Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi zagraniczne

Ligi zagraniczne | 2012-04-09 02:29:18 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna

Matt Webber: Finlandia była dla mnie szansą

Fot.: Sylwia Kuś

- Który Amerykanin zdecydowałby się na Finlandię? Ja stwierdziłem, że zaryzykuję - opowiada o początkach swojej profesjonalnej kariery Matthew Webber, siatkarz występujący aktualnie w barwach mistrza Hiszpanii, zespołu Caja 3 Voleibol Teruel. Dziś prezentujemy pierwszą część obszernego wywiadu z wychowanym w słonecznej Kalifornii atakującym.

Swoją siatkarską przygodę rozpoczynałeś w drużynie uniwersyteckiej z Kalifornii. Spędziłeś tam cztery lata, po czym zdecydowałeś wyruszyć w podróż do Europy, dokładniej do Finlandii…

Matt Webber: - Zgadza się, pierwszym zespołem, w którym grałem jako profesjonalista był mieszczący się w tamtym czasie w fińskim Rovaniemi klub zwany „Santa Sport”. Pomimo wygranej w mistrzostwach NCAA (Krajowy Uniwersytecki Związek Sportowy - przyp. red.), nie byłem pewien czy swoje życie chciałbym związać z siatkówką. Asystent trenera naszej drużyny uniwersyteckiej przekonał mnie abym skontaktował się z Jonathonem Walshem (środkowy reprezentacji Kanady - przyp. red.). Przed tą rozmową nie wiedziałem zbyt wiele tym jak wyglądają rozgrywki siatkarskie w Europie. Kiedy Walsh powiedział mi, że jest możliwość reprezentowania klubu z Finlandii, pomyślałem, że będzie to dla mnie wyjątkowa szansa, świetna okazja, abym na własnej skórze spróbował gry w profesjonalnym klubie, dodatkowo - w obcym kraju. Który Amerykanin zdecydowałby się na Finlandię? Ja stwierdziłem, że zaryzykuję.

Co przed wylotem do Finlandii wiedziałeś o celu swojej wyprawy?

- Niezbyt wiele. Wiedziałem, że Rovaniemi jest na granicy Koło Podbiegunowego, dlatego byłem świadom, że może być tam zimno i ciemno. Z typowo siatkarskiego punktu widzenia nie wiedziałem nic. Nie miałem pojęcia jak porównać fińską ligę do innych w Europie.

Jak zaaklimatyzowałeś się w nowym, mroźnym otoczeniu?

- Szczerze powiedziawszy bardzo podobało mi się życie i granie w Finlandii. Klub zajął się nami bardzo dobrze. Nie było żadnych problemów z wypłacalnością, co nie zawsze jest regułą w klubach. Nasi kibice zawsze okazywali nam wsparcie, nawet w najtrudniejszych momentach, z kolei ówczesny trener wymagał ode mnie i moich klubowych kolegów, abyśmy byli najlepszą drużyną, jaką tylko potrafimy być. Jako zespół lubiliśmy się na parkiecie i poza nim. Dodatkowo sama fińska społeczność to jedna z najbardziej gościnnych jakie poznałem. Cały ten okres spędzony w Finlandii wspominam bardzo miło. Jedynym minusem życia w tym miejscu były długie i zimne dni, które dla kogoś wychowanego w Kalifornii były czymś trudnym do wytrzymania.

Jakie sukcesy sportowe osiągnąłeś wraz z Santa Sport?

- W sezonie 2007/2008 wygraliśmy mistrzostwo kraju. Ponadto, braliśmy udział w rozgrywkach w Pucharu CEV. Po ostatnim meczu w barwach Santa Sport, od władz klubu i kolegów z drużyny dostałem nagrodę „Żółtodzioba Roku”, za pierwszy sezon jaki rozegrałem jako profesjonalista.

Po dobrej inauguracji profesjonalnej kariery w fińskim Santa Sport, zdecydowałeś się na zmianę klubu i trafiłeś do francuskiej PRO B do zespołu Ajaccio…

- Wybrałem ten zespół ponieważ mieli najlepsze wyniki w Pro B i chcieli zawalczyć o awans do Pro A w następnym sezonie. Stwierdziłem, że będzie to dobry krok dla rozwoju mojej kariery, jeśli jako zawodnik tej drużyny pomogę im w awansie. Po awansie do Pro A, mógłbym zostać z nimi.

Zanim trafiłeś do Francji miałeś jakieś informacje na temat tamtejszej ligi czy zespołu, z którym miałeś się związać kontraktem?

- Troszeczkę (uśmiech). Znałem Korsykę i wiedziałem, że pobyt tam na pewno będzie dla mnie ciekawym doświadczeniem. Dodatkowo wiedziałem, że klub był jednym z najlepszych w Pro B, ale miał trudności, aby utrzymać się sezon lub dwa w wyższej klasie rozgrywkowej. Sądziłem, że będę mógł im pomóc długofalowo.

Jak miały się Twoje oczekiwania do rzeczywistości jaką zastałeś na miejscu?

- Dobrze mi się tam żyło. Większość drużyny mieszkała w wakacyjnym kurorcie około 10 minut za Ajaccio. Nie można zbytnio narzekać jeśli mieszkasz zaraz na plaży, ale jest jeden minus życia na wyspie – albo to kochasz albo nienawidzisz. Mnie przeszkadzała izolacja. Z drugiej strony klub dobrze się nami opiekował, a sam prezes był bardzo miłym człowiekiem. Ta drużyna nie reprezentowała tylko samej siebie, ale tylko całą wyspę – to było bardzo istotne doświadczenie.

Jakie były Twoje sukcesy w tej lidze? Co osiągnąłeś ze swoim klubem?

- Wygraliśmy pierwsze miejsce w Pro B, co wiąże się z awansem do Pro A w następnym roku. Zostałem też nagrodzony nagrodą MVP.

Co zyskałeś jako zawodnik dzięki występom w lidze francuskiej?

- Rok spędzony tam pokazał mi, że liga francuska to przede wszystkim dobra zabawa i wysoki poziom rywalizacji. W Pro B, w której grałem nauczyłem się, że zawodnicy nie muszą być przyjaciółmi poza boiskiem, aby odnieść sukces. To był pierwszy raz w mojej karierze, kiedy nie przepadaliśmy za sobą. Jedna grupa chłopaków trzymała się wspólnie, inna grupa osobno, ale kiedy wchodziliśmy na parkiet, ciężko wspólnie pracowaliśmy, aby osiągnąć cel jakim było zwycięstwo. Myślę, że taki sposób myślenia przynosił oczekiwany efekt - każdy z nas nie znosił porażek, dlatego za wszelką cenę chcieliśmy wygrywać kolejne mecze.


* Rozmawiała Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)

** Już wkrótce kolejna część rozmowy z Mattem Webberem

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane