Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2018-04-24 17:58:55 | Nadesłał: Agnieszka Kaźmierska | Źrodlo: inf. własna

Piotr Nowakowski: Kolejny raz jestem w czołowej czwórce ligi

Fot.: Agnieszka Kaźmierska

Piotr Nowakowski był jedną z wiodących postaci gdańskiego zespołu w niedzielnym meczu ćwierćfinałowym. Wielokrotny reprezentant Polski pokazał, że jest w stanie grać na najwyższym poziomie i być wielkim oparciem dla swoich kolegów z boiska. Nie bez powodu wybrano go MVP trzeciego i ostatniego meczu z Jastrzębskim Węglem. Po emocjonującym spotkaniu środkowy Trefla Gdańsk mógł cieszyć się z awansu do półfinału rozgrywek. – Myślę, że jest to zasłużona wygrana – przekonywał Mistrz Świata z 2014 roku.

Siedem spotkań Trefla w ramach fazy zasadniczej rozstrzygało się w pięciu setach. Co ciekawe, w każdym z nich zwyciężali gdańszczanie. W minioną sobotę zakończyła się ich seria czternastu wygranych z rzędu (z Pucharem Polski – szesnastu). Czy zawodnicy Andrei Anastasiego nie obawiali się, że i ta seria może się zakończyć? – Trochę siedziało mi to w głowie. W końcu wszystko co dobre kiedyś się kończy – powiedział Nowakowski.

Zawodnik nie ukrywał rozczarowania po drugim starciu z Jastrzębskim Węglem. Według niego Trefl miał możliwość, aby na dziesięciominutową przerwę zejść z korzystniejszym wynikiem. – Osobiście żałuję drugiego seta tego meczu. Mieliśmy okazję, aby wyjść na prowadzenie 2:0. Później mogliśmy grać już nieco luźniej. Sobotnie spotkanie po prostu nam nie wyszło. Mieliśmy świadomość, że jeszcze jeden mecz zagramy u siebie, dzięki temu nie załamaliśmy się – wyjaśniał jeden z czołowych zawodników gdańskiego Trefla.

Środkowy nie szczędził słów pochwały wobec rywala, jednocześnie zaznaczając jednak, że gdańszczanie zasługiwali na to zwycięstwo. – Trzeba oddać, że drużyna z Jastrzębia, że grała naprawdę dobrze. My również dzielnie walczyliśmy. Parę niuansów zadecydowało o tym, że to my cieszymy się ze zwycięstwa. Myślę, że jest to zasłużona wygrana. Wiedzieliśmy, że musimy walczyć od początku do końca. Po pewnych perturbacjach w tym meczu wygraliśmy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Cieszę się też z faktu, że kolejny raz jestem w czołowej czwórce ligi. Czego tu więcej chcieć? - stwierdził z radością był zawodnik Asseco Resovii Rzeszów i dodał: – Jastrzębianie, podobnie jak my, mieli swoją okazję, żeby zakończyć ten mecz w czterech setach. Jak już wspomniałem, wyszarpaliśmy to, co nam się należało na przestrzeni całego sezonu, bo graliśmy równo i fajnie. Byłoby mi bardzo przykro, gdybyśmy w ostatniej chwili wypadli poza czwórkę.

Czwarty set miał dramatyczny przebieg. Do połowy partii wydawało się, że mecz zakończy się zwycięstwem i awansem jastrzębian. Tymczasem gdańszczanie niespodziewanie doprowadzili do remisu. Nie był to koniec emocji, a tym samym walki o półfinał PlusLigi. Co przed piątą odsłoną miał do powiedzenia Andrea Anastasi? W jaki sposób zmotywował swoich zawodników do walki? – Szczerze? Nie pamiętam. Buzowały w środku mnie takie emocje, że słyszałem tylko pojedyncze hasła: fight, energy. Zagraliśmy tak, jak potrafimy najlepiej, no i się udało. Był to kolejny tie-break, który zwyciężamy. Mam nadzieję, że każdy następny pięciosetowy mecz również będziemy wygrywać.

Niewiele jednak brakowało, aby szala zwycięstwa przechyliła się na stronę gości. Mimo że gdańszczanie mieli wysoką przewagę, goście zaczęli deptać im po piętach. To doprowadziło do kolejnych nerwowych chwil. Co sprawiło, że zawodnicy z Trójmiasta zaczęli masowo tracić punkty? – Na pewno nie graliśmy zbyt skomplikowanej siatkówki i jastrzębianie mogli stawiać szczelny blok. Na przestrzeni całego meczu dobrze zagrywali. Z naszej strony wyglądało to trochę gorzej. Staraliśmy się odrzucić ich od siatki naszym floatem, trochę utrudnić im grę i walczyć w kontratakach. Całe szczęście, że udało nam się jakoś wybronić.

Przed gdańszczanami kolejne wyzwanie. Tym razem półfinał, w którym zagrają z PGE Skrą Bełchatów. Czego spodziewają się po tym starciu? – Bełchatowianie zajęli drugie miejsce w tabeli, z dużym zapasem punktowym nad nami. Myślę, że będą to ciężkie mecze. Fajnie, że zaczynamy od starcia u siebie. Nie czeka nas mecz wyjazdowy, więc mamy nadzieję, że w Ergo Arenie znowu pokażemy to, co umiemy. Może uda się powtórzyć wynik z Wrocławia, gdzie wygraliśmy w trzech setach. Na pewno walka będzie do samego końca.

W drugim półfinale Olsztyn zmierzy się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Kilka godzin przed meczem Trefla rzeszowianie walczyli o wejście do czołowej czwórki. Czy były zawodnik Asseco Resovii oglądał starcie swojego byłego klubu? – Chyba nie obejrzałem tylko jednego seta, bo akurat się zdrzemnąłem. Na Podpromiu także była walka. Trochę obawiałem się analogii, która była w tych dwóch spotkaniach, bo rzeszowianie wygrali na wyjeździe, a potem dwa mecze u siebie przegrali. Mieliśmy to trochę z tyłu głowy. Drużyna z Olsztyna postawiła kropkę nad "i", okazując się lepszą drużyną. Chwała im za to. Mam nadzieję, że godnie przeciwstawią się ZAKSIE – zakończył Nowakowski.


* zebrała i opracowała Agnieszka Kaźmierska (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane