Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2013-09-10 11:08:29 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: plusliga.pl

Robert Prygiel: Chcemy stawiać na wychowanków

Fot.: Magdalena Kudzia

- Jestem u siebie w mieście, w klubie, który tak naprawdę mnie wychował. Teraz mam szansę się odwdzięczyć. A przy okazji robię to, na czym, tak przynajmniej mi się wydaje, trochę się znam - mówi przed debiutem w PlusLidze szkoleniowiec Cerratu Czarni Radom Robert Prygiel.

Spotykamy się przy okazji Memoriału Wagnera. To służbowa czy prywatna wizyta?

Robert Prygiel: - Przede wszystkim przyjechałem na szkolenie dla trenerów i muszę przyznać, że dowiedziałem się mnóstwo ciekawych rzeczy, otrzymaliśmy też sporo materiałów w wersji elektronicznej, które na pewno przydadzą się w trenerskiej pracy.

Czeka pana debiut w Pluslidze, ale pierwsze doświadczenia zebrał pan w poprzednim sezonie, jako grający trener Czarnych Radom. Jak to się sprawdziło?

- Mamy bardzo zdrowy układ z Wojtkiem Stępniem. Pomimo tego, że teoretycznie to on był pierwszym trenerem (tak jak teraz ja jestem pierwszym, też teoretycznie), to we dwóch świetnie się uzupełnialiśmy. On ma wykształcenie w tej dziedzinie, ja jestem bardziej praktykiem. Gdy ja grałem, to Wojtek prowadził mecze, a na treningach praktycznie wszystko robiliśmy wspólnie.

Taki układ pozostanie także w PlusLidze?

- Oczywiście, ale grał już nie będę.

Już pana nie ciągnie na boisko?

- Póki co, nie. Udało mi się rozegrać prawie cały sezon w I lidze. Wygraliśmy, wydaje mi się, że dobrze się spisałem i chciałbym zakończyć karierę zawodniczą przyjemnym akcentem, nie dać jakiejś plamy.

Jakie oczekiwania, nadzieje wiąże pan ze startem Cerratu Czarni Radom w PlusLidze?

- Na razie nie mamy jeszcze do końca skompletowanego składu, więc trudno sprecyzować - to po pierwsze. Po drugie, od dwóch lat właściwie nie miałem kontaktu z PlusLigą i nie do końca znam realia. Oczywiście, oglądałem mecze w TV kiedy tylko miałem sposobność, ale zbyt wielu okazji nie było. My również graliśmy w weekendy, a niestety standard hoteli w I lidze nie jest taki, jak w ekstraklasie i raczej nie mieliśmy dostępu do Polsatu Sport. Zresztą oglądanie meczów w TV to nie to samo, co śledzenie rozgrywek na żywo jeśli chodzi o analizowanie. Reasumując - zbudowaliśmy taką drużynę, na jaką nas stać i w tym roku raczej nie będziemy bić się o medale. Ale mamy bardzo dużo swoich wychowanków, zasililiśmy skład dwoma młodymi, bardzo perspektywicznymi zawodnikami i uzupełnimy to trzema, może czterema graczami zagranicznymi wysokiego formatu, którzy, mam nadzieję będą stanowić o poziomie sportowym. Będą również uczyć tych młodych, pokazywać im na czym polega siatkówka seniorska i profesjonalne podejście do tego zawodu.

Bazowanie na wychowankach to będzie pana motto trenerskie?

- W ciągu ostatnich dziesięciu lat nasz klub zdobył jakieś trzynaście medali w kategoriach juniorskich i nie mogliśmy tego spożytkować, bo zawodnicy dostawali oferty z PlusLigi, a to szansa na sportowy rozwój. Teraz natomiast ci najbardziej utalentowani chcą zostać w Radomiu. Wiem z własnego doświadczenia, że u siebie w mieście gra się nie tylko dla kontraktu, dla pieniędzy, ale również dla honoru i twarzy. Daliśmy szansę wychowankom, żeby mieli możliwość rozwoju i kontynuowania nauki w swoim mieście. Ale też - i tego nie zamierzam ukrywać - dlatego, że nie stać nas na tak zwanych wyjadaczy ligowych, którzy często poza graniem w PlusLidze nic nie osiągnęli, a chcą bardzo dużo zarabiać. Wolimy inwestować w naszą młodzież. Mamy podpisane długie kontrakty i mamy nadzieję, że jeśli teraz damy im szanse, to za rok, dwa oni odwdzięczą nam się grając na takim poziomie, na jaki będzie pozwalał ich potencjał.

Najnowszym nabytkiem Czarnych jest Wytze Kooistra. Będzie grał na środku czy w ataku?

- Jesteśmy tak umówieni, że w grę wchodzą obydwie opcje. Na ataku mamy dwóch dziewiętnastolatków - Bartłomieja Bołądzia i Rafała Farynę, którzy na treningach spisują się rewelacyjnie. Może nie wypada tak chwalić, bo to dopiero początki, ale naprawdę jestem bardzo pozytywnie zaskoczony ich możliwościami, a także podejściem i zaangażowaniem. Chcemy dać im szansę, a Kooistrę przewidujemy na środek, ale gdyby się „palili”, to wtedy Holender wspomoże ich w ataku. On sam zrozumiał to i zaakceptował, co bardzo nas cieszy.

Do rozpoczęcia sezonu zostało jeszcze sporo czasu, ale przygotowania idą pełną parą. Jest coś, czego pan się obawia? Pojawia się powoli debiutancka trema?

- Na razie jest tyle pracy, że nie mam czasu na tremę. Poza tym, że pracuję jako trener, to jeszcze pomagam w sprawach organizacyjnych. Jesteśmy młodym klubem, dopiero co dostaliśmy angaż do PlusLigi i ja jestem jedną z nielicznych osób, które wiedza jakie standardy obowiązują w najwyższej klasie rozgrywek. Staram się więc wspomagać naszych prezesów i dyrektorów w całej tej pracy organizacyjnej. Czasami pracuję od 8.00 rano do 20.00.

Ale to chyba spełnienie pana marzeń?

- Jestem u siebie w mieście, w klubie, który tak naprawdę mnie wychował. Teraz mam szansę się odwdzięczyć. A przy okazji robię to, na czym, tak przynajmniej mi się wydaje, trochę się znam.



*rozmawiała: Ilona Kobus (plusliga.pl)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane