Ligi zagraniczne | 2010-05-01 14:20:28 | Nadesłał: Magdalena Strzelczyk | Źrodlo: zagumny.pl
Drużyna Pawła Zagumnego wywalczyła awans do finału ligi greckiej po wyeliminowaniu Arisu Marmouris. Nasz reprezentacyjny rozgrywający odpowiedział na kilka pytań dotyczących decydujących spotkań w Grecji, ale i nie tylko.
Na początek gratulacje za wywalczenie awansu do finału greckiej A1. Jednak z Grecji dochodzą do nas słuchy, że półfinałowe spotkania z Arisem nie były w waszym wykonaniu perfekcyjne…
- Najważniejsze, że poradziliśmy sobie z rywalem i awansowaliśmy do finału. Graliśmy w kratkę, słabe momenty przeplataliśmy bardzo dobrymi. Mogę powiedzieć, że moim zdaniem dwa z rozegranych czterech spotkań zagraliśmy bardzo dobrze. Na obraz gry na pewno miały wpływ problemy kadrowe w naszej ekipie. Środkowy Christofidelis jest podejrzany o stosowanie dopingu, więc dla niego sezon już się właściwie zakończył. Był on dość ważnym elementem naszej drużyny.
Wasz rywal znalazł się w rywalizacji półfinałowej nieco przypadkowo. Czy w Twojej opinii kara, która spadła na Iraklis Saloniki nie była zbyt krzywdząca?
- Nawet nie wiem jaki był ten dokładny werdykt w tej sprawie. Nie interesuje mnie to, skupiałem się na tym, kto w wyniku tego wydarzenia stanął do walki przeciwko mojemu zespołowi. Na pewno cała sytuacja jest nauczką dla innych klubów, wybryk jednego kibica może zepsuć wysiłek całego zespołu.
Jakie więc panują nastroje w drużynie Panathinaikosu na kilka dni przed rozpoczęciem rywalizacji finałowej z Olympiakosem Pireus?
- Dostaliśmy się do finału, więc na pewno się teraz nie poddamy. Myślę, że do finału trafiły dwa wyrównane zespoły. Nasza przewaga własnego parkietu może mieć w tej rywalizacji spore znaczenie.
Dziś w Łodzi rozpocznie się opóźniony finał Ligi Mistrzów siatkarzy, masz swojego faworyta tego turnieju?
- Na pewno trzy drużyny są w stanie rozstrzygnąć rywalizację na swoją korzyść. Wiadomo, chciałbym aby to drużyna z Polski wygrała Final Four. Łatwo jednak nie będzie. W półfinale czeka ich ciężka przeprawa. Ewentualny finał będzie też dla nich wielkim wyzwaniem.
Czy Trentino Volley traci na braku swojego podstawowego rozgrywającego, Raphael’a?
- Myślę, że to dla nich spora strata. Jednak Łukasz Żygadło jak na razie spełnia swoje zadanie bardzo dobrze. Poprowadził drużynę do finału ligi w półfinałowych spotkaniach z Maceratą. Tym samym udowadnia, że kibice nie muszą bać się o grę zespołu, kiedy nasz rodak znajduje się na parkiecie.
Zostałeś powołany do reprezentacji na Ligę Światową. Czy wiesz już, w jakim stopniu będziesz zaangażowany w te rozgrywki?
- Tak, rozmawiałem ze szkoleniowcem kadry i na pewno zagram w tegorocznej edycji Ligi Światowej. Nie wiem jeszcze dokładnie w jakim wymiarze czasowym, w ilu spotkaniach. Może na początku rozgrywek, być może na końcu.. Dostałem jednak zapewnienie, że trener Castellani widzi mnie w zespole w trakcie tych rozgrywek.
Nasza kadra narodowa zmienia się personalnie, porównując ją do tej z poprzedniego sezonu. Do kadry wraca m.in. Łukasz Żygadło. Czy brakowało Ci w kadrze tego rozgrywającego w ubiegłych latach?
- Nie mogę powiedzieć, że kogoś mi w kadrze brakowało. To trener ustala skład według swojej wizji. Wcześniej jego zdaniem na grę zasługiwał Paweł Woicki, teraz powołał Łukasza. Mi pozostaje tylko zaakceptować jego wybór i pracować na jak najlepszy wynik drużyny.
W poprzednich wywiadach deklarowałeś chęć pozostania w Panathinaikosie do końca kontraktu. Czy teraz już ostatecznie wiadomo, jakie barwy będziesz reprezentował w nadchodzącym sezonie?
- Nie, jeszcze tego nie wiem. Mam kontrakt tu w Atenach także na kolejny sezon, ale nie jest przesądzone, czy wypełnię go do końca. Na razie jeszcze za wcześnie na ostateczne deklaracje w sprawie mojej dalszej klubowej kariery.
Rozmawiał Michał Błaszczak (www.zagumny.pl)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.