Ligi zagraniczne | 2012-04-25 06:54:41 | Nadesłał: Magdalena Bojdo | Źrodlo: inf. własna
Od siedemnastu lat rosyjski dziennik "Sport-Exspress" przyznaje prestiżową nagrodę im. A. Kuzniecowa. Po każdym meczu dziennikarze wybierają trzech najlepszych zawodników, którzy otrzymują konkretną ilość punktów. W tym roku najwyżej w tabeli uplasował się Maksim Michajłow. Zanotował on aż o 16 "oczek" więcej, niż drugi w klasyfikacji Lloy Ball. Jak atakujący drużyny mistrzów Rosji podsumowuje miniony sezon? - Siły Zenitu nie budowały indywidualności, ale gra zespołowa drużyny z dobrą atmosferą - podkreśla młody, lecz już utytułowany zawodnik.
Utworzona przez "Sport-Exspress" nagroda ustanowiona została w 1995 dla uczczenia pamięci tragicznie zmarłego kapitana reprezentacji ZSRR i Rosji, Andrieja Kuzniecowa. W sezonie 2011/2012 powędrowała ona z rąk Semena Połtawskiego (zwycięzcy z roku 2011) do innego atakującego: 24-latka broniącego barw Zenitu Kazań. Podobna zmiana nastąpiła cztery lata temu: na miejscu podstawowego prawoskrzydłowego reprezentacji Rosji podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, bardziej doświadczonego, lecz chimerycznego zawodnika zastąpił młody Maksim Michajłow. Władimir Alekno nie wahał się, by postawić na niego w rozgrywkach klubowych i w 2010 roku siatkarz przeniósł się z Jarosławia do Kazania. Szkoleniowiec Zenitu nie ma czego żałować. Choćby tylko w minionym sezonie, Michajłow był współautorem kolejnych sukcesów zarówno w klubie, jak i w reprezentacji. Siatkarz ten, jako podstawowy, szóstkowy zawodnik odegrał znaczącą rolę w wywalczeniu przez Sborną złota Ligi Światowej i Pucharu Świata. Z kolei z Zenitem Kazań Maksim Michajłow zwyciężył w finale Superligi oraz Ligi Mistrzów. Czyżby reprezentacja Rosji miała dzięki niemu kontynuować doskonałą passę również w Londynie?
Nie dziwi fakt, że MVP Ligi Światowej i Pucharu Świata otrzymał także Nagrodę im. Kuzniecowa - atakujący w ciągu praktycznie całego sezonu 2011/2012 prezentował równy, wysoki poziom. Jego postawa w rundzie play-off Superligi była jeszcze bardziej godna uznania, co znalazło odzwierciedlenie w ocenach przyznanych przez "Sport-Exspress". W fazie, w której punkty zyskują podwójną wartość (6 zamiast 3 za pierwsze miejsce w zestawieniu, 4 zamiast 2 za drugie, 2 zamiast 1 za trzecie), Michajłow ustanowił nowy rekord. Na osiem rozegranych spotkań, atakujący znalazł się w wybranej "trójce" aż siedmiokrotnie - i to, za każdym razem, na pierwszym miejscu. Pozwoliło mu to na zdobycie aż 42 "oczek" w samych tylko play-off'ach. Finalna różnica pomiędzy zwycięzcą klasyfikacji a drugim zawodnikiem (16 punktów) wyższa była jedynie w przypadku utytułowanego Amerykanina, Lloy'a Balla (17 "oczek" w sezonie 2008/2009) - nota bene, "srebrnego medalisty" tegorocznego zestawienia i byłego klubowego kolegi Michajłowa.
Sezon 2011/2012 był niewątpliwie udany nie tylko dla Maksima Michajłowa, ale i dla całej drużyny z Kazania. Czym, według atakującego, miniony rok najbardziej różnił się od poprzedniego? - Oczywiście, zwycięstwem w Lidze Mistrzów. Po pierwsze, od dawna żaden rosyjski klub nie triumfował na międzynarodowej arenie - podkreśla zawodnik. Istotnie, od sezonu 2007/2008, kiedy złote medale zawisły na szyjach siatkarzy ówczesnego Dynama-Tattransgaz Kazań, rosyjskie zespoły, choć zawsze reprezentowane w Final Four przez co najmniej jedną drużynę, nie potrafiły zająć najwyższego stopnia podium. Michajłow uważa zakończony niedawno sezon za udany również z innego powodu. - Po drugie, Zenit nigdy nie potrafił połączyć europejskiego tytułu z rodzimym - zauważa siatkarz.
Wydawać by się mogło, iż po osłabieniu drużyny Władimira Alekno przez odejście doświadczonego rozgrywającego, Lloya Balla, oraz przyjmującego - Siergieja Tietiuchina - Zenit nie będzie miał szans na poprawienie ubiegłorocznych rezultatów: mistrzostwa oraz Superpucharu Rosji, srebra Ligi Mistrzów. Czyżby zwycięstwo w finałowym turnieju w Łodzi było przypadkiem? Z pewnością nie. - Siergiej i Lloy to chyba najwięksi mistrzowie na swoich pozycjach. Ale ich zastępcy nie pojawili się znikąd, to znane nazwiska. A co najważniejsze, nowo przybyli gracze "wpasowali się" w zespół tak łatwo i szybko, jak nikt się nie spodziewał - wyjaśnia Michajłow. - Siły Zenitu w obecnym sezonie nie budowały indywidualności, ale gra zespołowa drużyny z dobrą atmosferą. Nie burzyliśmy jej, gdy przydarzały się porażki. Spokojnie pracowaliśmy wtedy dalej, wiedząc, że mamy prawo do błędów - dodaje Rosjanin.
Czemu Zenit Kazań zawdzięcza trwałość pasma tegorocznych sukcesów, przerwanego jedynie przez porażkę z Biełogorie Biełgorod w ćwierćfinale Pucharu Rosji? - Wszystkie decydujące starcia traktowaliśmy w sposób szczególny, należycie się do nich przygotowując - mówi Michajłow. Jakie zatem wrażenie pozostawił po sobie miniony, przedolimpijski rok, przedzielony na dwie części przez Puchar Świata? - Tak naprawdę, spodziewaliśmy się, że będzie o wiele trudniej. Do drużyny trafił przecież nowy rozgrywający, Vermiglio, który musiał się z nami zgrać - tłumaczy podopieczny Alekno. - Wydawało się, że do przerwy na Puchar Świata, na grze upłynęło mało czasu. Po powrocie do klubu musieliśmy właściwie zaczynać wszystko od początku. Ale Valerio z łatwością dołączył do zespołu, a sezon wznowiliśmy bez przeszkód i bez utraty kondycji - wspomina atakujący.
Szczególnie w najważniejszych meczach sezonu, postawa Maksima Michajłowa była nieadekwatna do stosunkowo młodego wieku siatkarza. Stabilna i dojrzała gra doświadczonego skrzydłowego w pewien sposób kontrastuje z dość krótką karierą 24-latka. - Doświadczenie zdobywam stopniowo. Kiedyś ciężko przeżywałem swoje błędy. To powodowało niepewność podczas wykonywania decydujących ataków - przywołuje zawodnik. - Teraz dodałem do swojej gry emocjonalną stabilność i różnorodność uderzeń technicznych. Nauczyłem się też traktować piłki meczowe jak zwykłe akcje - ocenia swoje stale doskonalone umiejętności Michajłow.
Karuzela transferowa ruszyła. Wszechobecne spekulacje, obok potwierdzonych informacji, nie ominęły i drużyny Władimira Alekno. Głośnym echem w siatkarskim świecie odbił się transfer do Zenitu Kazań kubańskiego przyjmującego. Osmany Juantorena, po trzech latach i trzech tytułach Klubowego Mistrza Świata zdobytych z Trentino Volley, opuszcza słoneczną Italię i powraca na Wschód. Czy Juantorena dodatkowo wzmocni zespół złotych medalistów Ligi Mistrzów 2011/2012? Co Maksim Michajłow wie o przyszłym klubowym koledze? - Jego trzy doskonałe rezultaty z rzędu w Lidze Mistrzów w barwach Trento mówią same za siebie. Ale to nie musi znaczyć, że z Juantoreną w zespole wygramy więcej. Wszystko zależeć będzie od tego, jak wpisze się on w zespół, od zaistnienia odpowiednich relacji pomiędzy nim, a pozostałymi zawodnikami - tłumaczy atakujący Sbornej, który do Zenitu trafił dwa lata temu. - Pomogło mi wtedy to, że z wieloma kolegami znałem się z występów w reprezentacji Rosji. W zespole przyjęto mnie dobrze, a zrozumienie się z Ballem przyszło szybko.
W cieniu zakończonych niedawno rozgrywek klubowych pozostawała reprezentacja. Już niedługo kadra powróci jednak na pierwszy plan, bowiem po krótkim odpoczynku i zgrupowaniu, 18 maja rozpocznie się faza interkontynentalna Ligi Światowej. Rosjanie staną do walki w Grupie A, gdzie zmierzą się z Serbią, Kubą i Japonią. "Światówka" w trwającym roku olimpijskim stanowi jednak tylko tło turnieju w Londynie. Zespół Władimira Alekno awans do Igrzysk wywalczył, wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję w postaci Pucharu Świata. W Japonii rosyjscy siatkarze okazali się najlepsi, choć do walki o olimpijską kwalifikację przystępowali tam dzięki "dzikiej karcie" - wszystko za sprawą jedynego nieudanego dla Sbornej turnieju w 2011 roku: Mistrzostw Europy. Rosjanie ulegli reprezentacji Serbii w półfinale czempionatu Starego Kontynentu i w nadchodzących Igrzyskach Olimpijskich z pewnością zrobią wszystko, aby podobna sytuacja się nie powtórzyła. Oba turnieje nieco się od siebie różnią - przede wszystkim tym, że w Londynie zagra ścisła światowa czołówka, wyselekcjonowana na trudnej drodze olimpijskich kwalifikacji. - Na Olimpiadę łatwiej będzie się nastawić psychicznie - tam już wszyscy grupowi rywale prezentują wysoki poziom - zauważa Maksim Michajłow. Czy na przełomie lipca i sierpnia Rosjanie zdołają, przy ustabilizowanej formie, przekuć w sukces indywidualne umiejętności wsparte zbudowaną w drużynie grą zespołową?
* Fragmenty wypowiedzi Maksima Michajłowa pochodzą z wywiadu Antona Solomina dla dziennika "Sport-Exspress"
* Opracowała Magdalena Bojdo - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.