PlusLiga | 2018-05-24 17:55:08 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: plusliga.pl
Marcin Janusz po trzech latach odchodzi z PGE Skry Bełchatów i przenosi się do Trefla Gdańsk. - Odchodzę spełniony. Brakowało mi złotego medalu i w ostatnim sezonie udało mi się go wywalczyć. W tegorocznych rozgrywkach dostałem też szansę grę w nieco większym wymiarze. Bardzo się z tego cieszę. Uważam, że to był mój najlepszy sezon, który spędziłem w Bełchatowie. Odchodzę z podniesioną głową. Teraz będę występował w gdańskiej drużynie. Mam nadzieję, że będę grał znacznie więcej - powiedział w rozmowie z naszym portalem Marcin Janusz, rozgrywający reprezentacji Polski i nowy zawodnik brązowych medalistów zakończonych rozgrywek.
PLUSLIGA.PL: Zgodzi się pan ze mną, że ten drugi towarzyski mecz z Kanadą wyglądał znacznie lepiej, niż ten pierwszy w katowickim Spodku?
MARCIN JANUSZ: Może nie cały mecz, ale na pewno ostatnie trzy sety. Słabo zaczęliśmy to spotkanie, ale kolejne trzy sety były naprawdę dobre w naszym wykonaniu. Zepsuliśmy sporo zagrywek, a jak już przebijaliśmy zagrywkę, to nie sprawiała ona przeciwnikom większych problemów. Fajnie, że się podnieśliśmy. Widać, że nasza gra idzie do przodu. To dopiero początek sezonu i mamy nadzieję, że będzie tylko lepiej.
W Opolu towarzyszyły wam chyba już mniejsze emocje w związku z rozpoczęciem sezonu reprezentacyjnego?
- To prawda. Z czasem będziemy się przyzwyczajać do siebie. Jesteśmy nową grupą i każda minuta na boisku jest dla nas niezwykle cenna. Grając możliwie jak najwięcej będziemy stawali się lepszym zespołem.
Trener Vital Heynen podczas drugiego meczu miał spore zastrzeżenia do waszej gry w dwóch pierwszych setach. W dużej mierze uwagi dotyczyły ogromnej ilości zepsutych zagrywek. Z czego wynikała tak duża ilość błędów w tym właśnie elemencie?
- Trudno powiedzieć… Zagrywka jest nieprzewidywalnym elementem. Jednego dnia może „siedzieć” jak to i popularnie się określa, a czasami kompletnie się nie udaje. W Opolu praktycznie wszyscy mieli problemy w tym elemencie. W pewnym momencie pojawiła się presja, ponieważ tych zepsutych serwisów było już naprawdę dużo. Zaczęliśmy nieco lżej zagrywać, co sprawiało, że dostarczaliśmy przeciwnikom naprawdę łatwy serwis. Dzięki temu bez większych problemów Kanadyjczycy kończyli swoje akcje. Jednak najważniejsze, że po dwóch setach potrafiliśmy się odbudować.
* rozmawiała Katarzyna Porębska (plusliga.pl)
** więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.