Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi zagraniczne

Ligi zagraniczne | 2009-10-17 13:26:07 | Nadesłał: Emilia Kowalkowska | Źrodlo: www.sebastianswiderski.pl

Świderski: Widać postępy, chce się pracować

Fot.: Maurizio Spalvieri - lubevolley.it

Mija jedenasty tydzień rehabilitacji Sebastiana Świderskiego. Od prawie miesiąca przebywa już w Maceracie, gdzie kontynuuje proces dochodzenia do zdrowia.

Jak się aktualnie czujesz i na czym polega ten etap rehabilitacji, na którym się znajdujesz?
"Czuję się bardzo dobrze. Ważne przede wszystkim, że nie ma żadnych problemów z tym achillesem. Ciężko pracujemy, ponieważ dziennie ok. trzech - czterech godzin spędzam na ćwiczeniach. Jest to basen, siłownia, rehabilitacja, zabiegi – a do tego oczywiście ćwiczenia wzmacniające i rozciągające to ścięgno. Tak więc spędzam nad nim dużo czasu, ale wszystko jest robione zgodnie z programem, który został zaplanowany przez tutejszego fizjoterapeutę i lekarzy w Polsce, którzy się mną opiekują. Fizjoterapeuta klubowy codziennie spędza ze mną trzy - cztery godziny i ma w zasadzie wolną rękę, jak ma prowadzić rehabilitację. To on prowadzi cały cykl, ale oczywiście konsultuje się z lekarzami w Polsce. Kontaktuje się z nimi, pisze im, jaką pracę wykonujemy i jak na razie nie ma żadnych przeciwwskazań – w zasadzie wszyscy są jednomyślni, co należy robić."

Niedługo zjawisz się w Łodzi na badaniach kontrolnych?
"Tak, przyjadę dosłownie na chwilę. Będzie to rezonans magnetyczny, być może USG. Prawdopodobnie przyjadę na początku listopada, ale na razie za wcześnie na aż tak dokładne ustalanie daty wizyt u lekarzy i badań."

Czy te ćwiczenia są bolesne?
"Zarówno ścięgno jak i mięsień nie pracował przez dłuższy czas, przez dwa miesiące. Więc wiadomo – trzeba go rozciągnąć i wzmocnić. Ścięgno jest bardzo przykrócone – no i jest to trochę bolesne. Nie jest to może aż na tyle nieprzyjemne, żeby narzekać, ale ból jest odczuwalny z każdym rozciągnięciem. No ale widać postępy, dlatego ten ból schodzi na dalszy plan. Bo jeśli widać postępy, to lepiej się pracuje i bardziej się chce pracować."

W tej chwili poruszasz się już bez kul?
"Tak, odrzuciłem je jakiś czas temu, a dwa tygodnie temu odrzuciłem też ten specjalny but ortopedyczny, w którym chodziłem np. w Gdyni czy w Łodzi. Tak więc już normalnie się poruszam. Co prawda jeszcze lekko kuśtykam, ale to przy szybszym marszu. Przy normalnym delikatnym chodzeniu praktycznie nie widać, że coś mi dolega."

Czy poza swoimi zajęciami jesteś też obecny na treningach drużyny jako obserwator? Według psychologów sportowych rehabilitacja przebiega szybciej, a potem łatwiej wprowadzać się do gry, jeśli na bieżąco uczestniczy się we wszystkich zajęciach zespołu, nawet biernie.
"Jestem tam obecny, choć broń Boże nie biorę w nich czynnego udziału. Ten czas poświęcam na swoje zabiegi i zajęcia, czyli „ulubiony” basen, rehabilitację, rozciąganie, czy siłownię. Teoretycznie jestem na hali, ale na razie nawet nie widzę ich zajęć. O tyle jestem „biernym” uczestnikiem zajęć zespołu, że biorę udział we wszystkich z nich poza samym treningiem. Byłem na wyjeździe z Modeną. Na dwóch poprzednich nie byłem, ponieważ miałem zaplanowane zajęcia tutaj w Maceracie. Biorę czynny udział we wszystkich odprawach i tego typu spotkaniach zespołu. Natomiast na inne sprawy przyjdzie jeszcze czas. Mam do wykonania jeszcze ok. 3-tygodniową pracę związaną z rozciąganiem. Później przyjdzie moment, kiedy będę mógł zacząć biegać i bardziej obciążać ten mięsień. Wtedy będę mógł też brać już większy udział w zajęciach. Jeszcze zdążę się „nabyć” z chłopakami (śmiech)."

Czy myślałeś o tym, żeby na jakimś etapie rehabilitacji skorzystać z pomocy psychologa sportowego?
"Ja już korzystałem z tej pomocy. Zaraz po kontuzji przyszedł do mnie do szpitala psycholog Widzewa Łódź. Był, rozmawiał ze mną - zaraz po zabiegu. A później spotkałem się również z panią psycholog Marzanną Herzigową, która współpracowała z naszą reprezentacją jeszcze za czasów trenera Lozano, przed mistrzostwami świata. Także można powiedzieć, ze ten etap mam zaliczony (śmiech)."

Jednak pomoc psychologa przydaje się na każdym etapie rehabilitacji.
"Tak, wiem - i mam te etapy przygotowane i rozpisane. Na przykład techniki wizualizacji treningów, czy techniki relaksacji. Może nie jest to wykonywane przeze mnie codziennie, ale korzystam z tego."

W klubie (Świderski gra obecnie w zespole Lube Banca Marche Marcerata - przyp. red.) nie było żadnych problemów, ani nacisków, żebyś spieszył się z rehabilitacją i jak najszybciej wracał na boisko?
"Nie, nic podobnego. Akurat ten klub jest na tyle profesjonalnym klubem, że wszyscy zdają sobie sprawę z ciężaru gatunkowego tej kontuzji. Wiedzą, że naciskanie na szybszy powrót nie jest wskazane. Teoretycznie jakiś tam termin mam, ale jest to termin ruchomy. To nie jest konkretna data, że mam być gotowy na pierwszego stycznia, czy na pierwszego grudnia. Zostało powiedziane, że jeżeli będę w stanie, to dobrze byłoby, żebym w styczniu dołączył do grupy i zaczął z nią normalnie trenować, ale to nie jest żaden mus."


Więcej na www.sebastianswiderski.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane