Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2009-05-20 19:00:00 | Nadesłał: Marysia Olbrycht | Źrodlo: inf. własna

Kombajn z (naszą) klasą, cz. 2

Fot.: Magdalena Kudzia

W pierwszej części wywiadu, Robert Strzałkowski ocenił miniony sezon oraz szkoleniowców, z którymi miał przyjemność pracować w AZS Politechnika Warszawska. Drugi odcinek publikacji przedstawia popularnego 'Strzałę' jako pracowitego człowieka z konkretnymi marzeniami. Opowiada też o tym, jak znalazł się w Warszawie oraz jak ważni dla niego są kibice.

Przed sezonem pojawiło się hasło: "Robert Strzałkowski – Człowiek Kombajn". Jakie to miało odzwierciedlenie w rzeczywistości, bo oprócz bycia II trenerem, byłeś statystykiem, masażystą i dobrym duchem zespołu...?

- Wszystko wzięło się stąd, że na pierwszy trening przyjechałem kombajnem. (śmiech) Na pewno byłem osobą, która miała dobry kontakt z zawodnikami i poniekąd pośrednikiem między trenerem, a zespołem. Naprawdę lubię dużo pracować, choć może wcześniej tak nie miałem, zanim tutaj przyszedłem. Jak nie mam nic do roboty, to już sobie czegoś sam szukam. Tak już mam. Lubię pracować z ludźmi otwartymi i sympatycznymi, bo wtedy, aż tak bardzo człowiek się nie męczy i nie czuje tego. Jasne, były takie okresy kiedy sobie jęknąłem: "mam tego dosyć", na przykład wtedy kiedy sam prowadziłem drużynę przez 3 tygodnie. Wtedy faktycznie miałem dość, co dodatkowo odbiło się na moim zdrowiu. Miałem jednak wsparcie, bo chłopaki bardzo mi pomogli. Zarząd klubu również mi pomógł, bo powiedzieli mi, że nie mają nawet zamiaru mnie rozliczać z jakichkolwiek wyników i tak są zadowoleni, że wziąłem na siebie taką odpowiedzialność związaną z prowadzeniem drużyny. Nie ma co się oszukiwać – jestem żółtodziobem, jeśli chodzi o trenerkę, także kariera dopiero przede mną. Myślę, że wywiązałem się ze swoich funkcji i mam nadzieję, że nikogo tutaj nie zawiodłem. Człowiek Kombajn to była moja funkcja i bardzo się cieszę, że coś w tej drużynie zależy ode mnie. Wielu młodych trenerów marzy o klubach, od razu wielkich, tak jak piłkarze myślą o Barcelonie lub Realu Madryt. Według mnie trzeba przejść taką drogę, ale małymi kroczkami. Miałem to szczęście, że trafiłem do takiej drużyny, gdzie ode mnie coś zależało. Dołożyłem swoją cegiełkę do tego co jest i wiem, że mogę również sobie przypisać nasz sukces, jakim był ten sezon.

Jesteś młodym trenerem, na dorobku, a ten sezon na pewno Cię zahartował, bo zasmakowałeś wszystkiego: bycia II i I trenerem. Zyskałeś pewność, że to jest to, co chcesz robić w życiu, że będzie to siatkówka i miejsce na ławce?

- Zdecydowanie! Idąc na studia do Poznania, w wieku 19 lat, wymarzyłem sobie, że kiedyś wrócę do Bełchatowa i usiądę na ławce Skry. Takie było, i nadal jest, moje marzenie. Oczywiście, swoje nazwisko będę wyrabiał jeszcze długie lata, by to osiągnąć. Ten klub mnie wychował i z nim się utożsamiam oraz kocham swoje miasto. Życzę wielu ludziom, którzy ciężko pracują – młodym trenerom – żeby dostawali szansę, a inne kluby też decydowały się na ludzi młodych, którzy są ambitni i chcą pracować. Czasami te pieniądze w klubach są źle inwestowane, a trenerów w Polsce nie ma zbyt wielu i taka jest prawda. Zatrudnia się zagranicznych szkoleniowców, co pokazuje nasza liga. Moim zdaniem jest wielu zdolnych i dobrych trenerów z Polski, tylko, że im się po prostu nie daje szansy. Pracują w klubach juniorskich, ale oni potem gdzieś 'giną', bo ktoś nie dał im szansy, bo ktoś nie miał tyle farta co ja. Życzę sobie, innym trenerom i generalnie polskiej siatkówce, żeby dawano szanse młodym ludziom, bo zawsze jest to powiew świeżości. Zresztą sam trener Mazur kiedyś powiedział, że uwielbia pracować z młodymi ludźmi, bo oni dają mu impuls – zadają pytania, jak czegoś nie rozumieją, to nie boją się zapytać, a ci starsi wyjadacze myślą "acha, muszę się zastanowić dlaczego jest tak, a nie inaczej". Bycie drugim trenerem to wielka odpowiedzialność, ale z drugiej strony jest to świetna szkoła i myślę, że inne kluby powinny iść tą drogą, bo dobrym przykładam jestem ja i Michał Gogol z Częstochowy, który jest moim rówieśnikiem. Obie najmłodsze drużyny w lidze z młodymi sztabami szkoleniowymi, pokazały, że mogą utrzeć nosa wszystkim. To pokazuje, że na takich ludziach można polegać.

Uchylisz rąbka 'tajemnicy' jak trafiłeś do Politechniki? Znalazł Cię trener Kowalczyk, czy ktoś Cię polecił?

- Jeszcze jak byłem w Bełchatowie to miałem okazję grać z Igorem Deryłą, który w zeszłym sezonie był statystykiem Politechniki. Okazało się, że niestety, ale musi zrezygnować z pracy, gdyż jest trochę starszy ode mnie i wkroczył w dorosłe życie. Napisał do mnie – i tu psikus, na naszej klasie (śmiech) – czy byłbym zainteresowany. Kontakt z Igorem trochę nam się urwał, ponieważ ja byłem w Poznaniu, a on tutaj, ale na szczęście nasza klasa łączy wszystkich. (śmiech) Zaproponował mi rolę statystyka w Politechnice, zaś mój awans na II trenera był trochę wymuszony, ponieważ brakowało pieniędzy, a co za tym idzie – chętnych. Dla mnie to była nobilitacja i przyznam, że oczy mi się 'świeciły' jak o tym usłyszałem, a potem wskoczyłem już na inne obroty. To świetna sprawa, że mogę tutaj pracować, zarówno klubowi, jak i przede wszystkim Krzysztofowi Kowalczykowi, jestem za to bardzo wdzięczny. I będę aż do końca życia, a na pewno tego siatkarskiego. Pomimo, że są tutaj problemy i nie wszystko jest takie, jak być powinno, utożsamiam się z tym zespołem, bo dostałem szansę i jest mi tutaj dobrze. Chcę pracować ku chwale tego zespołu.

Najlepsze wspomnienia Roberta Strzałkowskiego z tego sezonu to...?

- Na pewno będzie to pierwszy mecz w Częstochowie, wygrany 3:2. Będę pamiętał nasze wspólne kolacje. Jeśli chodzi o mój debiut, to szczerze powiedziawszy, z tego wszystkiego zbyt wiele już nie pamiętam, nawet daty. (śmiech) Jednak na pierwszym miejscu będę pamiętał moment, kiedy trener Kowalczyk powiedział nam o swojej chorobie. Wspominał będę też tę atmosferę, która tu była. Zwycięstwa i porażki, bo z nich też trzeba wynosić dla siebie lekcję. Świetnych ludzi, jakich tu poznałem, bo naprawdę zaprzyjaźniłem się z kilkoma osobami i wiem, że będziemy się kolegować przez długie, długie lata. To nie zniknie, bo byli tu cudowni ludzie i zdania o nich nigdy nie zmienię. Będę pamiętał też o końcówce sezonu, która nie była dla nas udana i mam nadzieję, że w przyszłości już nie popełnimy takich błędów jak teraz, bo wierzę, że będzie lepiej.

Skoro mówisz o przyszłości, to wiążesz ją z Politechniką?

- Tak jak powiedziałem, ja się z tym klubem utożsamiam i chciałbym tu zostać. Wszystko zależy od wielu czynników. Na razie jest problem ze sponsorem, więc budżet będzie ograniczony. Nie mam zaś wątpliwości czy klub wystartuje w lidze. Wierzę w to, że tutaj zostanę. Czas pokaże jak będzie, a wszystko zależy od zarządu oraz od trenera, który będzie prowadził drużynę w przyszłym sezonie – czy to będzie Mazur, czy Kowalczyk – to nie podejmuję się polemiki, bo nie jestem osobą do tego kompetentną.

Stale wspominasz o tej znakomitej atmosferze w zespole. Patrząc na inne drużyny Plus Ligi i na Was doskonale to widać. Co było kluczem scalającym? Dobrze dobrane charaktery, kolacje?

- Kolacje były kwintesencją wszystkiego, a nie początkiem. Prawda jest taka, że czasami na kolacji się nie kończyło. (uśmiech) Bardzo duży wpływ na to wszystko miał Jurij Gladyr oraz pozostali trzej obcokrajowcy. Świetni ludzie, którzy często mają zupełnie inne podejście do życia, inny humor, a starając się mówić po polsku coś przeinaczą i od razu wybucha salwa śmiechu. Największy udział w tym miał trener Kowalczyk, który tych zawodników sprowadził. Mówi się, że nazwiska nie grają, ale tak naprawdę nie jest problemem sprowadzić dobrych zawodników za duże pieniądze, a potem mieć problem z atmosferą. Sprowadzając zawodnika, często nie zna się go z charakteru, chociaż dobrze znamy jaskrawe przykłady. Nam się udało i mamy pewność, że tędy jest droga. W przyszłym sezonie oraz wszędzie tam gdzie będę, postaram się tę drogę kontynuować, bo mam do niej przekonanie. Sport sportem, mecze meczami, siatkówka siatkówką, ale tak naprawdę to są ludzie. Cieszę się, że wszyscy traktują nas jako ludzi, jako kolegów, kogoś z kim można normalnie pogadać, a nie gwiazdy z telewizora. Często tak jest, że kogoś się widzi w telewizji, jest wicemistrzem świata i myśli się, że to abstrakcja do niego podejść i pogadać. Jesteśmy normalnymi ludźmi i robimy to, co lubimy. Inni pracują w bankach czy na budowie, bo to lubią – my również robimy to, co kochamy i jest nam z tym dobrze, ale pozostajemy normalnymi ludźmi i wiem, że to się nie zmieni.

Co na koniec powiesz specjalnie do kibiców?

- Ze swojej strony mogę kibicom podziękować, bo naprawdę ten sezon zapamiętam jako mój pierwszy i będzie on wyjątkowy. Nie chcę się wypowiadać w imieniu zespołu, ale jeśli chodzi o mnie to wsparcie kibiców czułem na każdym kroku, bo oni do mnie podchodzili, pytali co i jak, czy mogą jakoś pomóc, jak się czuję... Kibice interesowali się tym wszystkim. Czułem, że kibice są z drużyną. Nasz Klub Kibica temu przodował, ale podchodzili też tacy najzwyklejsi ludzie. Na przykład Pani w sklepie osiedlowym, do którego codziennie chodziłem, okazała się kibicem siatkówki, zawsze pytała o zawodników i mówiła, że trzyma za nas kciuki. Jest to przesympatyczne i bardzo się z tego cieszę. Chciałbym, żeby każdy poczuł taką bliskość kibiców. Tym bardziej, że kibice nam pomogli nie tylko swoim dopingiem, ale również czystą fizyczną pomocą, kiedy coś trzeba było pomóc, załatwić, to wiedzieliśmy, że na nich zawsze możemy liczyć i ktoś faktycznie poświęci nam swój prywatny czas. Bardzo im za to dziękuję i mam nadzieję, że spotkamy się w przyszłym sezonie. Jeżeli nie, to będę ich wspominał bardzo miło, bo są to cudowni ludzie. Życzę im, żeby ich klub jak najlepiej prosperował, było jak najwięcej wyjazdów na mecze, które są bardzo budujące i zabawne, dużo kibiców na trybunach i aby atmosfera była jak najlepsza. Życzę przede wszystkim dużo zdrowia oraz tego, żebyśmy, my jako drużyna, potrafili sprostać ich oczekiwaniom.


* rozmawiała Marysia Olbrycht, PrzegladLigowy.com.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane