Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2009-05-03 09:37:27 | Nadesłał: Kinga Jach | Źrodlo: inf. własna

Podsumowanie sezonu: Trefl Gdańsk

Trefl Gdańsk - klasyczny przykład drużyny, w której „nazwiska nie grają”. Głośne transfery, wysoki budżet i wspaniali kibice – czyli to, co potrzeba do osiągnięcia sukcesu. Jednak czegoś zabrakło.

Gdańscy siatkarze przed sezonem zapewniali, że ich przygoda z Plus Ligą nie będzie trwała tylko rok. Prezes klubu, Kazimierz Wierzbicki chciał zrobić z siatkówki sport numer jeden na Pomorzu. Udało mu się zakontraktować prawdziwe gwiazdy. Kadziewicz, Janić czy Zanuto – oni mieli zapewnić Treflowi grę w europejskich pucharach. Przed sezonem wydawało się to całkiem możliwe, zważywszy na problemy finansowe i kadrowe w innych klubach. Jedynie trener Trefla, Wojciech Kasza wzbudzał kontrowersje. Po udanym sezonie w I lidze zdecydowano, że poprowadzi on zespół także w ekstraklasie. Wiele osób nie wyobrażało sobie na tym stanowisku trenera juniorskich zespołów . Mówiono, że Trefl powinien prowadzić ktoś uznany, z doświadczeniem. Jednak władze klubu postanowiły mu zaufać.
Czarne chmury nad gdańską drużyną pojawiły się już przed sezonem, kiedy to bardzo groźnej kontuzji doznał Bruno Zanuto. Było to ogromne osłabienie dla drużyny. Brazylijczyk bowiem miał być ich bombardierem. Sam w grze w Gdańsku upatrywał szansy na grę w reprezentacji swojego kraju.
Uraz wyeliminował Zanuto na cztery miesiące. W tym czasie jego miejsce zajął Wojciech Serafin, który pierwotnie miał grać na pozycji libero. W meczu inaugurującym nowym sezon na tej pozycji pojawił się Dmitryy Skoryy. I chociaż przegrali oni swój pierwszy mecz ze Skrą Bełchatów 1:3 to waleczności nie można było im odmówić. Gdańszczanie byli nawet bardzo bliscy sprawienia wielkiej niespodzianki i doprowadzenia do tie breaka.
Kolejny mecz, tym razem z mocno odmłodzonym częstochowskim AZSem już od samego początku układał się pod dyktando Trefla. Wygrali oni pewnie pierwsze dwa sety. Niestety w kolejnych partiach wyraźnie opadli z sił i w dramatycznej końcówce piątego seta lepsi okazali się akademicy. Ten mecz był również debiutem Marco Samardzicia na polskich parkietach. Serb związał się z Treflem roczną umową.
Dwie kolejki później siatkarze Trefla mogli cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w lidze. W gdańskiej hali AWFiSu udało im się pokonać drużynę Delecty Bydgoszcz 3:2, a statuetka dla najlepszego zawodnika powędrowała do Wojciecha Serafina.
Kolejna wygrany mecz na swoim koncie zapisali w szóstej kolejce. Tym razem to siatkarze Jadaru musieli uznać wyższość beniaminka, który po trzech setach cieszył się z drugiego zwycięstwa w lidze. Jak miało się później okazać, ostatniego…
Gdańszczan okrzyknięto mistrzami jednego seta. Większość meczu przegrywali stosunkiem 1:3. Sił na świetną grę starczało im tylko na jednego, zwykle pierwszego, seta. Później ich gra zacinała się, pojawiało się zdekoncentrowanie co prowadziło do nieporozumień w zespole, a w efekcie do przegranej.
W trakcie sezonu Trefla opuścił Bojan Janić. Serb uskarżał się na ból barku. Specjaliści w Polsce nie potrafili mu pomóc, dlatego zdecydował się na leczenie we Włoszech i w Serbii.
Fatalna passa Trefla trwała i nie zanosiło się na to, by miało to ulec zmianie. Po rewanżowym meczu z Częstochową z funkcji trenera zrezygnował Wojciech Kasza. Parę dni później ogłoszono, że beniaminka poprowadzi nieznany polskim kibicom Jerzy Strumiłło, utytułowany szkoleniowiec, zdobywca wielu mistrzowskich tytułów. Miał on pomysł na zespół, miał koncepcję, jak jej pomóc. Od początku mówił, że zrobi wszystko, aby siatkarska ekstraklasa pozostała na Pomorzu.
Mimo szczerych chęci nie udało mu się wykonać planu, jakiemu miał sprostać. Największe gwiazdy zawiodły. Janić pojawił się w meczach pucharu Polski, jednak jak się okazało, jego kontuzja wcale nie została wyleczona. Władze klubu zdecydowały się rozwiązać z nim kontrakt. Zanuto zadebiutował w meczu pucharowym w Bydgoszczy. Woli walki nie można było mu odmówić. Jego żywiołowość udzielała się także innym zawodnikom. Nie udało mu się jednak osiągnąć wysokiej formy i w dość nieprzyjemnej atmosferze Brazylijczyk rozstał się z Treflem.
Baraże z Jadarem były ostatnią szansą na pozostanie w Plus Lidze. Gdańszczanie zaczęli przygotowania do tych meczy już w końcowej fazie sezonu zasadniczego. Sami zawodnicy mówili, że widać progres w ich grze. Optymistycznie patrzeli w przyszłość. Pierwszy mecz w Radomiu pokazał, że obie drużyny są bardzo dobrze przygotowane, a mecz zakończył się wynikiem korzystnym dla siatkarzy Jadaru, 3:1 oczywiście. Po drugim przegranym meczu siatkarze Trefla zapewniali, że po dwumeczu w Radomiu wrócą nad morze by wygrać kolejne dwa mecze i w decydującym starciu rozstrzygną wynik na swoją korzyść. Stało się inaczej. Dwumecz zagrali oni składem pierwszoligowym, a groźnie wyglądającej kontuzji doznał w pierwszym meczu Samardzić. Ostatni mecz Trefl Gdańsk przegrał 0:3, a całą rywalizację play-out 0:4.

Przygoda Trefla w Plus Lidze trwała rok. Nikt nie spodziewał się takiego sezonu w wykonaniu beniaminka.

Co teraz? Siatkarze z Gdańska chcą wrócić za rok do siatkarskiej elity. Co z tego wyjdzie? Przekonamy się w najbliższym sezonie, do którego Gdańszczanie przystąpią w bardzo odmłodzonym składzie, a w awansie ma im pomóc Jerzy Strumiłło.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane