Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2018-10-22 18:38:42 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna

Ruben Schott: Zawsze chciałem grać w lidze włoskiej i polskiej

Fot.: Agnieszka Kaźmierska

Ruben Schott to kolejny niemiecki siatkarz, który postanowił spróbować swoich sił w polskiej lidze. 24-letni zawodnik ma na swoim koncie grę w rodzimej, niemieckiej, Bundeslidze, a także włoskiej Superlidze. W ubiegłym tygodniu rozpoczął swoje występy w Treflu Gdańsk. W rozmowie z naszym portalem opowiada m.in. o tym, jak rozpoczęła się jego przygoda z siatkówką. Zapraszamy do zapoznania się z pierwszą częścią wywiadu z aktualnym wicemistrzem Europy.

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z siatkówką?

- Moja przygoda rozpoczęła się, kiedy miałem osiem lat. Wcześniej grałem w hokeja na lodzie - trenowałem go również w Berlinie, gdzie się urodziłem i dorastałem. Moja cała rodzina, czyli tato, mama i brat, grała w siatkówkę. W pewnym momencie trenowanie hokeja na lodzie przestało sprawiać mi przyjemność. Zacząłem zastanawiać się nad czymś innym. Któregoś dnia moi rodzice wysłali mnie na siatkarski trening. Miałem dobre czucie piłki, zaczęło sprawiać mi to przyjemność, dlatego zacząłem uprawiać ten sport. Te wszystkie wydarzenia miały miejsce 16 lat temu, czyli w 2002 roku. Od tamtej pory trenuję tę dyscyplinę.

Co jeszcze przemawiało za grą w siatkówkę?

- Po części to, że moja rodzina w nią grała. Chciałem zacząć robić coś w tym kierunku. Swoją siatkarską przygodę rozpocząłem, kiedy poszedłem do szkoły. Miałem dwa treningi w tygodniu. Czułem, że bycie na hali daje mi dużo zadowolenia, miałem bardzo dobry kontakt z kolegami z boiska. Wspólne wygrywanie i pierwsze turnieje sprawiały nam radość. Zwycięstwa w sporcie zawsze przynoszą satysfakcję i powodują, że nie chce się wówczas robić nic innego. Poszedłem do szkoły sportowej i jestem tu, gdzie jestem.

Czym dla Ciebie jest bycie profesjonalnym siatkarzem?

- Piękne jest to, że mogę robić coś, co sprawia mi dużo przyjemności i jest przy tym moim zawodem. Cieszy mnie, że mogę zarabiać pieniądze w siatkówce. Gra dostarcza mi sporo frajdy, co ma dla mnie ogromne znaczenie. Mogę powiedzieć, że moja praca jest moją pasją.

Czy żałowałeś kiedyś, że zostałeś sportowcem?

- Nie, nigdy nie było momentu, kiedy żałowałbym, że nim jestem. Jestem zadowolony z mojego życia, takiego jakim jest. Z jednej strony oczywiście czasami ciężko jest wstać rano i pójść na halę, aby trenować, jednak zawsze jest się w drużynie i współpracuje się z ludźmi, którzy mają ten sam cel. Wspólnie jest go łatwiej realizować. Uprawiając sport trzeba poświęcić na to dużo czasu i skupiać się tylko na tym. Z drugiej strony dużo czasu poświęcają także ci, którzy chodzą do normalnej pracy.

Jak zareagowali Twoi rodzice na wiadomość, że chcesz zostać profesjonalnym siatkarzem?

- Mój tato grał przed laty w juniorskiej reprezentacji Niemiec, ale w pewnym momencie zdecydował, że chce zakończyć swoją siatkarską karierę. Zdobył pracę i jednocześnie studiował zaocznie. Zawsze mi mówił, żebym lepiej skończył z siatkówką, ponieważ nie da się na niej dużo zarobić, a trzeba myśleć o przyszłości. Oczywiście, ma w tym dużo racji. Kiedy gra się w niemieckiej Bundeslidze jest bardzo ciężko zarobić naprawdę dobre pieniądze. Jakkolwiek zarabia się na tyle dużo, że można z tego wyżyć podczas czynnej kariery, nie da się zbyt wiele odłożyć. Jest też bardzo ciężko jednocześnie studiować i grać profesjonalnie. Niemniej moi rodzice są ze mnie dumni, że podążam tą drogą. Dostaję dużo wsparcia od mamy i taty. Mój tato jest nieco bardziej krytyczny, kiedy ogląda mecze. Zawsze znajdzie coś, co nie wyglądało dobrze. Słucham jego uwag i oczywiście potem o tym dyskutujemy. Także mój brat chciałby iść siatkarską ścieżką. Ogląda zawsze moje mecze i potem do mnie pisze.

Jakie wady i zalety w byciu profesjonalnym sportowcem dostrzegasz?

- Wadą przede wszystkim to, że jest niesamowicie ciężko zaplanować coś w życiu, ponieważ gra się wiele turniejów, meczów. Zimą jest sezon klubowy, latem sezon reprezentacyjny. Trudno zaplanować urlop czy cokolwiek innego z przyjaciółmi, którzy nie są sportowcami. Oni mają normalną pracę i mają wyznaczone dni wolne, które są ustalane wcześniej i nie da się tak łatwo ze sobą zgrać. A zalety? Tak jak powiedziałem - po prostu sprawia mi to przyjemność.

Chciałabym nawiązać do sytuacji, jaka wywiązała się między Tobą, Andreą Gianim i BR Volleys. Mógłbyś się do tego odnieść? Jakie znaczenie miało to dla Ciebie jako młodego zawodnika?

- Szkoda, że tak to się potoczyło. BR Volleys to mój rodzinny klub - jestem wdzięczny, że mogłem tam grać i zawsze będę jego częścią. Niektóre sprawy nie zostały wtedy do końca wyjaśnione. To nie tak, że byłem winny całej sytuacji, ponieważ niektóre kwestie były tak naprawdę sprawami między klubem i Andreą. Oczywiście usłyszałem pewne rzeczy, których nie chciałem usłyszeć. Na szczęście teraz między nami zapanował już pokój i wszystko jest w porządku.

Jakie masz sportowe marzenie?

- Moim sportowym marzeniem jest to, o czym marzą także wszyscy inni - wyjazd na Igrzyska Olimpijskie. Tokio 2020 jest nie tylko moim celem, ale także moich kolegów z kadry narodowej. I jest to nasz długoterminowy cel nadrzędny, prawdziwy priorytet. Będziemy starali się podnieść poziom niemieckiej siatkówki. Mamy na to dobre papiery, odkąd latem ubiegłego roku zostaliśmy wicemistrzami Europy. Dzięki temu przyciągnęliśmy więcej uwagi medialnej. Co więcej, niemiecka Bundesliga zaczęła być transmitowana w telewizji. Jesteśmy bardzo młodą drużyną i chcemy jeszcze wiele osiągnąć.

Czy jest jakaś drużyna albo liga, w której chciałbyś zagrać?

- W ubiegłym roku grałem w lidze włoskiej, teraz zagram w PlusLidze. Są to ligi, w których bardzo chciałem się sprawdzić. Nie ma jednak szczególnej drużyny, w której chciałbym zagrać. Jestem zadowolony, że dostałem szansę na współpracę z drużyną z Gdańska. W ubiegły weekend zwiedziłem gdańskie centrum i muszę przyznać, że Gdańsk to przepiękne miasto. Moim celem jest, aby dobrze dogadywać się ze wszystkimi siatkarzami. Mam nadzieję, że ten sezon będzie dla nas szczęśliwy.

Czy masz jakiś sportowy wzór? Czy jest jakiś siatkarz, który jest dla Ciebie wzorem?

- Mam kilku sportowych idoli z innych dyscyplin, np. koszykarzy, jak Michael Jordan czy Lebron James, a także tenisistów - Rafaela Nadala i Rogera Federera. Jeżeli chodzi o siatkówkę, to nie ma nikogo takiego, kogo mógłbym nazwać swoim wzorem. Często obserwuję za to innych zawodników, staram się podejrzeć od nich kilka rzeczy, typu: co robią przed meczem, jak zachowują się w danej sytuacji, bo myślę, że może mi to pomóc.

Czy miałeś jakiś plan B?

- Nie, nigdy nie zastanawiałem się nad tym, co mógłbym robić, gdyby nie wyszło mi z siatkówką. Od zawsze miałem nadzieję, a wręcz byłem przekonany, że chcę uprawiać ten sport i nie ma dla mnie żadnej innej ścieżki kariery.


* z Rubenem Schottem rozmawiała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)

** kolejna część wywiadu wkrótce

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane