Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2009-02-01 16:16:40 | Nadesłał: Anna Gumowska | Źrodlo: inf. własna

Wojciech Szczurowski: Widocznie tak miało być…

Fot.: Anna Gumowska

W meczu 17. kolejki rundy zasadniczej pierwszej ligi EnergiaPro Gigawat Gwardia Wrocław podejmowała na własnym boisku wicelidera tabeli ASPS Avię Świdnik. Zdziesiątkowani kontuzjami podopieczni Macieja Jarosza nie sprostali świetnie dysponowanym siatkarzom Krzysztofa Lemieszka, ulegając im w niezbyt dobrym stylu 0:3.

Typowana na początku rozgrywek na jednego z liderów I. ligi Gwardia Wrocław wyraźnie nie może sprostać tym oczekiwaniom. Poczynione przed sezonem wzmocnienia oraz sprowadzenie już w trakcie sezonu Wojciecha Szczurowskiego na razie nie przynosi zamierzonych efektów. Do tego dodać należy spore problemy ‘gwardzistów’ z kontuzjami. Już od kilku miesiący z przepukliną pleców boryka się podstawowy przyjmujący zespołu Jarosław Lech. Problem z kolanem wyłączył ostatnio z gry Arkadiusza Olejniczaka, który pojawił się wczoraj w hali z usztywnioną nogą. Trzecim, który także oglądał mecz z trybun, był kolejny przyjmujący Mateusz Gorzewski. Można mieć jednak nadzieję, że niedawny pobyt w poznańskiej klinice wpłynie pozytywnie na jego problemy z barkiem. Nie zmienia to jednak faktu, że w meczu przeciwko Avii na pozycji przyjmującego musiał wystąpić nominalny atakujący Łukasz Karpiewski. Na skutek kłótni trenera Macieja Jarosza z Wojciechem Szczurowskim zaskoczeni kibice mogli przez jedną akcję oglądać na przyjęciu także australijskiego środkowego Williama Thwaite’a.

Po zakończeniu meczu zawodnicy wyglądali nie tylko na smutnych, ale także sfrustrowanych stylem i wysokością porażki. - No cóż, niestety odczarowaliśmy halę… po raz drugi z rzędu. Roku 2009 nie możemy uznać za dobrze rozpoczęty. To jest nasza czwarta porażka. Jakoś się nie możemy pozbierać, ale nikt z nas nie wątpi w to, że się podniesiemy – mówił po spotkaniu Wojciech Szczurowski. – Przed nami jeszcze pięć kolejek, co znaczy, że można złapać dużo punktów. Liga jest bardzo wyrównana, ale my musimy w końcu zacząć grać. To jest nasz ostatni gwizdek, żeby rozpocząć cokolwiek. Szkoda, że nam nie wyszło.

Przestawienie Łukasza Karpiewskiego na przyjęcie jest jak najbardziej zrozumiałe w sytuacji absencji trzech innych zawodników grających na tej pozycji, jednak pojawienie się w podobnej roli Williama Thwaite’a choćby na jedną akcję zaskoczyło wszystkich. Australijczyk został zablokowany już przy pierwszej próbie ataku, przez co Gwardia niepotrzebnie straciła punkt, który można było wywalczyć. Zmiana ta wymuszona została faktem, iż zdenerwowany trener nie był zadowolony z postawy i zachowania Wojciecha Szczurowskiego i chciał go natychmiast upomnieć. Może lepiej jednak było poczekać do najbliższej przerwy lub poprosić o czas? Tego się już nie dowiemy. - Nigdy nie komentuję zmian trenera. Trener dokonuje ich sam. Widocznie tak miało być… – mówił po spotkaniu Szczurowski.

Fakt nieporozumień i ostrych spięć między zawodnikami a trenerem bardzo martwi wszystkich sympatyków wrocławskiej Gwardii. Wszak w trakcie treningów i meczów chodzi nie tylko o stricte siatkarskie umiejętności, ale także o atmosferę panującą w zespole, a ta nie wydaje się zbyt dobra. Wszyscy liczą na to, że los się jeszcze odmieni, ale może by warto zastanowić się nad dokonaniem jakichś zmian, a nie tylko liczyć na cud podobny do tego, jaki zgotowali nam ostatnio piłkarze ręczni podczas meczu z Norwegią…

*z Wojciechem Szczurowskim rozmawiała Anna Gumowska, przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane