Ligi zagraniczne | 2011-08-15 02:04:53 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
Doskonale znany polskim kibicom z występów w pierwszoligowym LOTOSIE Trefl Gdańsk, Enrique de la Fuente zdecydował się powrócić do Hiszpanii. W sezonie 2011/2012 doświadczony przyjmujący zasili klub z Vigo. Jak wspomina lata, które spędził poza swoją ojczyzną?
Liga hiszpańska, francuska, włoska, turecka, polska... W swoim bogatym siatkarskim życiorysie Enrique de la Fuente może wpisać śmiało każdą z nich. Jak popularny Kike wspomina spędzone poza ojczyzną lata? - Najtrudniejszy był pierwszy rok za granicą, we Francji. Byłem młody, przyjaciele mówili mi, że nie wytrzymam, że szybko wrócę - wyjaśnia świętujący kilka dni temu 36. urodziny de la Fuente. - To było trudne doświadczenie, ale udało mi się zaadaptować. W takich sytuacjach podstawą jest szybko opanować język. Ta sztuka pomogła mi w kolejnym kraju. Kiedy przeniosłem się do Włoch, było już łatwiej. Jeśli potrafisz porozumieć się w kraju, w którym mieszkasz, żyje ci się dobrze - zauważa Enrique. - W Turcji i w Polsce szlifowałem mój angielski, którym w mniejszym lub większym stopniu każdy się tam posługiwał - dodaje siatkarz.
De la Fuente postanowił podzielić się także wspomnieniami dotyczącymi początków swojej znajomości z żoną, Kingą Maculewicz. - Poznaliśmy się we Francji - informuje przyjmujący. Zarówno on, jak i Maculewicz grali wówczas w barwach Cannes (Enrique de la Fuente w AS Cannes, Kinga Maculewicz w RC Cannes). W kolejnych latach siatkarska para reprezentowała już zupełnie inne kluby. - We Włoszech graliśmy w innych miastach. Widywaliśmy się raz w tygodniu, dzieliło nas wiele kilometrów. Było ciężko. Kiedy po latach przyszedł czas, by opuścić Włochy postanowiliśmy, że teraz będzie inaczej, że teraz idziemy grać gdzieś razem, w "pakiecie". Pod względem sportowym być może nie była to optymalna decyzja, ale pod względem rodzinnym - była bardzo dobra - ocenia z perspektywy czasu podjętą decyzję hiszpański zawodnik.
W 2007 r. Kike wraz z narodową reprezentacją Hiszpanii sięgnął po Mistrzostwo Europy. - Sięgnąć po złoto na ME, było to wspaniałe uczucie - przypomina sobie tamten dzień Kike. De la Fuente zawsze oddany był hiszpańskiej "selección", czyli kadrze Hiszpanii. - Móc występować w barwach kraju, móc reprezentować go za granicą, to zaszczyt. Musisz udowodnić na co stać twój kraj, musisz udowodnić, że twój kraj jest silny. Reprezentowanie barw klubowych to reprezentowanie sponsora i miasta, a więc to coś innego, nie da się tego porównać. Reprezentacja to pasja, klub to praca. Z czasem w taką pasję przeradza się także gra w klubie, jeśli grasz w nim wiele lat, ale grając gdzieś przez rok, to uczucie do klubu nie jest aż tak silne. Grając w reprezentacji narodowej, tę pasję czuje się od pierwszej minuty - wyjaśnia Enrique de la Fuente.
Obecnie trenerem Hiszpanów jest Fernando Muñoz. Jakie zdanie na jego temat ma Kike? - Znam go od wielu lat. To wielki trener i wielki człowiek - zapewnia de La Fuente. Poczynania kadry Hiszpanii Kike śledzi najczęściej w Internecie. - Po powrocie do kraju oglądam mało telewizji, ale śledzę wszystko na bieżąco przez Internet. Wiem, że chłopaki radzą sobie bardzo dobrze. To "odświeżona" reprezentacja, w czym zasługa trenera Muñoza. Hiszpania potrzebuje tej świeżości, potrzebuje młodych zawodników, którzy zostawialiby na parkiecie swoje serca. Kogo wśród hiszpańskich kadrowiczów Enrique wyróżniłby jako tych, najbardziej obiecujących? - Widzę wielu przyszłościowych, np. Jorge Fernandeza, czy Sergio Nodę. To młodzi zawodnicy z wielkimi ambicjami, którzy technicznie i fizycznie spełniają warunki, aby stanowić o przyszłości reprezentacji.
* Opracowała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
** Na podstawie wywiadu Isabel Garzo (El Sexto Set) z Enrique de la Fuente
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.