Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2014-08-06 14:49:05 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: jastrzebskiwegiel.pl

Patryk Czarnowski: W tej grupie będzie się bardzo fajnie pracować

Fot.: Magdalena Kudzia

Dla Patryka Czarnowskiego, 29-letniego środkowego bloku, zbliżający się sezon, będzie już szóstym w barwach Jastrzębskiego Węgla. - Śląski klimat bardzo mi służy. Jestem bardzo zadowolony, że jestem w tym klubie. Dobrze się tutaj czuję, co najlepiej widać po moim „przebiegu” w Jastrzębskim Węglu – uśmiecha się zawodnik.

Patryk już odlicza dni do startu przygotowań do sezonu, które ruszą dokładnie za tydzień, 13 sierpnia. - Jestem pełen optymizmu co do następnego sezonu, jeśli chodzi o skład naszej drużyny. Poza zmianami trenera i przyjmujących mocno się on nie zmienił, trzon drużyny pozostał ten sam. Jeśli chodzi o personalia, to uważam, że jest to jeden z lepszych zespołów w historii klubu. Uważam, że w tej grupie będzie się bardzo fajnie pracowało. Czekam na pierwsze dni przygotowań do sezonu, bo czuję w kościach, że będzie to sezon bardzo dobry – przewiduje środkowy Jastrzębskiego Węgla. Przypomina, że z pięciu sezonów spędzonych w jastrzębskim klubie cztery zakończył z medalem na szyi.

Pochodzący z Ostródy na Mazurach zawodnik mocno zachwala rodzinne strony. Nic dziwnego, że to właśnie tam spędził większą część swego tegorocznego urlopu. – Jest to moje miejsce na ziemi. Żadne wycieczki, kurorty czy atrakcje turystyczne mi tego nie zastąpią – podkreśla. - Po sezonie wyjechałem z całą rodziną do Ostródy na ponad miesiąc. Zauważyłem spore zmiany, jakie zaszły w tym mieście. Ostróda z roku na rok jest coraz piękniejsza. Wszystkim turystom, którzy chcą odpocząć nad jeziorami, polecam to miejsce. Jest piękne! – reklamuje rodzinne okolice siatkarz.

Jak przystało na człowieka z Mazur, Patryk lubi pożeglować. – Posiadamy nawet rodzinną żaglówkę. Co prawda nie dużą, mieści się na niej około trzech-czterech osób. Dookoła Ostródy jest pięć jezior, więc jest gdzie żeglować. W wielu miejscach jest strefa ciszy, co gwarantuje wypoczynek relaksacyjny – mówi środkowy bloku JW.

Po tym jak wyciszył się na urlopie w kraju, ruszył na południe Europy. – Po Mazurach chciałem jeszcze wraz z rodziną „wygrzać kości”. Byłem w Grecji na Korfu. Wspaniała wyspa. Specjalnie taką wybrałem z racji tego, że jest tam więcej zieleni, niż gdziekolwiek indziej. A przy takim klimacie zawsze jest dobrze schować się pod drzewo. Ja nie należę do osób, które uwielbiają się smażyć w słońcu. Nawet nie przyjechałem mocno opalony. Wszyscy moi bliscy i znajomi byli tym faktem zdziwieni. Było fajnie, można było pospacerować, wykąpać się nad czystym morzem, ponurkować. To był taki tydzień na doładowanie baterii przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu – wyjaśnia Patryk.

Po sezonie na pozycji, na której występuje, doszło do zmian w Jastrzębskim Węglu. Klub opuścili Belg Simon Van de Voorde oraz Holender Rob Bontje. W ich miejsce zakontraktowano reprezentanta kraju Grzegorza Kosoka oraz wychowanka klubu Mateusza Kańczoka. – Grzesiek to przede wszystkim polski środkowy, więc nie tylko zabezpieczy tę pozycję, ale ułatwi pole manewru też na innych pozycjach. Jest solidnym zawodnikiem, co pokazywał bardzo często grając w Rzeszowie. Zwiększy on konkurencję na środku. To tylko podziała mobilizująco, a ja lubię rywalizację. Alen Pajenk podniósł w zeszłym sezonie wysoko poprzeczkę, to świetny chłopak, ciężko pracujący i solidnie grający – uważa Patryk. Pozytywnie też odbiera dołączenie do kadry pierwszego zespołu młodego wychowanka klubu. – Uważam, że dobrze jest wprowadzić świeżą krew do zespołu. Chłopak będzie miał dobry przykład, będzie mógł podszkolić swoje umiejętności. Ja miło wspominam swoje pierwsze sezony w PlusLidze. Jeśli Mateusz chce czerpać doświadczenie i wiedzę, to w tym zespole będzie mógł je brać garściami – przekonuje gracz JW.

Jakich wyzwań sam szuka po wielu latach gry na wysokim poziomie? – Chciałbym wreszcie po tylu latach osiągnąć najwyższe cele w lidze, czyli zdobyć mistrzostwo Polski. Mam sporo srebrnych medali, świetnie byłoby sięgnąć w końcu po krążek z najcenniejszego kruszcu – odpowiada.

– Jak wiadomo, nawet najwyższe budżety nie gwarantują wywalczenia trofeów. Musi złożyć się na to wiele czynników. Po pierwsze team spirit. Atmosfera w zespole jest bardzo ważna. Myślę, że w tym roku stworzymy tego dobrego ducha drużyny. Potrzebna jest także odrobina szczęścia. Wiele razy byłem w finale. Już było tak, że pierwszy mecz wygrywało się bez problemów, po czym później przeciwnik nas doganiał i nie pozwolił zdobyć złota. Potrzeba również chłodnej głowy. Jest dużo spotkań, zespoły się powzmacniały, polska liga jest bardzo wymagająca. Dlatego trzeba dobrze to wszystko „rozegrać” pod względem rozkładu sił. Nie można potracić punktów, bo one w końcówce będą ważyły i mogą decydować o tym, czy zdobędziemy mistrzostwo czy nie. Życzyłbym sobie i zespołowi sięgnięcia po ten najwyższy cel w kraju, bo już kilka razy przeszło mi to koło nosa i teraz to ja chciałbym stać na najwyższym podium - mówi.

A jak zapatruje się na Ligę Mistrzów? – W minionym sezonie przeżyliśmy wspaniałe chwile. Każdemu życzę, by mógł przeżyć coś podobnego. Chciałbym raz jeszcze doświadczyć czegoś takiego. Wiemy już jak to wygląda od środka, jaka jest oprawa, jakie są mecze, jakie emocje i jakiego doświadczenia można tam nabyć. Większość zawodników z zeszłego sezonu została, więc wie jak to smakuje. Myślę, że to będzie dla nas wszystkich jeszcze lepsza motywacja do tego, że znowu zrobić wszystko, by pojechać na Final Four i powalczyć o jeszcze wyższe cele. Ale dostać się na sam szczyt jest bardzo ciężko. Zatem te dwa cele będą nam przyświecać w pracy, którą niebawem zaczniemy – puentuje siatkarz jastrzębskiego zespołu.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane