PlusLiga | 2014-04-27 10:21:35 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
W rywalizacji play off o brązowy medal Jastrzębski Węgiel prowadzi 2-1. W sobotę kędzierzynianie przegrywając w setach 0:2 podnieśli się z kolan. Bohaterem meczu został Grzegorz Bociek. - Całej drużynie należą się brawa za ogromną walkę - podkreślił wybrany MVP atakujący ZAKSY.
W sobotę rozegraliście trzeci tie break z Jastrzębskim Węglem. Wyciągnęliście wnioski z dwóch poprzednich?
Grzegorz Bociek: - Wnioski na pewno wyciągnęliśmy. Mieliśmy wideo z tamtych spotkań, były rozmowy, widzieliśmy co robimy źle. Aczkolwiek ten sobotni pojedynek i tak był bardzo porównywalny do wcześniejszych części rywalizacji…różnił się jedynie końcowym wynikiem. W sobotę tak naprawdę to my wypracowaliśmy przewagę, zaraz po przejściu na drugą stronę i kontynuowaliśmy to. Tym razem dopilnowaliśmy, żeby dowieźć do samego końca tę małą przewagę. Całej drużynie należą się brawa za ogromną walkę.
Po pierwszych dwóch setach miałam wrażenie, że macie już dość tej rywalizacji, że straciliście wiarę. Proste piłki wpadały wam w pole. Skąd to przebudzenie przy wyniku 23:24 w trzecim secie?
- Rzeczywiście, przyszło takie mega zniechęcenie…to był trzeci mecz w krótkim czasie, robiliśmy co w naszej mocy i to nie przynosiło efektu. Nie jestem w stanie powiedzieć jak to się stało, że odwróciliśmy bieg rywalizacji. Nagle się podnieśliśmy, powstaliśmy prawie z kolan. Ale to jest właśnie piękno siatkówki. Czasami jest tak, że wygrywa się gładko 3:0, a czasami prowadzi się 2:0, ma się przewagę w każdym aspekcie i przegrywa się mecz - jak zdarzyło się wczoraj Jastrzębskiemu Węglowi.
Wczorajsza wygrana w tak dramatycznych okolicznościach będzie dodatkowym impulsem w dalszej rywalizacji?
- Miejmy nadzieję, przede wszystkim na to, że takie pojedynki, jak te ostatnie trzy z Jastrzębiem już się nie powtórzą, że w niedzielę podniesiemy poprzeczkę i wygramy trochę szybciej.
Czwarty tie break w taki krótkim czasie byłby zabójczy.
- Zmęczenie jest na pewno. Ale ja akurat nie odczuwam tak bardzo trudów końcówki sezonu, bo grałem na pół z Dominikiem Witczakiem. Bardzo fajnie się zgrywamy razem i dzięki naszej świetnej współpracy zachowałem więcej sił.
W sobotę rozpoczął pan spotkanie w wyjściowej szóstce. To ostatnio dość rzadko się zdarzało.
- Dlatego, że Dominik był w bardzo dobrej dyspozycji, właściwie nadal jest. Wczoraj trener Świderski postawił na mnie, bo może chciał coś zmienić. Cieszę się, że mi zaufał, ale najbardziej cieszę się z tego, że wygraliśmy mecz.
* rozmawiała Ilona Kobus (plusliga.pl)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.