PlusLiga | 2014-11-07 18:09:54 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: skra.pl
Przez pierwszy miesiąc pobytu w Bełchatowie tylko przyglądał się grze swoich nowych kolegów. Ale w ostatnich dniach miał zdecydowanie więcej powodów do radości. Ferdinand Tille po wyleczeniu kontuzji zadebiutował w barwach mistrza Polski, a na głównym deptaku Bełchatowa odsłonił tablicę ze swoim nazwiskiem. Tak miasto nagrodziło Niemca za trzecie miejsce na mistrzostwach świata.
- Jestem bardzo szczęśliwy, bo w końcu mogłem zagrać. To bardzo przyjemne uczucie wrócić do gry po kontuzji - mówi z ulgą w głosie Ferdinand Tille po meczu Ligi Mistrzów w Czeskich Budziejowicach. - Zdaję sobie sprawę z tego, że muszę jeszcze wykonać wiele kroków do przodu, aby dojść do optymalnej formy oraz jeszcze lepiej współpracować z drużyną. Pierwszy mecz w Lidze Mistrzów wygraliśmy i to jest najważniejsze - dodaje.
Niemiecki libero zapewnia, że z jego zdrowiem wszystko jest już w porządku. - Nie czuję już bólu. Myślę, że potrzebuję jeszcze ok dwóch tygodni zajęć, żeby osiągnąć naprawdę wysoki poziom. Wszystko idzie w dobrym kierunku, bo już teraz widzę u siebie progres.
Tille będzie musiał ciężko pracować, aby wywalczyć miejsce w pierwszym składzie PGE Skry, tym bardziej, że Kacper Piechocki bardzo szybko wkomponował się w zespół i prezentuje się bardzo dobrze. - To prawda, gra naprawdę dobrą siatkówkę. To młody zawodnik, który wciąż podnosi swoje umiejętności. Gra w takiej drużynie to na pewno duże ciśnienie, ale on radzi sobie bardzo dobrze. Ja jestem tutaj też po to, aby pomagać mu rozwijać się jeszcze szybciej.
Przyznaje, że jest pod wrażeniem swojej drużyny, która w tym sezonie kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. - PlusLiga jest naprawdę trudna, a mimo to mamy komplet zwycięstw. Zanotowaliśmy bardzo dobry start, ale wciąż musimy mocno trenować, aby trzymać ten wysoki poziom - kończy Ferdinand Tille.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.