PlusLiga | 2014-04-16 17:44:44 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
- Nie będę mydlił oczu i mówi, że półfinał był wyrównany. Tak naprawdę nie wiem co się stało, ale na pewno nie była to nasza siatkówka, którą prezentowaliśmy miesiąc, dwa czy nawet trzy wstecz. Półfinały zagraliśmy trochę pod kreską - stwierdził przyjmujący Jastrzębskiego Węgla po przegranej rywalizacji półfinałowej ze Skrą Bełchatów.
Półfinałowa rywalizacja Jastrzębskiego Węgla ze Skrą Bełchatów rozstrzygnęła się w trzech meczach. Każdy kolejny był słabszy w waszym wykonaniu.
Krzysztof Gierczyński: - Musimy powiedzieć otwarcie, że Skra zasłużyła na finał, bo wygrali tak u siebie, jak i w naszej hali. Myśleliśmy, że ściany nam pomogą, jednak ściany nie grają. Mimo, że kibice dzielnie nas wspierali, to wynik 0:3. W półfinałowej konfrontacji wygraliśmy tylko 2 sety i było widać, że Bełchatów był drużyną lepszą. Nie będę mydlił oczu i mówi, że półfinał był wyrównany. Tak naprawdę nie wiem co się stało, ale na pewno nie była to nasza siatkówka, którą prezentowaliśmy miesiąc, dwa czy nawet trzy wstecz. Półfinały zagraliśmy trochę pod kreską. Natomiast sezon jeszcze trwa, jest o co walczyć. Trzecie miejsce to też cenna zdobycz. Może nie tak cenna, jak złoto, ale warto o ten medal powalczyć. Trzeba podjąć rękawicę i bić się do ostatniego gwizdka sędziego. Przeszliśmy bardzo dobrze niemal przez cały sezon, graliśmy równo i byłoby dobrze okrasić go brązowym medalem.
Michał Łasko powiedział, że coś się zacięło. Złapaliście dołek?
- Tak to wygląda. Nie trzeba być ekspertem, żeby to stwierdzić, bo każdy kto przychodził przez cały sezon na halę widział, że graliśmy wyśmienicie. A w półfinale, czyli tak naprawdę w najważniejszym momencie sezonu jesteśmy w takim dołku, bo to nie jest nasza gra i nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Gdzieś około stycznia mówiłem w rozmowie z mediami, że może przyjść taki etap, kiedy nasza forma zafaluje. Inne drużyny - ZAKSA, Resovia czy Skra miały chwile słabości i nawet pojawiały się tematy o zmianie trenerów. My cały czas graliśmy równo, a teraz, obym się mylił, ale chyba przeżywamy jakiś problem. Jesteśmy jednak na tyle doświadczoną drużyną, że, taką mam nadzieję, do pierwszego pojedynku o brązowy medal wrócimy do tej dobrej dyspozycji.
Jakie wnioski wyciągnęliście z porażek w Bełchatowie, zwłaszcza z tej w drugim pojedynku?
- Przede wszystkim takie, że trzeba walczyć. W tym pierwszym spotkaniu prowadziliśmy 2:1 i przegraliśmy dość niefortunnie, bo gospodarze od czwartej partii zaczęli bardzo dobrze serwować i w dużej mierze ich gra opierała się na głównej armacie, czyli na Mariusz Wlazłym. To on decydował, dzielił punkty, zdobywał je czy na zagrywce, czy w ataku. Wtórował mu Conte i trochę nas rozbili. Wydawało się, że mecz otwarcia ułoży się po naszej myśli, ale okazało się inaczej. Od czwartego seta nastąpiła pewna ciągłość, która trwała aż do końca drugiego pojedynku. Co tu powiedzieć? Porównując wszystkie elementy, Skra grała lepiej. Chwilę dłużej należy zatrzymać się przy zagrywce. Te czołowe drużyny z najlepszej czwórki prezentują mniej więcej podobny poziom. W takiej sytuacji decydującym elementem jest zagrywka. Kto lepiej serwuje i odrzuci przeciwnika od siatki, ten wygrywa półfinały czy mistrzostwo Polski.
* rozmawiała Ilona Kobus
** więcej w serwisie plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.