I Liga Mężczyzn | 2008-11-12 19:25:30 | Nadesłał: Anna Gumowska | Źrodlo: gwardia.pl
Jozef Janosik to kolejny Słowak w polskiej lidze. Doświadczony rozgrywający, który w ubiegłym sezonie występował w lidze francuskiej zasilił skład EnergiiPro Gigawat Gwardii Wrocław. Opowiedział między innymi o tym jak trafił do naszej drużyny.
Paulina Bartczak: Co oznacza dla pana słowo profesjonalizm?
Jozef Janosik:
- Jest to dążenie ze wszystkich sił do zwycięstwa. To brzmi banalnie, ale my zawodowcy gramy po to, żeby wygrywać i liczy się tylko sukces. Podejście do treningu, meczu, dbanie o zdrowie – wszystkie te elementy składają się na profesjonalizm. Wszystko należy wykonywać z maksymalnym zaangażowaniem.
Co pan może powiedzieć o polskiej lidze?
- Wiem, że macie fantastyczny klimat dla siatkówki, poziom jest bardzo wysoki. Na Słowacji jest on o wiele niższy. Nie ma tam odpowiednich warunków oraz szkoleniowców. W siatkówkę grają głównie amatorzy oraz studenci. W Polsce wszystko wygląda inaczej i stoi na wysokim poziomie, mogę powiedzieć o pełnym profesjonalizmie, który występuje w tutejszych klubach.
Jak pan trafił do Wrocławia?
- Początkowo miałem propozycje z kilku polskich klubów. Najbardziej konkretna wydawała się ta z Wrocławia. Zostałem zaproszony na zgrupowanie zespołu, które odbywało się w Miliczu. Pojechałem i niedługo po tym podpisałem kontrakt z wrocławskim klubem. Jednym z plusów jest też to, że z Wrocławia mam blisko do mojej rodzinnej miejscowości na Słowacji.
Jak podoba się panu we Wrocławiu?
- Jeszcze nie miałem czasu na zwiedzanie. Słyszałem o wrocławskim ZOO oraz Ogrodzie Japońskim i mam nadzieję, że znajdę czas, żeby się tam wybrać. Jak do tej pory zwiedziłem jedynie rynek. To bardzo urokliwe miejsce, zarówno w ciągu dnia jak i w nocy, kiedy tętni pełnią życia. Hala, na której gramy też ma swój specyficzny urok i z zewnątrz niezwykłą architekturę. Ludzie są tu bardzo sympatyczni i pomocni, ciągle uśmiechnięci tryskają pozytywną energią.
Niech pan opowie o początkach swojej kariery siatkarskiej?
- Wszystko zaczęło się w wieku 10 lat. Zorganizowano wtedy w szkole lekcje gry w siatkówkę. Na pierwsze zajęcia przyszło pięćdziesięciu chłopców, na następne już tylko trzydziestu, w końcu, po paru miesiącach, zostało nas tylko pięciu. Wtedy zaczęła się już gra na poważnie. Grałem w reprezentacji wszystkich kategorii wiekowych. Gdy skończyłem siedemnaście lat, zacząłem grę w klubie Matador Puchov. Następne lata spędziłem w klubach w Bratysławie, na Cyprze, w Czechach oraz we Francji. Grałem na Mistrzostwach Świata, Europy oraz w Europejskich Pucharach, gdzie jednym z przeciwników mojej drużyny był AZS Częstochowa.
Jak na tle tych klubów wypada Gwardia Wrocław?
- Dobrze. Klub jest prowadzony profesjonalnie, wszystko stoi na wysokim poziomie. Osoby związane z klubem są niezwykle życzliwe i chętnie pomagają. Organizacja meczy jest bardzo dobra. Wszystko, co potrzebne do rozwoju, poprawiania umiejętności oraz dobrej gry, mamy zapewnione. W takiej sytuacji nie pozostaje nic innego jak gra z Gwardią o najwyższe cele.
Z kim ze składu EnergiiPro Gigawat Gwardii Wrocław najczęściej pan rozmawia? Kto panu pomaga?
- Potrafię mówić po polsku, język ten nie różni się wiele od słowackiego, dlatego też swobodnie rozmawiam ze wszystkimi z drużyny. Wszystkich bardzo lubię. Uważam, że tworzymy zgrany kolektyw.
Jak spędza pan wolny czas?
- Wolnego czasu mam naprawdę bardzo mało, ale jeśli już jest to zazwyczaj relaksuję się przy dobrej muzyce. Siedzę przed komputerem. Poprzez komunikatory internetowe mogę rozmawiać z rodziną i przyjaciółmi. Poza tym oglądam filmy i uczę się języków obcych.
Pańskie marzenia sportowe?
- Jest to interesujące pytanie. Wielu sportowców marzy o złocie olimpijskim, wielkich sukcesach. Ja chcę żyć i zdobywać nowe, wartościowe doświadczenia.
*rozmawiała Paulina Bartczak, więcej w serwisie gwardia.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.