PlusLiga | 2012-04-24 03:49:38 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: Inf.własna
Zespół z Rzeszowa sięgnął po tytuł mistrza Polski, dzięki wygranej rywalizacji z drużyną PGE Skry. Podopieczni Andrzeja Kowala po siedmiu latach triumfów bełchatowian, odebrali im złotą koronę. - Każda seria się kiedyś kończy. Bardzo się cieszę, że tutaj na Podpromiu mogliśmy ją przerwać - stwierdza środkowy mistrzowskiego zespołu, Piotr Nowakowski.
Asseco Resovia Rzeszów mistrzem Polski – zakończyliście dominację bełchatowskiej Skry na fotelu siatkarskiego lidera PlusLigi. Co warte podkreślenia, dokonaliście tego we własnej hali...
Piotr Nowakowski: - Nikt nie powiedział, że całą finałową rywalizację musimy zakończyć w trzech meczach. Z Bełchatowem taka sytuacja byłaby niemożliwa. Pomimo sobotniej porażki, wszyscy przewidywali, że „niedziela będzie dla nas”. Jak się okazało, była faktycznie nasza - zawodników, trenerów, wszystkich kibiców zgromadzonych w hali Podpromie oraz dla całego Rzeszowa…
A dla Piotra Nowakowskiego?
- Dla mnie też (uśmiech). Takiego koloru krążka w swojej kolekcji jeszcze nie mam. Powiększy się ona o złoty medal mistrzostw Polski. Co mogę jeszcze dodać? Jestem przeszczęśliwy.
Aby ta radość była możliwa rozegraliście cztery spotkania. W niedzielę zobaczyliśmy na parkiecie inną Resovię niż dzień wcześniej.
- Wydaje mi się, że w sobotnim spotkaniu napięcie było trochę zbyt duże. W pierwszych piłkach niedzielnego meczu też pojawiła się pewna nerwowość w naszych poczynaniach. Po pierwszym, wygranym secie wróciliśmy do naszej gry. Zagraliśmy na większym luzie, co za tym idzie zaczęło nam wszystko wychodzić. Tym samym udało nam się pokonać Skrę.
Przerwaliście hegemonię Skry Bełchatów, która dzierżyła koronę najlepszej drużyny w kraju przez ostatnich siedem lat.
- Każda seria się kiedyś kończy. Bardzo się cieszę, że tutaj na Podpromiu mogliśmy ją przerwać. Dało nam to złoty medal, a mistrzowski tytuł powrócił po 37 latach do Rzeszowa. Z pewnością wszyscy czekali na ten moment.
Jak sam wspomniałeś korona mistrza Polski ostatnio zawitała do Rzeszowa w 1975 roku. Jakie to uczucie współtworzyć historię tego klubu?
- Na razie nie myślę o tym, że moje nazwisko będzie kiedyś wymieniane jako jednego z autorów tego sukcesu. Na razie cieszę się, że to w naszych rękach spoczywa tytuł mistrza. O zapisywaniu się w historii, mowa będzie później.
Jesteś zawodnikiem, który na swoim koncie zapisał już sporo sukcesów. Możesz być przykładem dla młodych sportowców, jak wytrwałą pracą dążyć do wyznaczonych celów.
- Jeśli ktoś chciałby się wzorować na mojej postawie i grze byłoby mi naprawdę bardzo miło. Staram się prezentować sobą najlepsze co mogę, zarówno na boisku jak i w życiu prywatnym. Wiem też, że jest sporo ludzi lepszych ode mnie, z których można czerpać dobry przykład.
Kto jest taką osobą dla Ciebie?
- Jeśli chodzi o mnie, to staram się sam siebie kreować. Nie patrzę się na innych i robię to co uważam za słuszne.
* Rozmawiała Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.