Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2014-04-27 20:52:36 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna

PGE Skra Bełchatów ozłocona!

Fot.: Paweł Piotrowski

PGE Skra Bełchatów rozbiła przed swoją publicznością Asseco Resovię Rzeszów 3:0 i tym samym zdobyła ósme mistrzostwo Polski. Siatkarze z Rzeszowa jedynie w drugiej partii byli w stanie powalczyć z doskonale grającą Skrą. Do zwycięstwa w trzecim meczu finałowym bełchatowian poprowadził ich kapitan - Mariusz Wlazły, który zdobył 23 pkt i został wyróżniony nagrodą MVP. Jednocześnie był to ostatni mecz w zawodniczej karierze Stéphane Antigi.

PGE Skra Bełchatów z wysokiego "c" rozpoczęła trzeci mecz finałowy. Podopieczni Miguela Falaski szybko objęli prowadzenie 3:0 po skutecznych atakach Facundo Conte i Stéphane Antigi. Chwilę potem Karol Kłos zepsuł zagrywkę. Resovia zdołała przeczekać pierwszy zmasowany atak gospodarzy. Facundo Conte najpierw zbił w aut, a potem popełnił błąd w przyjęciu zagrywki i mistrzowie Polski zniwelowali niemal całą przewagę Skry (5:4). Podopieczni Andrzeja Kowala zdołali jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną doprowadzić do remisu (7:7) po kapitalnej zagrywce Paula Lotmana. Na time out-cie jedno "oczko" przewagi miała Skra po kapitalnym zbiciu Mariusza Wlazłego. Skra ponownie zaczęła budować swoją przewagę. Dwukrotnie w ataku pomylił się Nikolay Penchev. Na środku siatki rządził Andrzej Wrona, zaś w polu zagrywki szalał Mariusz Wlazły. Andrzej Kowal przy stanie 13:9 poprosił o czas dla swojego zespołu. 30 sekund przerwy wybiło z rytmu kapitana Skry. W polu serwisowym mylili się również Penchev, Conte i Nowakowski. Dzięki udanemu zagraniu Nicolása Uriarte na drugiej przerwie technicznej Skra prowadziła wyraźnie - 16:11. Siatkarze z Rzeszowa nie potrafili dotrzymać kroku koncertowo grającej Skrze, która raz po raz nękała gości potężnymi atakami i popisywała się skutecznymi blokami. Nie pomogła przerwa na żądanie Andrzeja Kowala przy stanie 18:12. Bełchatowianie sprawiali wrażenie doskonale naoliwionej maszyny, która bezlitośnie wykorzystywała potknięcia rywali. Trener Resovii próbował w końcówce ratować wynik. Na boisku pojawili się Fabian Drzyzga i Jochen Schöps, lecz ich koledzy z drużyny wciąż mieli olbrzymie kłopoty z przyjęciem zagrywki Wlazłego. Wreszcie skutecznym zbiciem z szóstej strefy popisał się Paul Lotman (23:16). Bełchatowianie chwilę potem mieli piłki setowe, a drugą z nich wykorzystał Stéphane Antiga. Skra bardzo pewnie wygrała pierwszą partię 25:17.


Pierwsze minuty drugiego seta do złudzenia przypominały początek poprzedniej partii. Skra błyskawicznie objęła prowadzenie 4:0 dzięki udanym atakom Mariusza Wlazłego, Facundo Conte oraz szczelnemu blokowi. Andrzej Kowal zareagował bardzo szybko, poprosił o czas, a dodatkowo postanowił desygnować do gry Grzegorza Kosoka. Świetnym zbiciem popisał się Dawid Konarski, zaś Skra zaczęła popełniać błędy. Z blokiem Resovii nie poradził sobie kapitan Skry, za to ręce gospodarzy wykorzystał Paul Lotman (5:4). Peter Veres nie zdołał powstrzymać Wlazłego i choć dobrze z krótkiej uderzył Nowakowski, to Skra Bełchatów na pierwszej przerwie technicznej prowadziła 8:6 po celnym uderzeniu Stéphane Antigi. Tuż po powrocie na boisko podopieczni Andrzeja Kowala rzucili się do odrabiania strat. Pewnie po prostej zbił Veres, a błąd w ataku popełnił Stéphane Antiga (8:8). Chwilę później Resovia objęła prowadzenie. Potężnie po bloku bełchatowian uderzył Paul Lotman (11:12), ale wysiłki kolegi zniweczył Konarski, myląc się w polu zagrywki. Rzeszowianie zatrzymali blokiem Stéphane Antigę i mieli już dwa "oczka" zapasu (13:15). Po fatalnym ataku Wrony na drugą przerwę techniczną goście schodzili, prowadząc 14:16. Gdy na środku siatki pomylił się Karol Kłos, Miguel Falasca nie czekał i poprosił o chwilę przerwy dla swojej drużyny (14:17). Nicolás Uriarte kompletnie zaskoczył rywali kiwką, ale chwilę później zepsuł zagrywkę. Dawid Konarski nie trafił w boisko, dzięki czemu Skra miała już tylko punkt straty (17:18). Mariusz Wlazły został powstrzymany przez rywali potrójnym blokiem. Resovia wciąż utrzymywała się na prowadzeniu. Dawid Konarski nie sforsował bloku Conte i Wrony (19:20). Mariusz Wlazły doprowadził do wyrównania asem serwisowym. W tym momencie o przerwę poprosił Andrzej Kowal. Resovia zupełnie nie potrafiła poradzić sobie z zagrywką kapitana gospodarzy, który w samej końcówce seta posłał aż trzy asy serwisowe (20:24). Paul Lotman został powstrzymany blokiem i Skra wygrała drugiego seta 20:25.


Rozpędzeni bełchatowianie trzeciego seta rozpoczęli od prowadzenia 2:1 po dobrych zbiciach Facundo Conte i Mariusza Wlazłego. Dodatkowo zagrywkę zepsuł Grzegorz Kosok, a świetnie z przesuniętej krótkiej zbił Andrzej Wrona (4:1). Piotr Nowakowski również odpowiedział środkiem. Skra miała jednak cztery punkty przewagi po kapitalnym pipe Facundo Conte (6:2). Konarski zdołał obić blok rywali, ale świetnie odpowiedział z szóstej strefy Conte. Na pierwszej przerwie technicznej gospodarze prowadzili 8:4. Resovia nie zamierzała składać broni - świetnie ze skrzydeł uderzali Paul Lotman i Peter Veres, a dodatkowo wspaniałą zagrywką popisał się Piotr Nowakowski (8:7). Fantastycznie rozegrał do Antigi Uriarte - Francuz pewnie skończył atak na czystej siatce. Peter Veres pomylił się w polu zagrywki, a dodatkowo w siatkę wpadają goście (12:9). Widowiskowo z lewej strony zaatakował Facundo Conte. Argentyńczyk był nie do zatrzymania, zaś rywale psuli zagrywkę. Na drugiej przerwie technicznej bełchatowianie prowadzili 16:13 po doskonałym ataku Mariusza Wlazłego na wyczyszczonej przez Uriarte siatce. Po wznowieniu gry Nicolás Uriarte pomylił się w polu zagrywki. Facundo Conte nie miał jednak najmniejszych kłopotów z ominięciem pojedynczego bloku rywali (18:15). Zadaniowo na zagrywce zameldował się Jędrzej Maćkowiak. Był to strzał w dziesiątkę. Zagrywki młodego środkowego znacznie utrudniły życie rzeszowskim przyjmującym. Skra ponownie "odpaliła" i popisała się dwoma wspaniałymi blokami - najpierw recepty na blok bełchatowian nie znalazł Grzegorz Kosok, a potem Jochen Schöps. Mariusz Wlazły potężnym atakiem doprowadził do piłki meczowej na wagę mistrzostwa Polski. Na boisku zameldował się Samuele Tuia, który zmienił Stéphane Antigę. Asem serwisowym popisał się Schöps, ale było już za późno, żeby odwrócić losy tego meczu. Niemiecki atakujący zepsuł zagrywkę i stało się jasne, że nowym mistrzem Polski została Skra Bełchatów, która wygrała trzecią partię 25:18, a cały mecz 3:0.


PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (25:17, 25:20, 25:18)

Składy drużyn:

PGE Skra Bełchatów:
Wlazły, Kłos, Conte, Wrona, Uriarte, Antiga, Zatorski (L) oraz Maćkowiak i Tuia

Asseco Resovia Rzeszów: Konarski, Lotman, Nowakowski, Tichacek, Perłowski, Penchev, Ignaczak (L) oraz Veres, Drzyzga, Schöps i Kosok


MVP: Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)


Stan rywalizacji: 3:0 dla PGE Skry Bełchatów

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane