I Liga Mężczyzn | 2012-03-05 02:12:43 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
W trzech setach, porażką gospodarzy, rozstrzygnął się pojedynek krakowskiej Wandy z Cuprum Mundo Lubin. Tym samym podopieczni trenera Pawła Szabelskiego w pełni zrewanżowali się za porażkę z pierwszej rundy. - Był to szalenie ważny mecz - nie ukrywał po sobotnim spotkaniu zadowolony z końcowego rezultatu środkowy Cuprum, Bartosz Węgrzyn.
Wynik 3:0 mówi sam za siebie - miasto Kraków po raz kolejny okazało się dla Was szczęśliwe...
Bartosz Węgrzyn: - Wygląda na to, że tak (uśmiech). W zeszłym roku wygraliśmy tu finałowe spotkanie, które dało nam awans do pierwszej ligi (w Turnieju Mistrzów II ligi Cuprum pokonało krakowian 3:2 - przyp. red.). Także teraz zwyciężyliśmy w bardzo ważnym dla nas meczu. Wygrana ta pozwala nam wierzyć dalej w awans do ósemki.
W pierwszym secie niemalże znokautowaliście rywali - wygraliście niezwykle pewnie, do 11.
- Faktycznie, pierwszy set był bardzo jednostronny. Na początku tej partii, przy zagrywce Roberta Szczerbaniuka uzyskaliśmy bodajże ośmiopunktową przewagę. Ten set do końca już układał się po naszej myśli. Druga i trzeci partia, a zwłaszcza końcówka drugiej była już zdecydowanie bardziej zacięta. Tak czy inaczej, udało nam się wygrać.
Drugi set zakończył się wynikiem 28:26. Co przeważyło szalę na waszą stronę? Zadecydowała o tym wasza "chłodna głowa?"?
- Myślę, że rozstrzygnięcie tej końcówki było sprawiedliwe - w mojej opinii graliśmy lepszą siatkówkę. Rywale popełnili dwa kosztowne błędy - zaatakowali w aut i nie przyjęli zagrywki, która nie była jakoś specjalnie trudna. Uważam, że "wyszła" tu forma zespołu. My takich błędów nie popełniliśmy, oni natomiast tych dwóch błędów nie uniknęli.
Wygrana z krakowianami dała wam kolejne trzy cenne punkty.
- Dla nas był to istotny mecz, podczas gdy dla Krakowa był to tak naprawdę mecz o "nic". Oni, mogli wyjść sobie na to spotkanie na luzie, my natomiast wiedzieliśmy, że musimy je wygrać. Teraz, pozostał nam mecz z Wieluniem, u siebie. Zwycięstwo daje nam oczywisty awans do ósemki, prawo do walki w play-offach, nie walki o utrzymanie.
Zwycięstwem w Krakowie zrewanżowaliście się rywalom za porażkę 2:3 w pierwszej rundzie. Jak porównałbyś oba te starcia?
- W trakcie sezonu zmieniła się przede wszystkim nasza gra. Całą pierwszą rundę, według mnie, graliśmy bardzo słabo. Nie graliśmy takiej siatkówki, jaką powinniśmy grać, jaką mniej więcej gramy teraz. Teraz wygląda to już lepiej, gramy z większością pewnością siebie. Ostatnio przegrywaliśmy tylko z czołówką tabeli. Zwycięstwa dodają nam wiary.
A czym te dwa spotkania różniły się pod względem czysto siatkarskich elementów? Co zadziałało w Krakowie lepiej niż w waszej hali?
- Chyba wszystko po trochu. Na pewno lepiej zadziałał atak, byliśmy w nim bardzo skuteczni. Bardzo dobrze ustawialiśmy też blok na skrzydle, szczególnie Maciek Kordysz - na lewym skrzydle czynił prawdziwe cuda. Tyle bloków, w tym pojedynczych, rzadko się zdarza. Do tego, doszła bardzo dobra gra Damiana Dykasa, nie tylko na ataku, ale i zagrywce. Myślę, że były to główne elementy, które pomogły nam zwyciężyć.
Jak układa wam się współpraca w tym sezonie? To ten sam Lubin, który triumfował w Turnieju Mistrzów II ligi?
- Zostało dużo ludzi z zeszłego sezonu, niemniej w tej chwili w pierwszej szóstce wybiega inny rozgrywający, dwóch innych przyjmujących. Różnie to bywa na pozycji atakującego: raz jest to Damian Dykas, raz jest to Szymon Romać. Dodatkowo, na środek doszedł Robert Szczerbaniuk. Można powiedzieć, że połowa grającego zespołu jest jednak nowa.
Szkoleniowcem Cuprum jest młody trener, Paweł Szabelski. Jak wyglądają wasze relacje na linii trener-zawodnicy?
- To dość specyficzna sytuacja - nasz trener jeszcze parę miesięcy temu grał z nami jako zawodnik. Z chwilą, kiedy został trenerem, nie urwał się nasz kontakt koleżeński, nadal rozmawiamy ze sobą w ten sam sposób. Tak naprawdę, cały zespół - wszyscy razem ciągniemy ten wózek. Nie tylko trener, ale też każdy jeden zawodnik naszej drużyny. I każdy, jeśli ma coś mądrego do powiedzenia, dopuszczany jest do głosu.
Do waszej drużyny, w trakcie sezonu, dołączył wspomniany już przez ciebie Robert Szczerbaniuk. To zapewne duża podpora?
- To dla nas bardzo duże wzmocnienie pod każdym względem - pomaga Pawłowi Szabelskiemu podczas prowadzenia treningów, przy tym - na boisku - jest bardzo dobrym zawodnikiem. Wprowadza pewnego rodzaju spokój. Nie jest to człowiek, który przyszedł odcinać kupony czy po to, żeby pokopać z nami w piłkę. Przyszedł do nas po to, aby nam pomóc. To świetny człowiek, świetny zawodnik, naprawdę dobrze, że do nas dołączył.
Celem na ten sezon było utrzymanie czy też liczyliście na coś więcej? Kilka zespołów, w tym choćby Wanda, nie kryła się z ambicjami walki o PlusLigę...
- Tak, widziałem na hali plakat: "Wanda Kraków na drodze do PlusLigi". Może w przyszłym roku, jeśli uda im się utrzymać... Życzę im tego, bo czemu nie? Dla nas, w tym momencie najważniejsze jest utrzymanie. Kiedy wykonamy ten plan, możemy zastanawiać się co dalej. Niezależnie z kim byśmy nie grali w play-offach, na pewno nie będziemy na straconej pozycji. Kiedy nam idzie, gramy bardzo dobrze. Nikomu nie będzie z nami łatwo.
Waszym kolejnym rywalem, ostatnim w tej fazie, będzie Siatkarz Wieluń. Czego spodziewacie się po tym pojedynku?
- Na pewno będzie z nimi ciężko, przegraliśmy nasz pierwszy mecz (Wieluń wygrał 3:2 - przyp. red.). Mają bardzo dobrych zawodników - Sarneckiego, Vlka... Mimo wszystko, mam nadzieję, że utrzymamy dobrą passę we własnej hali. Liczę na naszą bardzo dobrą zagrywkę, którą cały czas prezentujemy. Chcemy się utrzymać, a żeby się utrzymać, trzeba wygrać. Myślę, że sobie poradzimy. Wierzę, że się uda, wierzę w 3:0 dla nas.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.