Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2012-01-31 10:14:07 | Nadesłał: Sylwia Kuś | Źrodlo: inf. własna

Mateusz Mrozowski: Nie wolno rezygnować z marzeń

Fot.: Magdalena Kudzia

Mimo niewesołej sytuacji w tabeli, dowodzony przez trenera Silczuka zespół Wandy nie traci wiary we własne możliwości i w to, że los wreszcie się odmieni. - Wierzę, że porażki uczą nas pokory i coraz większej miłości do siatkówki. Nigdy wcześniej nie byliśmy tak zjednoczeni, jak w chwili obecnej - zapewnia libero KA Wandy Instal Kraków, Mateusz Mrozowski.

Za nami 16. kolejek pierwszej ligi. Sezon 2011/2012 zdecydowanie nie jest dla was łaskawy - ostatnie zwycięstwo odnieśliście 10 grudnia...

Mateusz Mrozowski: - Tak, to prawda. Ponieśliśmy pięć porażek z rzędu (z Wieluniem, Bielskiem, Siedlcami, Nysą i Gorzowem - przypis red.), przez co spadliśmy na ostatnie miejsce w lidze, ale... taki bywa sport. Przeszkody i porażki zdarzają w nim o wiele częściej niż zwycięstwa i momenty chwały. Trudno jest podnieść się po klęsce, ale właśnie przeszkody i porażki definiują słowo "sport wyczynowy", nadając mu sens.

Często słyszy się opinie, że Wanda nie jest przygotowana organizacyjnie do pierwszej ligi... Jaka jest prawda?

- Organizacyjnie, patrząc na inne zespoły pierwszoligowe, dzieli nas przepaść, ale to oczywiste w kontekście tego, że w odróżnieniu od innych drużyn, trenujemy znacznie mniej, a to dlatego, że część z nas dodatkowo jeszcze pracuje. Prawdą jest na pewno, że mamy jeden z najniższych budżetów w lidze, oraz to, że jesteśmy w tej lidze nowicjuszem. Nowicjuszem, który zauważa swoje niedociągnięcia, ucząc się na błędach.

Jak sam wspomniałeś, Wanda to beniaminek w gronie pierwszoligowców. Powiedz, jak odnajdujesz się na tym szczeblu rozgrywek?

- To powód do dumy móc grać obok takich zawodników, jakich ma w swoim składzie choćby Nysa, Jaworzno czy Będzin. Fenomenem jest uczyć się od nich siatkarskiego rzemiosła i patrzeć jak wygląda siatkówka pisana przez duże "S". To dla mnie wielkie wyzwanie występować obok nich. Móc rywalizować, przyjaźniąc się zarazem.

Na czele waszej drużyny stoi trener Silczuk - człowiek, który nie boi się mówić wprost, że Kraków zasługuje na siatkówkę na wysokim poziomie. Jak wygląda na co dzień wasza współpraca z nim?

- Kiedyś, był sobie pewien szalony człowiek, któremu przyśniło się, że wskrzesi w Krakowie siatkówkę. I tak, przez TKKF aż do I ligi regularnie realizował swój cel... Mowa tu oczywiście o trenerze Silczuku. Wielu zarzuca mu, że jest księgowym, trenerem i prezesem klubu w jednej osobie, wielu wytyka mu braki w bodajże każdym elemencie... Dla nas, jest on kimś w rodzaju mentora, brata, przyjaciela. Dla mnie osobiście jest jeszcze kimś więcej. Dzięki niemu moje serce jest niebieskie i do końca takim pozostanie.

Mimo porażek, które ponosicie, tworzycie monolit... W obliczu niełatwej sytuacji Wandy, to niezwykle pozytywne zjawisko.

- Chlubą jest dla mnie występować obok takich siatkarzy jak Adam Łukasik, Bartek Soroka czy Jacek Pić. Jestem szczęśliwy, że poznałem takich ludzi jak Krzysztof Ferek czy Damian Domonik. Czymś naprawdę wyjątkowym jest przyjaźnić się z Mariuszem Sygułą, Jarkiem Teplingiem, Jakubem Blachurą, czy też obserwować niezwykłą osobowość Łukasza Szablewskiego... Każdy z nich to olbrzym pod względem osobowości, to zawodnicy, którzy motywują mnie do tego, by ciągle walczyć o swoje cele i nigdy się nie poddawać.

Co dalej z waszą drużyną? Jak widzicie jej przyszłość i co zmienić, by sytuacja w tabeli stała się dla was bardziej korzystna?

- Wiele można mówić w takich sytuacjach, w jakiej w tej chwili znajduje się Wanda... Ja uważam, że każdy kiedyś był na końcu kolejki. Istotne jest to, aby się nie poddawać, a cierpliwie czekać i nie rezygnować z marzeń, celów. Każdy ponosi porażki - ważne, by z tych porażek tworzyć zwycięstwa kształtujące osobowość, nas samych, nasz klub. Jesteś tym o czym najczęściej myślisz, dlatego tak ważne jest, aby od nowa zacząć wygrywać.

Przed wami jeszcze sześć kolejek fazy zasadniczej. Możesz obiecać sympatykom Wandy, że waszym najbliższym meczem - z Będzinem, przełamiecie złą passę?

- Nie obiecuję, że wygramy za tydzień, czy za dwa tygodnie, niemniej głęboko wierzę w te zwycięstwa, tak jak wierzę, że porażki uczą nas pokory i coraz większej miłości do siatkówki. Nigdy wcześniej nie byliśmy tak zjednoczeni, jak w chwili obecnej. Dla każdego z nas, Wanda jest czymś więcej niż tylko klubem, w którym występujemy. Jesteśmy w stanie oddać jej całe serce, nigdy wcześniej nie czuliśmy się tak mocno zobowiązani, aby utrzymać siatkówkę w Krakowie. Dla Krakowa, jego kibiców i trenera Silczuka.

Konkludując, "co was nie zabije, to was wzmocni"? Jak rozumiem, w przyszłość patrzycie cały czas z nadzieją i optymizmem?

- Tak, tym bardziej, że bije w nas nie dwanaście, ale setki serc. Wanda Kraków to nie tylko zespół - to także kibice, którzy ciągle w nas wierzą. To sponsorzy, którzy ciągle nam ufają, to sympatycy, którzy totalnie za darmo oddają nam swój czas... Nigdy wcześniej nie poznałem tak wspaniałych ludzi, jak ci, występujący teraz w Wandzie, nigdy nie czułem tak wielkiego zadowolenia z faktu, jak siatkówka kształtuje mój charakter. Chociaż to dla nas ciężki okres, do samego końca będziemy wierzyć w to, że utrzymamy pierwszą ligę w Krakowie. Powtórzę w tym miejscu raz jeszcze: teraz, razem jesteśmy czymś więcej niż tylko zespołem. W pewnym sensie tworzymy siatkarską rodzinę i tak już pozostanie.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane