PlusLiga | 2009-04-22 17:53:41 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: reprezentacja.net
- Stres przed maturą czuję trochę większy niż przed zwykłymi egzaminami czy sprawdzianami, ale myślę, że ostatnich lat, które spędziłem w szkole nie „przebimbałem” - mówi Paweł Zatorski, libero częstochowskich akademików, którego poza decydującą walką o piąte miejsce PlusLigi czeka również egzamin dojrzałości.
Katarzyna Biernacka: Pierwsze ze spotkań o piąte miejsce PlusLigi nie należało chyba do najłatwiejszych? Pierwszy set padł łupem rywali.
Paweł Zatorski: - Owszem, mimo że wygrywaliśmy już w tym pierwszym secie nawet pięcioma punktami, straciliśmy przewagę. Później już ciężko się było zebrać, przegraliśmy tą partię na przewagi, drugiego na szczęście wygraliśmy, ale bałem się trochę, że w kolejnych odejdą siły i ciężej będzie się skoncentrować. Udało się jednak „odjechać” olsztynianom, bo widać było, że w pewnym momencie trochę stracili pomysł na grę. A kiedy z boiska zszedł Paweł Zagumny grało nam się już o wiele łatwiej.
Twoja obawa związana ze spadkiem koncentracji chyba była uzasadniona, bo zdarzało Wam się w tym sezonie dość często przegrywać wygrane mecze.
[i]- Owszem, ale dzisiaj na szczęście udało nam się uniknąć takiego obrotu spraw i wygraliśmy, z czego zresztą bardzo się cieszę (uśmiech). Teraz nieważne już w jakim to było stylu i w ilu setach. W play-off jest zasada, że kto wygrywa, ten gra dalej. Wczoraj w utrzymaniu koncentracji pomogła nam również publiczność, która bardzo mocno nas dopingowała. To nasz ostatni mecz w tym sezonie we własnej hali, nie graliśmy o medale, zaledwie o piąte miejsce, a kibice nas nie opuścili, byli z nami. Po meczu podziękowali nam brawami za cały sezon.
Ale piąte miejsce nie jest walką o przysłowiową pietruszkę, daje przecież udział w europejskich pucharach.
- Dokładnie, daje to dodatkową motywację do gry, zwłaszcza nam, młodym zawodnikom. Mamy jeszcze ważne umowy z AZS-em, zostajemy tu na następny sezon i nie ukrywam, że chcielibyśmy grać o podobne cele jak w tym sezonie. Wiadomo, że to już nie będzie Liga Mistrzów i takie same zespoły, ale sama możliwość zaprezentowania się na europejskiej arenie jest czymś bardzo prestiżowym.
Twój macierzysty klub, Skra Bełchatów, rozpoczyna walkę o złoty medal. Myślisz, że po raz kolejny uda im się sięgnąć po mistrzostwo?
- Po cichu coś mi podpowiada, że tak. Skra jest na tyle mocnym i doświadczonym zespołem, że wygra tą rywalizację. Nie stawiam Resovii na straconej pozycji, bo walka o tak prestiżowe cele może wzbudzić w zawodnikach dodatkowe emocje, chęć wygrania i przełamania tej złej passy, która trwa już od długiego czasu. W tym sezonie Rzeszów nie wygrał przecież z Bełchatowem chyba nawet seta. Mimo to, wydaje mi się, że to jednak Skra będzie górą w tej rywalizacji.
Za półtora tygodnia będziesz zdawał maturę. Jak nastrój przed jednym z ważniejszych egzaminów w życiu?
- Stres przed maturą czuję trochę większy niż przed zwykłymi egzaminami czy sprawdzianami, ale myślę, że tych ostatnich lat, które spędziłem w szkole nie „przebimbałem”. Podejdę więc do tego w miarę spokojnie, chociaż może nie tak, jak uczniowie, którzy na co dzień chodzą do szkoły i uczą się bez przerwy. Mi trochę brakuje na to czasu, ale mam nadzieję, że tym, czego nauczyłem się w przeszłości i pewnego rodzaju samozaparciem uda mi się zdać ten egzamin i mieć go za sobą.
Liczysz na łut szczęścia?
- Nie. Tutaj chyba nie można liczyć na samo szczęście. Gdybym tak zrobił, to matury chyba raczej bym nie zdał. Musiałbym być niesamowitym farciarzem i wygrywać co jakiś czas szóstki w totolotka (śmiech). Liczę raczej na to, co już wiem i na to, czego jeszcze mogę się nauczyć teraz, między meczami.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.