PlusLiga | 2012-04-24 02:57:03 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
Już w środę siatkarzy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle czeka ostatni pojedynek z Jastrzębskim Węglem o brązowe medale PlusLigi. Zdaniem Wojciecha Kaźmierczaka, o zwycięstwie w tym meczu zadecyduje czynnik mentalny. - Reszta pozostaje w naszych nogach i rękach. Z nożem na gardle gramy dobrze, trzymajmy się więc tego. Jesteśmy wszyscy dobrej myśli - informuje środkowy zespołu z Kędzierzyna.
W przeciwieństwie do sobotniego meczu, w kolejnym - niedzielnym, pewnie triumfowała już ZAKSA. Co twoim zdaniem zaważyło, że to właśnie wy zeszliście z parkietu jako zwycięzcy?
Wojciech Kaźmierczak: - Według mnie zaważyło dokładnie to samo, co w drugim spotkaniu w Kędzierzynie. Po prostu - byliśmy drużyną. Taką drużyną powinniśmy być przez całą sezon, nie tylko w poszczególnych meczach. Jeżeli walczymy razem - walczymy do ostatniej kropli krwi, o każdą piłkę. Cieszę się, że udało nam się przedłużyć tę rywalizację. Teraz wiemy już, że przed nami ostatni mecz w tym sezonie, mecz o wszystko. Miejmy nadzieję, że znów będziemy walczyć w nim jako drużyna.
W jednym z ostatnich wywiadów, trener Kubacki podkreślał, że lepiej gra wam się "drugie" mecze z Jastrzębiem. Ciężko nie zgodzić się z tymi słowami.
- Jakoś lepiej gra nam z nożem na gardle. Teraz ten nóż czujemy już wszyscy. Czeka nas ostatni mecz o brązowy medal - dubla nie będzie (uśmiech). Wierzę, że potrafimy grać przy bardzo dużej presji, tak jak wierzę, że wygramy ten mecz. To już koniec sezonu, obie drużyny "człapią" ku finiszowi, walcząc o to ostatnie zwycięstwo. Wierzymy w to zwycięstwo, będziemy przygotowani. Zobaczymy co się wydarzy...
Wracając jeszcze do sobotniego spotkania - nie było w nim mocnych na Michała Łasko. Wasz atakujący, Antonin Rouzier, spisywał się zdecydowanie słabiej...
- Może i tak, ale my także mu nie pomogliśmy. Jeżeli atakujący nie kończy, powinniśmy byli mu pomóc, a nie robiliśmy tego. W drugim meczu w Jastrzębiu, Paweł zagrał kapitalne zawody, każdemu "dawał" piłki... A propos Michała Łasko natomiast, powiem tylko, że nie pamiętam kiedy zagrał ostatnio jakiś słaby mecz. To kapitalny zawodnik. Taki, który bierze na siebie odpowiedzialność, który "ciągnie" grę. Krótko mówiąc - to prawdziwy lider.
Porażka 0:3 w pierwszym meczu w Jastrzębiu, podziałała na was jak przysłowiowy "kubeł zimnej wody".
- To prawda, porażka ta zmobilizowała nas, wiedzieliśmy o co gramy. Nie mieliśmy wyjścia - trzeba było wygrać. Po tym pierwszym meczu w Jastrzębiu byliśmy w fatalnych humorach. Tak czy inaczej, cały czas powtarzaliśmy sobie, że aby wygrać brąz, trzeba zwyciężyć trzy mecze. Drugim meczem doprowadziliśmy do remisu, jest 2:2. W kolejnym spotkaniu z Jastrzębiem trzeba będzie dać z siebie wszystko.
Wspomniałeś, że w niedzielnym spotkaniu "byliście drużyną"...
- Tak, pomagaliśmy sobie wzajemnie, jeden pomagał drugiemu. Poza tym, nie popełnialiśmy zbyt wielu błędów. W tym właśnie upatrywałbym przyczyn tego dobrego wyniku. W sobotę popełniliśmy mnóstwo błędów, co w rezultacie zaważyło o porażce. Był to decydujący element... W kolejnym spotkaniu, Jastrzębie niczym nas już nie zaskoczy, tak jak i my niczym nie zaskoczymy już rywali. Ten, kto pozostawił na ten ostatni mecz więcej sił, kto mniej będzie się mylił, ten wygra tę rywalizację.
Zwycięzcę rywalizacji ZAKSY z Jastrzębskim Węglem poznamy już w środę. Pół żartem, pół serio można chyba powiedzieć, że nie chcieliście kończyć tego sezonu bez kamer? Zapowiada się niezwykle emocjonująca walka.
- Chciałbym, żeby ten mecz był taką wisienką na torcie. Po wszystkich perypetiach, jakie mieliśmy w tym sezonie, ten medal byłby dla nas dużym sukcesem. Byłoby to pewnego rodzaju "zadośćuczynienie". Krwawimy, ale gramy do samego końca, jedziemy na jednym wózku. Jeżeli nawet mielibyśmy przegrać, chciałbym, abyśmy przegrali w dobrym stylu, abyśmy zostawili na parkiecie mnóstwo zdrowia. Wierzę jednak, że wygramy tę rywalizację. Po to tak długo walczymy, aby wygrać z Jastrzębskim Węglem.
Przyznasz jednak, że ambicje ZAKSY były większe jak walka o brązowy medal?
- Rozpoczynając ten sezon mówiliśmy otwarcie, że będziemy grać o mistrzostwo Polski. Z chwilą gdy przegraliśmy w półfinale Pucharu Polski z Jastrzębiem i z Izmirem w Lidze Mistrzów, została nam już tylko walka na podwórku PlusLigi. Nie udało nam się awansować do finału, na pewno jest więc niedosyt, popatrzmy jednak jak grała w tych play-offach Resovia. Zawodnicy z Rzeszowa złapali taką formę, że dobrze, iż nie zrobili komuś krzywdy. Zdobyli mistrzostwo Polski, bo byli zdecydowanie najlepszą drużyną.
Spodziewałeś się, że w tym roku skończy się hegemonia Skry? Resovia trzykrotnie udowodniła na parkiecie swoją wyższość.
- Czy jest to dla mnie zaskoczenie? Powiem tak: kiedyś ta Skra musiała przegrać. Na zawodnikach Skry ciążyła wielka presja zdobywania mistrzostw Polski, presja wywierana przez środowisko. Cały czas mówiło się, że "Skra musi". Wygrywali tyle lat z rzędu, że kiedyś musieli "pęknąć". Trafili akurat na kapitalną Resovię, którą w tym roku w fazie play-off ciężko było pokonać. Czapki z głów dla Resovii Rzeszów...
I bezkonkurencyjnego Georga Grozera...
- Dokładnie tak, "ciągnął" im atak, choć z drugiej strony - sam by tego mistrzostwa nie wygrał. Wspaniałe występy zapisał Lotman, do tego doszły bloki środkowych, zagrywki Akhrema, no i rozegranie Tichacka, nie mówiąc o grze Igły... Trafili idealnie z formą, należą im się wielkie gratulacje za zdobycie tego mistrzostwa Polski. Drużynie Skry Bełchatów należą się z kolei gratulacje za srebrny medal i fakt, że jej zawodnicy walczyli do samego końca. A my - no cóż, jeszcze trochę sobie pogramy (uśmiech).
Co można jeszcze "doszlifować" przed tym decydującym starciem?
- Nic już tutaj nie wytrenujemy - żadnego elementu. Po fatalnym spotkaniu z Resovią w półfinale, na drugi dzień zagraliśmy zupełnie inaczej... Ktoś wtedy zapytał mnie: jak to zrobiliście? Przez jeden dzień, dwa, tydzień, nic się nie zmieni. Musi zadziałać głowa. Decydującym czynnikiem w piątym meczu będzie czynnik mentalny. Reszta pozostaje w naszych nogach i rękach. Jak powiedziałem już wcześniej - mecze z nożem na gardle gramy dobrze, trzymajmy się więc tego. Jesteśmy wszyscy dobrej myśli.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.