyjskie CSKA Moskwa. Mało kto się mógł wtedy spodziewać, że włoskie drużyny tak zdominują te rozgrywki. W 1990 r. wygrało Mediolanum Mediolan(też gospodarz), w 1991 r. II Messaggero Ravenna (finały w Sao Paulo), w 1992 r. ponownie najlepsze okazało się Mediolanum Mediolan (drużyny ugościło włoskie Treviso). I to były ostatnie rozgrywki w XX wieku. Do tej idei powrócili szejkowie z Kataru, którzy w 2009 roku zaprosili do siebie najlepsze drużyny ze wszystkich kontynentów. Po raz pierwszy w tym gronie znalazła się polska drużyna – PGE Skra Bełchatów, która wywalczyła srebrny medal! Swój sukces powtórzyła rok później. Bełchatowianie dwukrotnie musieli uznać wyższość drużyny – jakże by inaczej – z Włoch. Za mocne dla Mistrzów Polski okazało się Trentino Volley. Gwoli ścisłości drużyna z Trento wygrała też rok temu, a w finale pokonała…Jastrzębski Węgiel.
Do trzech razy sztuka?
Jeżeli wierzyć powiedzeniom to w tym roku PGE Skra ma realne szanse na zwycięstwo. W końcu do trzech razy sztuka, więc jak nie teraz to kiedy… Ale piekielnie trudno będzie nawet powtórzyć poprzednie rezultaty. I nie chodzi o Trentino, które otrzymało dziką kartę. Po zęby zbroją się katarskie drużyny, które sięgnęły po uznane nazwiska. Wspomnieć należy tylko o brazylijskim środkowym Rodrigao czy braciach Bratoev z Bułgarii. Miejscowe drużyny chcą w końcu utrzeć nosa potentatom z Europy, którzy od kilku lat rozdają karty na turnieju w Dausze. Czy to im się uda? Doprawdy trudno powiedzieć. My po cichu liczymy na to, że PGE Skra odczaruje to drugie miejsce i…wygra.
Katar, czyli podróż do innej bajki
Sport sportem, ale piorunujące wrażenie musi też robić sam Katar, a zwłaszcza jego stolica Dauha - przypominająca miniaturowy Manhattan.. Swoimi wrażeniami z dwóch poprzednich pobytach w stolicy Kataru podzielił się z nami prezes klubu Konrad Piechocki. – Bardzo bogaty kraj. Rozwijająca się infrastruktura robi niesamowite wrażenie. Widać duże inwestycje poczynione w sport, przecież Katar w 2022 roku będzie gospodarzem Mistrzostw Świata w piłce nożnej, dlatego tym bardziej cieszę się, że PGE Skra po raz trzeci wpisuje się w ten scenariusz – mówi szef bełchatowskiego klubu.
„Pi-Dżi-Je” Sakra
Choć Klubowe Mistrzostwa Świata odbywają się na drugim krańcu globu, dla miejscowych kibiców PGE Skra nie jest drużyną anonimową. – Umiejętności i poziom naszej drużyny sprawiły, że wzbudziliśmy wielka sympatię i przede wszystkim uznanie wielu kibiców gospodarzy, którzy na trybunach nawet śmiało skandowali „Pi-Dżi-Je Sakra" – wspomina prezes Piechocki.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.