I Liga Mężczyzn | 2009-01-15 20:52:53 | Nadesłał: Anna Gumowska | Źrodlo: inf. własna
Zajmująca obecnie szóstą pozycję w pierwszoligowej tabeli EnergiaPro Gigawat Gwardia Wrocław w najbliższą sobotę podejmie na własnym boisku wicelidera rozgrywek – MUKS Siatkarz Pamapol Wieluń. Tracący punkty na wyjazdach zespół, na swoim parkiecie może okazać się naprawdę silnym rywalem dla podopiecznych Damiana Dacewicza.
Kibice, którzy za każdym razem szczelnie wypełniają halę przy ul. Krupniczej, oczekiwali jednak, że po czternastu rozegranych kolejkach ich faworyci będą pretendowali do wyższych pozycji w ligowej tabeli. – Nigdy nie było takich założeń, że mamy być pierwszą drużyną w lidze. A dlaczego? Dlatego, że ten zespół był tworzony na przysłowiowe ‘za pięć dwunasta’. Wynikało to z faktu, iż informację o tym, że Gwardia jednak będzie uczestniczyła w rozgrywkach, dostaliśmy w lipcu. W tym czasie nie buduje się już zespołu, gdyż powinno się to robić zdecydowanie wcześniej, w kwietniu, maju – ocenia rzetelnie trener ‘gwardzistów’ Maciej Jarosz. – Powstała grupa ludzi młodych, która praktycznie nie ma doświadczenia boiskowego, poza Maćkiem Krupnikiem i Wojtkiem Szczurowskim, który trafił do Wrocławia w trakcie sezonu. Większość naszych graczy na przestrzeni swojej kariery była zawodnikami rezerwowymi. Teraz dostali szansę stać się siatkarzami podstawowymi i ich gra wygląda różnie. W siatkówce zespołu nie buduje się z dnia na dzień. Potrzeba cierpliwości i czasu a przede wszystkim stabilności organizacyjnej klubu, nie na rok, a na lata.
Nikt jednak nie spodziewał się, że świetnie spisująca się w zeszłym sezonie Gwardia, w tym roku będzie pokazywała takie wahania formy. Waleczności, dokładnych ataków i przede wszystkim kolejnych punktów nie brakuje podczas meczów na własnym parkiecie. Problem pojawia się w momencie wyjazdu na spotkania rewanżowe. – Wszyscy mamy ambicje – kontynuuje trener Maciej Jarosz. – Do każdego meczu podchodzimy jak do kolejnego wyzwania i go wygrać. Chcemy również i takie mamy ambicje, aby na zakończenie rundy zasadniczej znaleźć się w pierwszej czwórce. Zobaczymy, które miejsce ostatecznie zajmiemy. W tej chwili zdarzają się niespodzianki (nie tylko Gwardii). Można więc zakończyć fazę zasadniczą zarówno na pierwszej, jak i dziesiątej pozycji.
Mimo późnego kompletowania składu na sezon 2008/2009 do stolicy Dolnego Śląska przeprowadzili się dwaj obcokrajowcy. Zarówno australijski środkowy William Thwaite, jak i słowacki rozgrywający Jozef Jánošík szybko zaskarbili sobie sympatię lokalnych kibiców. Szczególnie talent młodego siatkarza z Antypodów nie uszedł uwadze obserwatorów wrocławskiego klubu, którzy mogą jeszcze pamiętać innego przyszłościowego środkowego – Słowaka Tomáša Kmeťa, któremu Gwardia także pomogła w rozwoju. Obecnie Tomáš Kmeť z powodzeniem występuje w klubie włoskiej Serie A2 – Materdomini Volley.it Castellana Grotte. – W tej chwili nie chciałbym chłopaków oceniać, bo przepracowałem z nimi zbyt krótki okres. Na podsumowania przyjdzie czas po sezonie. Na pewno mogę powiedzieć, że Willy ma talent i przysłowiowe ‘papiery na granie’. Jeżeli okres najbliższych dwóch lat przepracuje solidnie – najlepiej w Polsce, bo chętnie bym go tutaj widział – to ma duże szanse, aby grać na najwyższym, krajowym poziomie, tj. w PlusLidze – ocenia szkoleniowiec Gwardii Maciej Jarosz. – Ten chłopak przyjechał się tutaj uczyć, czego nie krył. Jeśli chodzi o rozgrywających to na miejscu mieliśmy Mariusza Dutkiewicza. Później pojawił się Jozef Jánošík, więc udało się poszerzyć skład. Obecnie żadnemu z chłopaków nie wystawiam ‘laurek’. Zrobię to po sezonie. Na pewno jeden i drugi zrobił postęp i oczekuję od nich większej skuteczności w drugiej części sezonu – kończy trener ‘gwardzistów’.
Siatkarzom z Wrocławia można zarzucać wiele, jednak nie brakuje im na pewno ambicji, waleczności i chęci zwycięstwa. Zawodnicy jednoczą się zarówno na boisku, jak i poza nim, dlatego też można mieć nadzieję, że po efektownych wygranych na własnym parkiecie, przyjdą także upragnione triumfy na wyjazdach. Zwycięska passa ma szansę zacząć się już w najbliższą sobotę – 17. stycznia, ponieważ wtedy podopieczni trenera Jarosza zmierzą się z zespołem Siatkarza Wieluń. Nie będzie jednak łatwo, bowiem odwagi siatkarzom Damiana Dacewicza doda na pewno fakt pokonania tydzień temu obrońcy Pucharu Polski – AZS Częstochowa.
*z Maciejem Jaroszem rozmawiała Anna Gumowska, przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.