Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2026-03-26 18:47:33 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: PGE GiEK Skra Bełchatów

Krzysztof Stelmach: Drużyna zawsze jest gotowa na walkę

Fot.: Karol Zdyb

- Najważniejsza jest praca. Nas, sztab szkoleniowy obchodzi zespół, żebyśmy prezentowali dobrą siatkówkę. Przede wszystkim patrzymy na pracę, a dopiero później na miejsce – podkreśla Krzysztof Stelmach, szkoleniowiec PGE GiEK Skry Bełchatów.

Trenerze, gdy spojrzy pan rundę zasadniczą tego sezonu, jaka jest pierwsza myśl — bardziej niedosyt czy satysfakcja?

Krzysztof Stelmach: - Na dzień dzisiejszy jest to satysfakcja. Przy tym, co się działo w tym sezonie, to naprawdę możemy być zadowoleni z tego miejsca, które mamy. Szóste miejsce, dążyliśmy do tego. Lepiej wygrywać niż przegrywać. Wygraliśmy piętnaście meczów, przegraliśmy jedenaście. Ja jestem zadowolony z takiego wyniku. Chociaż jest jeszcze granie przed nami, więc myślimy o fazie play-off, myślimy o następnym przeciwniku.

Był taki moment, gdy PGE GiEK Skra awansowała na fotel lidera. Łatwo jest się zachłysnąć sukcesem. Czy w takiej sytuacji lepiej jest tonować nastroje, czy dać się ponieść pozytywnej energii?

- Tonuje się te nastroje. Pokora. Faktycznie w pierwszej rundzie graliśmy bardzo dobrze. Byliśmy w gronie tych mocnych ekip, ale to są tylko złudzenia, bo za moment przegrasz mecz i z pierwszego czy drugiego miejsca spadniesz na szóstą. Najważniejsza jest praca. Nas, sztab szkoleniowy obchodzi zespół, żebyśmy prezentowali dobrą siatkówkę. Przede wszystkim patrzymy na pracę, a dopiero później na miejsce.

Po świetnym okresie przyszedł grudzień, wraz z nim problemy zdrowotne, przegrane mecze i spadek w tabeli. Jak wyglądała praca nad odbudową zespołu?


- To jest fakt, przegraliśmy sześć meczów ligowych i nie było się z czego cieszyć. Natomiast my wiedzieliśmy, że każda ekipa będzie miała problemy, czy to zdrowotne, czy słaba forma sportowa. Przy tym, co się u nas wydarzyło – przegranej w sześciu meczach – powiedzieliśmy sobie, że potrzebujemy cierpliwości, pracujemy i że wyjdziemy z tego dołka. I tak się stało. Przeszliśmy ten zły moment. My nie panikowaliśmy. Wiedzieliśmy, że mamy dobrą, wartościową drużynę, która zawsze jest gotowa na walkę. To są właśnie te elementy, które później pokazują, że ta zespół jest mocny. My naprawdę zrobiliśmy dużą rzecz, że wyszliśmy z tego dołka, bo nie wszystkie ekipy mogłyby tak samo zareagować, jak myśmy to zrobili. Ja jestem z tego bardzo zadowolony. Chociaż było ciężko, daliśmy radę. Byliśmy razem, robiliśmy swoje. Wiedzieliśmy, że jeszcze wyjdzie dla nas słońce. I wyszło.

W wielu meczach potrafiliście grać świetne fragmenty, ale brakowało „kropki nad i”. To bardziej kwestia mentalna czy jakościowa?

- Dużo czynników wpływa na wygraną i przegraną. Nie można tak patrzeć jednostkowo. To przeszło, było. Trzeba zapominać o takich rzeczach.

Ważną rolę w PGE GiEK Skrze niezaprzeczalnie odgrywa Grzegorz Łomacz…

- Grzegorz jest naszym liderem, jest mózgiem naszej drużyny. Rozgrywający, najwięcej piłek przechodzi przez niego. My, jako sztab, mieliśmy satysfakcję, że pracujemy z Grzegorzem. Ale nie chciałbym również pomijać zespołu, że tylko o Grzegorzu rozmawiamy. Mamy mocną, dobrą ekipę, ale jako sztab czuliśmy, że nie musimy robić niektórych rzeczy, bo ta współpraca z Grzegorzem jest bardzo dobra.

Przed nami decydująca część sezonu. Wiadomo, że na tym etapie materiału do analizy jest bardzo dużo i zespoły znają się doskonale. Co teraz będzie kluczowe przed meczem z BOGDANKĄ LUK Lublin?

- Najłatwiej by było powiedzieć, że wyeliminować Wilfredo Leona. To jest główna postać LUK-u. Bez Leona zespół z Lublina będzie miała duży problem. To rewelacyjny zawodnik, który potrafi grać stratosferyczną siatkówkę, bardzo mocny mentalnie i fizycznie. To jest motor napędowy. Z Leonem na boisku i bez niego to są dwie różne drużyny.

Czy da się czymś zaskoczyć rywala, czy zadecyduje dyspozycja dnia?

- Poniekąd jest to dyspozycja dnia, ale Leona da się też wyeliminować. Może nie w ataku, ale w czymś innym i wtedy będzie słabszy w przyjęciu, aby nie mógł atakować tak, jak to robi, mając dobre przyjęcie.

PGE GiEK Skra to zespół, który ma w swoim składzie bardzo doświadczonych zawodników, ale również młodych graczy, dla których walka o medale to nowość. Na ile ważna na tym etapie rozgrywek jest sfera mentalna?

- Mamy drużynę doświadczonych zawodników i bardzo młodych, którzy dopiero wchodzą w tę seniorską siatkówkę, ale to dosyć dobrze funkcjonuje. Bo trzeba mieć zawodnika rozsądnego, z doświadczeniem i potrzebujemy też tych młodych graczy, którzy wprowadzą taką dobrą krew, którzy są z gorącą głową i coś nowego włożą do zespołu. I tak to się dzieje. Zawodnicy młodzi, którzy wchodzą w tę siatkówkę – Mateusz Nowak, Maksym Kędzierski, Kajetan Kubicki czy Kamil Szymendera – muszą jeszcze dużo pracować. Dużo czasu musi upłynąć, aby zostali ukształtowani, ale mają dobre podstawy, że można rokować na lata. Ja cieszę się, że mam tych młodych zawodników. Przy tych kontuzjach zastępują graczy podstawowych i wywiązują się z tego zadania dobrze. Przykład z ostatniego meczu (z Cuprum Stilonem Gorzów – przyp. red.) – Antoine Pothron zagrał słabszy mecz, wszedł Kamil Szymendera i obrócił losy spotkania. Brakowało nam właśnie przyjęcia, on bardzo dobrze wykorzystał moment, bardzo dobrze zagrał na przyjęciu i pokazał, że jest wartościowym zawodnikiem i można na niego liczyć.

Czy fakt, że LUK dodatkowo musi podzielić swoją uwagę na przygotowania do meczów ligowych i w Lidze Mistrzów uważa trener za dodatkowy plus dla nas?

- Na pewno dodatkowe mecze w Lidze Mistrzów zabierają siły zawodnikom. Ale ja uważam, że to jest tak doświadczona drużyna, że nie liczyłbym bardzo, że będą zmęczeni i będą słabiej grali. To my musimy liczyć na to, że zagramy dobrą siatkówkę, a nie patrzeć, czy będą zmęczeni. Nie można tak patrzeć na to. Obronić się można lub atakować można poprzez naszą dobrą grę.

Co musi się wydarzyć, żeby PGE GiEK Skra pokazała swoją najlepszą wersję właśnie teraz?

- Dużo się musi wydarzyć. Musimy grać na 50-procentowej skuteczności w ataku. Chcielibyśmy, żeby było 15 czy 13 bloków, ale to jest tylko wróżenie z fusów. Trzeba wyjść na parkiet i sprzedać to, co mamy najlepszego. To, co w danym momencie możemy dać. Jak będziemy walczyć i przegramy, to nikt nie będzie miał do nas pretensji. Tak to funkcjonuje – wychodzisz i sprzedajesz wszystko to, co zebrałeś w ciągu całego sezonu. I mam nadzieję, że tak to się stanie.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane